Hmmm brak tobie liter i pomysłów aby kopiować moją wypowiedz? Zresztą każdy ma prawo oceniać film wedle uznania, ale ty dajesaz 10/10 może uzasadnij taką notę dobrze?
Ty nie uzasadniłeś swojej oceny, ten film mnie zachwycił mrocznym, brudnym i spaczonym klimatem, muzyką oraz chorym poczuciem humoru, Harmony Korine stał się jednym z moich ulubionych reżyserów po obejrzeniu tego filmu. To że film jest o idiotach po przejściu tornada jest wielką zaletą tego dzieła :P.
On nie jest o idiotach, a o ludziach! H.Korine trochę na siłę stara się pokazać cały ten syf - i to w każdej produkcji. Mimo, że mocno przejaskrawiony, niestety uważam go praktycznie za dokument... Inna rzecz, że jeśli widzisz tutaj poczucie humoru, to musi Cię cieszyć patologia i inne chore ustrojstwa (albo masz to na codzień, albo jest Ci zupenie obce, nic pośrodku). Żeby dać 10(którego notabene nie dałeś) i uznawać za dzieło mając tak błahą argumentację - spora przesada...
Dałem 10 i jest to mój top ulubionych filmów. Za dzieło mogę uznać wszystko co tylko mi się spodoba i zapadnie w pamięć wystarczająco mocno, lubię turpizm dlatego taka jest moja argumentacja. Uważam że nie każdy film powinien mieć jakiś patetyczny przekaz, wręcz przeciwnie unikam filmów umoralniających. Cieszy mnie patologia i chore ustrojstwa, lecz to nie wystarczy żeby mnie zdiagnozować nawet jeśli jesteś wcieleniem Freuda.
Ps. Jeśli scena na której Korine siedzi z karłem na kanapie, opowiada o matce i szuka miłości nie jest czarnym humorem to nie wiem co nim jest.
Freud i jego analiza to dość marne narzędzie. Nie jestem też jego wcieleniem, a jego podejście do natury ludzkiej mnie nie przekonuje. Rozumiem, że chciałes zwyczajnie podać jakiegoś psychoanalityka, a tak rzadkie nazwisko jak pana Zygmunta jest jednym z tych, które po prostu znasz... Dobrze, wyśmienicie wytłumaczyłeś mi już czemu Ci się tak ten film podoba. Jednakże w scenie z karłem nie ma dla mnie nic śmiesznego, a czarny to jest karzeł. Ja odebrałem ją jako sposób tłumaczenia siebie, bo o ile mam dobre informacje, to Korine mówił prawdę...
Jeszcze jedno, choć nie lubię tego robić, to szukam w ten sposób u ludzi konsekwencji. Ty jej nie posiadasz, bo wśród Twoich ulubieńców znajduje się film "Jabłka Adama" a to przecież jeden dupny morał! Idąc dalej wydaje mi się, że ten twój gust, upodobanie w sprawach chorych i uwielbienie "turpizmu" (którego też w jego czystej formie tutaj mało) jest mocno przejaskrawiony i na pokaz. Z góry wiem, który film będzie Ci się podobał... Mam skojarzenia bezpośrednie z wiekiem buntu młodzieńczego.
Jabłka Adama to przede wszystkim czarny humor, morał może jakiś tam był ale go olałem. Dyskusja z tobą w tej chwili nie wniosi jak dla mnie nic nowego, bo rozmawiamy o mnie a ja w tym filmie nie występowałem. Konsekwencja lub jej brak zależeć może niejednokrotnie od ilości zażytych substancji psychoaktywnych, nastroju, ect. Czasami czuję jedność ze światem i kocham każdego robaczka i pyłek, ale to raczej rzadki stan.