1 godz. 32 min.
4,8 74 661
ocen
4,8 10 74661
20 967
chce zobaczyć
7,0 24
oceny krytyków
{"rate":7.0,"count":24}
{"type":"film","id":639024,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Spring+Breakers-2012-639024/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Spring Breakers
  • To ma być parodia hedonistycznego stylu życia, młodzieży powtarzającej na każdym kroku
    słowa ,,You live only once" , amerykańskich imprez w klubach, złotych łańcuchów i beach party
    z hektolitrami alkoholu ??
    Jeżeli tak, to autorom totalnie to nie wyszło, ponieważ film jest poprostu przezroczysty, bez
    jakiegokolwiek klimatu, nie wywołujący ŻADNYCH emocji. Ani nie obśmiewa, ani nie
    zniechęca, ani nie odstrasza, ani nie propaguje takich zachowań. TOTALNIE WYJAŁOWIONY.

    W dodatku zakończenie... trzeba chyba jedynie przemilczeć
    długo czekałam na puentę, jakiś morał czy podsumowanie, ale niestety nie doczekałam się ;(
    zmarnowane 1,5 h życia..

    już nie wspominając o dialogach- pustych i nic nie wnoszących!
    niektóre kwestie powtarzane do znudzenia, tak jakbyśmy oglądali dopiero aktorów uczących
    się roli, a nie gotową produkcję filmową.

    Jedynie MUZYKA NA PLUS
    bardzo dobrze oddająca dzisiejsze realia i gusta.

    Film powinien mi się podobać, ponieważ sama jestem pokoleniem wszelkiego #swag'u
    jednak ta produkcja to tylko synonim kiczu i pseudo-artyzmu, a to co jest w nim pokazane to nie
    jest nasze życie, to jakieś chore wyobrażenie na jego temat..

  • DamaMarcia ocenił(a) ten film na: 1

    Lena_117 Przepraszam, bo ja chyba jestem z troszkę starszego pokolenia: co to jest #swag?? Nigdy o czymś takim nie słyszałam...

  • użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 1

    DamaMarcia Akronim od słów "Secretly We Are Gays", obecnie został zaadoptowany jako zamiennik słów "lans", "szpan", "styl" i nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem.

  • Dalej ma i tylko ignoranci wierzą w to że nie.

  • użytkownik usunięty

    Szarzyzna Używany przez gimbusów i gimbuski nie.

  • arek11archie ocenił(a) ten film na: 6

    DamaMarcia swag, oznacza wozić się(?), kroczyć dumnie. Samo słowo swagger zostało nawet użyte w filmie i to nie w kontekście "lansu" czy homo, jak to zostało wcześniej napisane, tylko w kontekście Jezusa. W ok. 5 minucie, na spotkaniu młodzieży, pastor(?) wykrzykuje "Jezus dumnie kroczy pomiędzy nami". I nie, w dzisiejszej subkulturze dalej znaczy to to samo, co w odniesieniu do powyższej sytuacji, np. na prosty rozum: raperzy rapujący "me and my niggas swaggin around the neighbourhood" oznaczy po prostu "ja i moje czarnuchy wozimy się po okolicy". Osoby mówiące ze swag to akronim, dały się niestety nabrać internetom,

    pozdrawiam.

    ps. chociaż dla dzisiejszej polskiej młodzieży, swag to jednak niestety lans/blichtr

  • mates_z ocenił(a) ten film na: 2

    Lena_117 To proste. Większość filmu jest zmulona, jakby odtwarzana na 70% normalnej prędkości. Do tego nadmiar pastelowych barw (jakaś fascynacja latami 80.), a chwilami nawet nadmiar lens flares. Wiele chaotycznych, trzęsących się pociętych ujęć - niektóre się powtarzają, częśc dopiero się wydarzy i każe nam zgadywać co się stanie. Niektóre sceny i dialogi powtarzane chyba pięć razy. Dodać można ubogi i odrealniony scenariusz, dziur nawet nie warto wytykać (jak np. jak to możliwe, że z 200 osób aresztowali akurat 4 nastolatki, a nie dilera, dlatego Lambo nie ma tablicy, dlaczego faceta dokonującego rozbojów bez maski nie ściga policja, dziewczyną nigdy nie kończą się naboje).

    Częścią tej ideologii jest też usprawiedliwianie występku jako drogi do szczęścia czy też małego zła - chciały jechać się podupczyć... czy tam zabawić, więc ukradły te pieniądze. Niby pozytywne bohaterki na koniec wakacji dokonują jakiegoś całkowicie nieuzasadnionego masowego mordu z którego nic nie wynika, bo mogły wracać bez tego. Wydająca się główną bohaterką Faith znika po 45 minutach. Po powrocie nawet raz nie raczyła zadzwonić, aby upewnić się, czy z nimi wszystko ok - przecież dlatego wyjechała, że mu nie ufała?

    Bardziej realistyczne byłoby gdyby okazało się, że ten alien to był jakiś alfons i chciał je wykorzystać, zamienić w narkomanki i nie pozwolić wrócić, ale był raczej zaginiony chłopczyk niż gangster. Po co ci bliźniacy dawkujący kokę, dwa ujęcia z nimi i znikli.

    Próżno szukać nie tylko puenty, ale nawet logiki w tym. No dobra, pojechały, przeżył, wróciły. Nic nowego. Wykonały parę telefonów-monologów do mam, poużywały sobie używek (śmieszny kraj, czyli prawko od 16, sex od 18, piwo od 21, a ćpają wszyscy) .

  • mates_z 1. Kolorystyka taka miała być, jest dostosowana do koncepcji, zresztą pasuje też do miejsca akcji. I tak jest to bardziej prawdziwe od modnej w kinie XXIw, obranej z naturalnych barw, ohydnej, sinoniebieskiej "bejcy", powodującej wrażenie, jakby wszystko działo się na tamtym świecie.

    2. Obejrzyj jeszcze raz i zobacz, czy aresztowano tylko 4 nastolatki.

    3. Niby co miałby dać filmowi telefon od Faith i gdzie jest powiedziane, że obecne do końca bohaterki sobie "poużywały i wróciły"?
    Wróciły dwie, które pod wpływem przeżyć spasowały i uznały, że to nie dla nich. Pozostałe, zafascynowane szybkim życiem, szybką kasą, oraz blichtrem postanowiły kontynuować zabawę i przekroczyć granicę, zza której nie ma już powrotu - i chociażby tak można odczytywać groteskową finałową strzelaninę.


    Nie mówię, że SB to arcydzieło, każdy może mieć swoje zdanie, ale litości ludzie... Czasem trzeba się trochę przestawić na inne oglądanie, film nie jest kolejną historią z cyklu "z życia wzięte" (choć takich zachować w nim nie brakuje), tylko satyrą, pastiszem, a jego stylistyka zamierzonym kiczem, domagać się od takich produkcji - gdzie wszystko jest ujęte w duży nawias - realizmu każdej sceny to jakaś dziecięca naiwność.





  • Lena_117 Różnie można o tym filmie mówić, ale na pewno nie to, że brakuje mu klimatu.

    A w dialogach jest w nim często więcej realizmu, niż w literacko podrasowanych w "normalnych" filmach - i pewnie przez to irytują.

  • użytkownik usunięty

    Lena_117 ,,You live only once"? YLOO bro.

  • Lena_117 100% poparcia, najgorsze byly sceny jak 2 panny z broni krotkiej zabijaja cala ochrone a pozniej typa wystylizowanego na Game'a ;D

    a ten z zebami troche przypominal Stichesa.

  • grimfather ocenił(a) ten film na: 8

    Lena_117 Korine rzadko zatrudnia profesjonalnych aktorów, bo raz, że go często na nich nie stać, dwa - są mu zbędni. W jego obrazach zawsze istotny był naturalizm i karykaturalne spojrzenie na społeczeństwo, a nie kreacje aktorskie, czy piękne zdjęcia.

    Dodam jeszcze, że to nie jest film dla żadnego pokolenia SWAG i YOLO. Takie osoby nigdy nie dostrzegą nic ciekawego w filmach Korine'a.

    "długo czekałam na puentę, jakiś morał czy podsumowanie, ale niestety nie doczekałam się" - taka wypowiedź świadczy o tym, że do pewnych obrazów trzeba dojrzeć. Tak jak większość filmów Korine'a, i ten jest (albo powinien być) skierowany - przede wszystkim - do zagubionych, inteligentnych nastolatków, którzy nie wiedzą, jak pokierować swoim życiem.

  • grimfather Akurat w tym filmie główne role zostały obsadzone przez profesjonalnych aktorów. Tyle, że młodych (co oczywiste) i nieopatrzonych (w każdym razie u nas).

  • grimfather ocenił(a) ten film na: 8

    jan_niezbedny0 Nie ważne czy są to >profesjonalni< aktorzy (jak James Franco, który wypadł w filmie kapitalnie, pomimo braku wielkiego talentu), czy osobniki "uważające się za aktorów" (vide Selena Gomez). Mało istotne jest czy są profesjonalistami czy amatorami. Ważne jest to, że u Korine'a wypadają nieźle.

  • grimfather A pewnie. Zawsze mówiłem, że od reżysera i tego jak prowadzi aktorów wiele zależy.

  • fanfalubaz ocenił(a) ten film na: 9

    Lena_117 O matko! Jakie to piękne, że ta negatywna recenzja spod ręki młodej dziewczyny w rzeczywistości okazuje się najlepszą rekomendacją filmu :)

    - "(...) film jest poprostu przezroczysty, bez
    jakiegokolwiek klimatu, nie wywołujący ŻADNYCH emocji. (...) TOTALNIE WYJAŁOWIONY."
    - "długo czekałam na puentę, jakiś morał czy podsumowanie, ale niestety nie doczekałam się ;(
    zmarnowane 1,5 h życia.."
    - "już nie wspominając o dialogach- pustych i nic nie wnoszących! niektóre kwestie powtarzane do znudzenia"

    Przecież to idealnie opisuje... życie wg. - wspomnianej przez autorkę - dewizy #swag! Udawanie, próżność, pustka, wszystko na pokaz i brak większego celu...

    Gdybym był Korine'm, po przeczytaniu takiej recenzji usiadłbym, odpalił cygaro i pogratulował sam sobie.

    O to chodziło.