Bardzo dobry film pokazujący jak bardzo okrutne potrafi być życie. Pokazuje nam też ,że to co normalnie powinno nas chronić często obraca się przeciwko nam.
Film ukazuje chory system sądownictwa i więziennictwa, jak wszystko to jest bardzo zepsute.
Broniąc rodziny stajemy się przestępcami, nie wybieramy takiego losu, narzucają nam go.
To właśnie jest chory system sądownictwa.
A gdy już trafiamy za karty , zamiast się z resocjalizować stajemy się jeszcze bardziej zepsuci.
Strażnicy nie różnią się od więźniów , tak samo z biegiem lat stają się zepsuci i bezwzględni.
Bardzo dobry film, z przesłaniem wart obejrzenia, daje do myślenia.
Zastanawiała mnie tylko jedna rzecz w tym filmie jako negatywna.
Szkoda ,że nie pokazali gdzie ten Wade Porter nauczył się tak walczyć:)
No raczej zwykły mąż kochającej rodziny ,nie miałby takich umiejętności.
Ale i tak było bardzo dobrze:)
UWAGA, BĘDĘ SPOILEROWAŁ;)
Też mnie zastanawiało jakim cudem taki się z niego zrobił niezwyciężony. Inna rzecz, że przedstawili go tak, iż prawie jestem w stanie uwierzyć, że jechał na emocjach a nie umiejętnościach. Ostatecznie sam Bruce Lee rzekł w „Wejściu smoka”: „Don’t think, feeeel”;)
Co do tzw. głębi i innych „treści uniwersalnych”, to nie są one może przesadnie wyeksponowane, niebagatelne czy złożone – jest to jednak głównie tzw. „męskie kino”, nie traktat filozoficzny – ale moim zdaniem da się parę głębszych kwestii w „Skazańcu” odnaleźć. Nie wiem jaki przekaz zamyślili sobie twórcy. Mam nadzieję, że nie miał się on ograniczać do owego „rodzina i lojalność” z listu Smitha. Zapewne zamyślić można się nad problemem funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i więziennictwa. Według mnie tematem przewodnim, i to całkiem dobrze zarysowanym, jest jednak dualizm ludzkiej natury. W Porterze dochodzi do głosu jego gniewna strona; nie tylko gotów jest podjąć brutalną walkę o przetrwanie, ale – tak mi się wydaje – nawet się w tym nieźle odnajduje. Cały czas obecny jest w nim jednak ten sam Porter rodzinny, opiekuńczy. Więzienie go nie zmienia; to wszystko jest w nim jednocześnie od początku. Jackson na co dzień wydaje się miłym facetem, do tego kochającym i dobrym, jak się zdaje, ojcem, który synowi tłumaczy, że tylko słabi używają przemocy. Jeszcze na przesłuchaniu Portera robi za dobrego glinę. Jako strażnik jest zwyrodnialcem. „Fajny” łysek z autobusu okazuje się pozbawioną honoru szują, zaś w krwiożerczym Samsonie daje się dostrzec pewien (specyficzny wprawdzie i twardy) kodeks moralny. Do tego wszystkiego dochodzi kwestia balansu między strachem, walką o przetrwanie, a zasadami moralnymi jak i powinnościami wobec innych. Czy np. Porter zrobił dobrze kryjąc Samsona? Postąpił odważnie i honorowo? A może po postu się bał? Może słusznie byłoby go wydać i dzięki temu szybciej wrócić do rodziny? A może to właśnie poczucie obowiązku wobec rodziny kazało Porterowi kryć Samsona, bo obawiał się, że inaczej nie przetrwa i nie pomoże rodzinie po uwolnieniu?
Nie do końca potrafię to wszystko nazwać, ale chodzi mi o problematykę rozpiętą gdzieś między takimi rzeczami jak: natura/osobowość człowieka, moralność, powinność, motywacja (motywy postępowania - jakie są naprawdę) i działanie.
Popieram obydwie wypowiedzi i na reszcie na 4 stronie dopiero znalazłem temat, który dokładnie zwraca uwagę na tą historię w taki sposób a nie pisze, że to dobry film lub dno. ...
Mnie głównie zastanawia, że w sądownictwie brakuje właściwej kategoryzacji czynów. Czym innym jest nieumyślne spowodowanie śmierci a czym innym zaplanowane czy w złości. Brane powinny być wszystkie aspekty pod uwagę: sytuacja, motyw, zdarzenie, otoczenie itp. Nie powinno być tak, że wszystkich wrzuca się do jednego miejsca. Również w momencie tworzenie się dziwnych układzików powinno się ich rozdzielać. W przypadku głównej postaci Wade Porter'a mógłby być bardziej pokazany obraz tego, że odebrało się komuś życie, a dla normalnego człowieka nie jest to przejście do normalnego porządku dziennego. Co do resocjalizacji to praca tak jak normalnie w realu chcesz żyć i jeść to pracuj, a nie darmowy hotel z kolesiami na takim samym poziomie mentalnym, wtedy na głupie myślenie nie będzie czasu.
Na końcu filmu są podane dane statystyczne więźniów i więzień. Co sądzę ma zwrócić uwagę jak jest i nie jest to dobre. Powinno się to zmienić.
UWAGA, BĘDZIE MAŁY SPOJLER.
Bez przesady. W więziennictwie nie wrzuca się wszystkich do jednego wora, problemem było wplątanie się bohatera w porachunki i związane z tym zabójstwo więźnia. Ponadto nie chciał donieść na winowajcę który był wrogiem numer 1 szefa strażników i ten w zemście postarał się o odpowiednie ukaranie Porter'a. Po prostu facet miał podwójnego pecha.
System więziennictwa nie jest źle pomyślany (niestety nie wymyślono lepszego sposobu karania z jednoczesną izolacją od społeczeństwa) ale ma niestety jeden zasadniczy słaby punkt - są to ludzie (strażnicy). Ludzie są przekupni albo nie chcą narażać się na kłopoty i wielu rzeczy starają się nie zauważać, co sprzyja rozwojowi patologii więziennej (nielegalny handel, bójki, gwałty i rosnąca siła gangów, których później nawet strażnicy się boją). No i faktycznie brak pracy, stałego zajęcia, przez co zamknięci ludzie dostają do głowy , stają się jak dzikie zwierzęta zamknięte w klatce ...