o amerykańskim chłoptasiu, który z kozaka staje się ojcem, film mógłby być niezły ale te prostackie
hollywódzkie zagrywki niszczą jego klimat, a duchowość u pitta pasuje jak kloszard do lamborghini.
O ile się nie mylę to główny bohater był Austriakiem i wydaję mi się że ten film daleko odstaje od typowych hollywoodzkich produkcji. Jednak możliwe że odniosłeś inne wrażenie.
zgadza się miał być austriakiem ale pitt zagrał jak amerykaniec, dlatego tak napisałem, amerykanie głoszą wyższość swej cywilizacji nad innymi, a są tylko zlepkiem europejczyków którzy zniszczyli kulture indian i całemu światu narzucili by swą pustą amerykańskość, holliwódzkie motywy w filmie: wygląd pitta(słodki chłoptaś z ładną buźką i jasną grzywką), ratowanie z ranną nogą, kozackie ucieczki(a ta ostatnia udana to już w ogóle jakaś kpina), tybetańczyk przygarniający uciekinierów, nauczanie dalajlamy, boże narodzenie , budowa kina, łyżwy ,to to co przychodzi mi na myśl, film cuchnie amerykanizacją aż się robi niedobrze, a pitt z tą zajebistą grzywką jest jak dla mnie nie do zniesienia,
No cóż każdy ma inny gust, ale z jednym się zgadzam, Pitt średnio pasował mi do tej roli , a przez cały film nie postarzał się nawet o jedną zmarszczkę.
Nazistowskie Niemcy (Austria też) głosiły wyższość nad innymi narodami, więc nie wiem czemu czepiasz się USA jako źródło tej ideologii.
Dobrze zbudowany blondyn o niebieskich to jak wół stereotypowy Niemiec "czystej krwi", a Ty znowu z tymi "amerykańcami".
Film jest na podstawie prawdziwych wydarzeń, więc sorry, ale czego się tutaj czepiasz? Może trochę podkoloryzowali na potrzeby filmu, ale to nic złego w tym przypadku.
Jeżeli tak nie lubisz Amerykanów, to po prostu przestań oglądać filmy produkcji amerykańskiej. Będzie Ci lżej.
Mam prawo oceniać film względem tego czy mi się podoba czy nie i nie obchodzi mnie czy jest jakimś uznanym arcydziełem czy nie, a co do filmu to nie podoba mi się że reżyser zamiast skupić się na interesującej kulturze tybetańczków wciska jakieś infantylne kity żeby blond chłoptaś mógł się czymś wykazać, wyglądało to tak jakby oni powinni być mu wdzięczni że się u nich pojawił, filmy będę oglądał takie jakie mi się podobają bo są i amerykańscy reżyserzy którzy potrafią zrobić coś mądrego i na poziomie bez amerykańskiej propagandy.
W dalszym ciągu nie wiem, gdzie tam widzisz amerykańską propagandę? W filmie nie pojawia się ani jeden bohater tej narodowości, a reżyser to Francuz :)
Co do samej fabuły - przeczytaj może książkę. To jest film oparty właśnie na niej. Bardzo jest mi przykro, że nie odpowiada Twoim wyobrażeniom o Tybecie.
Oglądając pitta w tej roli widziałem zuchwałego, amerykańskiego kozaczka, takie miałem odczucia i nic na to nie poradzę (himalaista z takim zachowaniem jak pyt długo by nie pożył), dla mnie już nawet kompan pitta był bardziej autentyczny, nich ten gościu gra role superbohaterów, a klimat duchowości zostawi tym, którzy duchowość posiadają.
Brawo za miazgę tego typa. Właśnie miałem zamiar rozsmarować go tymi argumentami, jak logika nakazuje, ale widzę, że mnie uprzedziłeś więc nie będę się powtarzał.
pozdro.
Nie rozumiem... Przecież o to chodzi w tym filmie... Podróż w góry, cała ucieczka przed "oprawcami", pobyt w Tybecie, znajomość Dalajlamy, to że sporo mu nie wychodzi, ma właśnie ukazać obraz tego, jak bohater powoli dojrzewa. Zauważa, że, np. tutaj jego zrównoważonemu spokojnemu koledze lepiej idzie z tamtą laską. Widzi, że popisy się nie liczą, tylko dobroć i pomaganie ludziom, spokój, miłość i równowaga, zupełnie inaczej niż w jego poprzednim życiu w Austrii... Kiedy to się popisywał, był gwiazdą, nie szanował żony, liczyło się dla niego głównie jego ego i poczucie siły.
Tak bohater wygląda jak typowy "dumny amerykaniec", ponieważ o to chodzi, nie jest on postacią pozytywna na poczatku filmu, jednak z czasem zaczyna rozumieć, jak powinien wieść życie.
W końcowej scenie, kiedy wspina się z synem, używa takich słów jak: "spokojnie", "nie spiesz się".
masz rację, wszystko by było fajnie wg tego schematu o którym piszesz, ale jak dla mnie pyt do niego nie pasuje, pokora, dojrzałość , w tym mu nie do twarzy, to ładnie wyglądający prymityw, który żeby istnieć musi robić wrażenie, znam dwie jego role w których wypadł na poziomie, 7 i california, nędzny z niego aktor dramatyczny czy starający się przekazać treści duchowe tak jak 7 w tybecie,
+ "amerykańska" pewnie dla tego że to film zrobiony przez amerykanów
+ "propaganda" bo ukazuje bandę nierobów żerujących na prostych i biednych chłopach, jako uosobienie dobroci :/
O jakim amerykańskim chłoptasiu???Albo nie oglądałeś filmu,albo myli ci się fabuła z rzeczywistością.Ha,ha,ha.
"Chłoptaś" był Austriakiem,a aktor grający go jest Amerykaninem.Oj,bidulku,wszystko się porąbało.Żenada!
ten amerykański austriak był dla mnie nieprzekonujący , nie lubię pyta,nie podoba mi się jego gra aktorska i tyle, z bidulkami i żenadami to ty mi tu nie wyjeżdzaj, bo twoje gusta mnie nie interesują,
w takim razie po co się w ogóle wysilasz na ten komentarz?, a ja mam prawo do swojej opinii i oceny, i nikt mi tego nie zabroni,
Założyłeś temat myśląc że Amerykanin, a teraz się tłumaczysz, żeby się nie ośmieszyć. Jednak już pierwszym wpisem się ośmieszyłeś.
za późno na kulture, przeczytaj co napisałeś pod moim adresem, jaki jesteś kulturalny, myślisz że można ci bezkarnie kogoś poniżać tępy ciulu,
żeby zrobić komercyjny, holywoodzki film nie musisz być amerykanem, a poza tym sprawdz kto jest producentem,
Jasna grzywka,to akurat znak rozpoznawczy Aryjczyków,czyli przede wszystkim Niemców i Austriaków.
Naoglądałeś się za dużo "Hollywood'u",tyle że bez zrozumienia i brak ci własnego zdania.
o własnym zdaniu to ty mnie nie pouczaj, lepiej sam(a) się zastanów czy je masz, kto ci dał prawo oceniać mnie i wykazywać mi jakieś braki, musisz mieć wysokie mniemanie o sobie, tylko czy ono jest adekwatne do tego co sobą reprezentujesz, a pitt ma faktycznie typową aryjską fryzure,ciekawe kto tu się za dużo czegoś naoglądał,
Oj,zaplątałeś się w zeznaniach.Zacząłeś pyskówkę.Ja z takimi "fachowcami" nie dyskutuję i w tej chwili temat olewam.Ciebie też i nie jest mi przykro.
Jak na razie,to ty narzucasz swój gust,który ja mam akurat gdzieś.Chodzi o obiektywne spojrzenie,a nie o gust.
Każdy film to wizja reżysera,a nie producenta.Producent jest potrzebny na ogół do jednego,jeśli wiesz o czym piszę.
Po trzecie:teksty "nie wyjeżdżaj" kieruj do swoich kolesiów,zapewne również kinomaniaków.:)
z twojego tekstu wynika że twoja opinia jest tą jedyną, słuszną i właściwą i tylko ty masz prawo ją wystawiać , a ja pomimo że film mi się nie podobał nie mogę tego wyrazić, bo powinienem mieć takie same zdanie jak ty, faktycznie masz wielki szacunek własnego zdania, to ty próbujesz mnie poniżyć swoimi tekstami, zapewne należysz do grona tzw. wybitnych znawców kina , a taki kinomaniak jak ja to jakoś gorsza kategoria co to się nie znają,
A dlaczegóż to waćpan chce odmawiać duchowych przemian amerykańskiemu chloptasiowi?
masz rację każdy zasługuje na szansę duchowej przemiany, moje uprzedzenie do pana b.p. wypaczyło punkt widzenia przez co zaniżyłem ocene tegoż dzieła, ale mimo to za dużo koloryzowano w tym tybecie, tak mnie się zdaje,
Jakoś ty nigdy niczym nie zasłynąłeś. Urodziłeś się w jakimś wypiźd.ziejewie, tam żyjesz i umrzesz. Wymienię co najmniej 100.000 Amerykanów, którzy osiągnęli więcej niż ty w swoim kur.wimdołku. Zabawne, że taki prostak komentuje a nie widzi jakim sam jest prostakiem.
kolejny megaloman, myślisz że znaczysz coś więcej , masturbacja mentalna,podniecasz się swoim zajebistym ego?, i tak zgnijesz i zeżrą cię robale,
gościu, jeszcze raz powtarzam film mi się nie podobał i tyle, mam prawo do tego żeby mi się nie podobał i do wyrażenia swojej opinii, a skoro sam jesteś zarozumiałym, tępym prostakiem który tego nie rozumie, to nie mam zamiaru...bla,bla,ble,ble,ble
To już wiem dlaczego "Głupiemu i głupszemu" dałeś 10... W konću ktoś pokazał 'amerykańskich kozaków" tak jak na to zasłużyli, jako fajtłapowatych przygłupów. Tak! Tak! To właśnie kryje się za "prawdziwą" amerykanizacja :) Heil pop-art
panie golding, pan bp jest dla mnie symbolem plastikowego, pyszałkowatego,ameryckiego pustaka, nie cierpie tego typa i jego gry, natomiast pan carrey i pan daniels wykazali się kunsztem aktorskim grając tychże w/w f i p , nie jestem jakimś przemądrzałym krytykiem i oceniając film nie muszę się spinać i kierować względami artystycznymi czy intelektualnymi a komedia d&d zapewniła mi wiele godzin radosnej rozrywki, dlaczegóż więc miałbym nie docenić tego rozśmieszającego i wcale nie tak prymitywnego dzieła?, z tą amerykanizacją nie popadajmy w paranoje, naród jak każdy inny ma swoje wady i zalety, nie zapominajmy o jednych i drugich,
Przeczytałem wszystkie komentarze i każdy który też to uczyni stwierdzi iż jesteś kompletnym p*jebem. Ale musze ci podziękować bo chciałem sie dowiedzieć coś o filmie zanim go obejrzę. Teraz wiem że na pewno nie jest słaby bo twoje argumenty są śmieszne nawet dla tego który filmu jeszcze nie oglądał.