Nie przepadam za bollywoodzkim kinem, ale "Singham" naprawdę mi się spodobał. Traktuję to bardziej jako komedię niż akcję. Chodzi o to, że jeden z niewielu nieskorumpowanych policjantów wypowiada wojnę światu przestępczemu. Takie połączenie "Brudnego Harrego" i Zohana z "Nie zadzieraj z fryzjerem" w wydaniu indyjskim....
więcej