Stone

2010
5,9 21 tys. ocen
5,9 10 1 21166
5,0 5   krytyków
Stone
powrót do forum filmu Stone

ocenił(a) film na 8

Jeśli obejrzałeś film i masz negatywną opinie, proszę przeczytaj drugą część mojej opini i spróbj zobaczyć film z innej perspektywy. Jeśli nie oglądałeś jeszcze to pierwsza część jest dla Ciebie.

CZĘŚĆ bez spoilerów

Gdy tylko pojawiły się napisy, obejrzałem film. Film nie dla każdego. Jeśli oczekujesz nadzwyczajnej fabuły czy super akcji - odpuść sobie. Film dla osób które szukają znaczeń symbolicznych. Według mnie jest to bardzo dobry film. Problem w tym, że jest zupełnie inny od wszystkich filmów. Mało w nim akcji więc z pewnością film zbierał słabe recenzje, ponieważ pozornie był nudny. Fabuła również nie odgrywa tu dużej roli. Według mnie film daje do myślenia, nie jest to film który oglądamy dla zabicia czasu. Bardzo, ale to bardzo podobały mi się ujęcia w których nikt nic nie mówi, ale w których my mamy się domyślić o czym właśnie myśli aktor. To właśnie to wywarło na mnie takie wrażenie bo raczej z czymś takim się nie spotkałem. Te ujęcia są po prostu świetne. Muzyka w filmie świetnie dobrana. Film pozostawia za sobą wiele pytań. Co mam na myśli- czytaj drugą część opini.

CZĘŚĆ ze spoilerami

Obraz głównego bohatera daje do myślenia. Po obejrzeniu filmu nasuwa sie pytanie jaki na prawde był Stone. Wierzący, czy nie. Czuły, czy nie. Nasuwa się pytanie, co z tego co mówił jest prawdą a co było wymyślone tylko po to, aby wydostać się z więzienia. Następne pytania dotyczą Jacka. Dlaczego finalnie nie zemścił się na Stonie, dlaczego pozwolił mu odejść. Ta scena nawiązywała do tej pierwszej. W pierwszej scenie nie pozwolił żonie odejść. W ostatniej pozwolił odejść Stone'owi co sybolizuje to, że Jack przez ten czas się bardzo zmienił. Jeszcze co do Stone'a. Pod koniec słyszymy jego głos w tej audycji co by oznaczało że się zmienił. Jednak wtedy zastanawiająca może być ostatnia rozmowa z więzienia pomiędzy Stone'm a Jack'em gdzie bohater po prostu się przyznał że udawał przemiane duchową. Więc jaki był na prawde ? Podejrzewam że ludzie myślący będą tutaj próbowali interpretować te zachowania. Ludzie oglądający film dla fabuły będą wstawiać 1/10 ale ja myślę, że fabuła jest za prosta żeby miała tylko dosłowne znaczenie. Dla mnie minusem są ciągłe odniesienia do boga, ale to dlatego że jestem niewierzący więc ten minus jest subiektywny. Lucelta, która z tego co widzimy spała z każdym kto popadnie chyba miała być symbolem kogoś, kto wywiera duży wpływ na innych. Zastanawia też jej imie: Lucelta- możliwe że jest to jakimś nawiązaniem do Lucyfera ? I dlaczego Nortona fascynował...ogień ? Myślę że film będę musiał jeszcze obejrzeć żeby wszystko zrozumieć, wtedy podzielę się z odczuciami.


PODSUMOWUJĄC.

Film z pozoru jest płytki więc od mnij myślących widzów nie należy oczekiwać zrozumienia i dobrej oceny. Recenzjami ten film świata nie zwojuje jednak myślę że każdy widz mający odrobine rozsądku zrozumie, że fabuła jest zbyt prosta aby nie było tutaj znaczenai metaforycznego. 9/10. Nie dla fanów melodramatów, kina akcji czy komedii.

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
ocenił(a) film na 8
pablo12000

Czekam na inne opinie oraz inne interpretacje.

ocenił(a) film na 5
pablo12000

Masz rację aczkolwiek film nie jest aż tak rewelacyjny jest po prostu dobry i przede wszystkim mamy tutaj wysyp szczegółów dla uważnych widzów przez kilka scen będzie widoczna mucha i jej bzyczenie co oznacza sygnał od Boga film jest rzeczywiście głębszy niż na to wygląda ale jeśli ktoś podejmie się go w ramach mrożącego krew w żyłach itp.Thrillera to napewno go zawiedzie ja osobiście polecam ;)

lumunus

Podpisuję się pod powyższym postem. Klamrą spinającą jest właśnie ów dźwięk boga. Na początku filmu i w ostatniej scenie. Ja nie wiem, czy tu chodzi o przemianę, czy religię. Myślę film nie jest jednopłaszczyznowy i otoczka resocjalizacyjna nie ma tu nic do rzeczy. Polecam, acz uważnym widzom, nie osądzającym na podstawie trailera i nie wyrokującym przed obejrzeniem.

ocenił(a) film na 7
lumunus

Trafna ocena. Mam podobne zdanie:)

pablo12000

Bardzo dobrze to opisałeś. Po obejrzeniu filmu mam bardzo zbliżone odczucia. Jack przez ten czas zmienił się na pewno, natomiast Stone?? Tego nie jestem pewien, być może takie było założenie od samego początku aby ciekawość w połączeniu z resocjalizacją dawała do myślenia czy jakakolwiek przemiana nastąpiła u niego. Lucelta jak widać w końcowej scenie mimo iż mąż na wolności nie zamierza się zmieniać... Tak więc do opinii iż film nie jest jednopłaszczyznowy przykładam obie ręce.

pablo12000

A więc o to z tą muchą chodziło. Całą matmę nad tym myślałem i nic nie wymyśliłem :P
Racją jest na pewno, że film najwięcej treści zawiera w poszczególnych scenach niż w całokształcie.
Myślę, jednak, że pablo12000 odebrałeś film identycznie jak ja. Aczkolwiek jedna sprawa: cytuję: "Dlaczego finalnie nie zemścił się na Stonie, dlaczego pozwolił mu odejść". Wydaje się dla mnie oczywiste, że to dlatego, tak jak sam napisałeś o Stonie, część z tego co mówił była prawdą a część użyta w celu wyjścia z więżienia. Myślę, że Jack jako, że rzeczywiście się zmienił miał wątpliwości co do jego postawy. Czy naprawdę się w więzieniu zmienił, czy też cały czas łgał (kojarzy się z Primar Fear :) )
Zaś co się tyczy Lucelty. Jej jakoś nie dałem rady rozgryźć. Chodziło o coś z kuszeniem, ale jakoś nie pasowało mi to do tego, że była związana ze Stonem i rzeczywiście go kochała. Pasowała mi natomiast do Jacka, który był podatny na pokusę. Wcześniej nie pozwolił żonie odejść, a po tylu latach już się nią znudził i zaczął zdradzać, mimo, ze kiedyś był gotów zabić własna córkę by tylko żonka przy nim została.
Wiem, że pewnie napisałem chaotycznie, ale miałem amło czasu na przemyślenie filmu, a do egzaminu gimnazjalnego się uczyć trzeba :D.
Film ogólnie gondy polecenia. Wyrazy twarzy Nortrona mnie zachwycały :)
Poza tym, dwójka moich ulubionych aktorów z tyloma wspólnymi scenami, jak tu nie lubić. A do tego goła MIla Jovovich :) (oczywiście po tym filmu nie oceniam).

ocenił(a) film na 7
Piter-KKP

jak zaczęłam oglądac ten film to pierwsze co przyszło mi na myśl, to czemu nie wzięli jakiejś ładniejszej aktorki??? Też po tym filmu jak widać nie oceniam ale zastanowiło mnie jak oni to robili na Hiszpana.
A Norti jak zwykle przepiękny!!! :)))

ocenił(a) film na 6
lajla29

Hehe No dokładnie Też o tym pomyślałem jak pokazali jej cycki że Stone ściemniał z tym hiszpanem bo to przecież praktycznie niemożliwe Hehe

ocenił(a) film na 8
lajla29

No co wy mówicie! Przecież Mila jest piękna! Ale co najważniejsze bardzo dobrze zagrała tą postać, z takę ekspresją. Jej twarz jest jak księga którą można czytać bez końca.:) Byłam mile zaskoczona jej talentem.

ocenił(a) film na 6
rena1971

No wiesz może i piękna Nie mówię że nie ale przecież do hiszpana trzeba mieć pewne rzeczy trochę większe niż ona posiada

ocenił(a) film na 4
pablo12000

Nie moge sie zgodzic z tymi argumentami.
Jak dla mnie, ten film był poprostu płytki i totalnie przegadany... Uwielbiam znakomite i dlugie dialogi jak np. u Tarantino lub w serialach AMC a ten film niestety tego nie miał. Nudny, bez żadnego głębszego znaczenia. Wasze interpretacje wydają mi się zrobione na siłę. Owszem - postac Stone´a (brawa dla Nortona) jest dosc ciekawa, ale reszta - bardzo kiepsko.

ocenił(a) film na 8
Szczuri19

Dlaczego na siłe robione argumenty ? Dlatego że gdyby film odbierać dosłownie to nie można by było wystawić temu filmowi więcej niż 2/10, a na tak tandetny film nikt nie przeznaczałby tyle milionów i takie osoby jak De Niro czy Norton by w nim nie grali. Po prostu wydaje się niemożliwe, że film ma znaczenie tylko dosłowne.

ocenił(a) film na 6
pablo12000

Ciekawe kina,zdecydowanie zgadzam się z tym że nie jest to film dla każdego.Świetny Norton!!.A poza tym..Ciekawie pokazana przemiana człowieka,który przez "przypadek"doznaje przemiany duchowej.Nie ma wątpliwości że takową przeżył,co potwierdza np.scena gdy pokazane jest jak odchodzi pozostawiając zepsutą " kusicielke "Jovovich tym samym zrywając ze swoim dotychczasowym życiem.

ocenił(a) film na 5
pablo12000

"Pod koniec słyszymy jego głos w tej audycji co by oznaczało że się zmienił. Jednak wtedy zastanawiająca może być ostatnia rozmowa z więzienia pomiędzy Stone'm a Jack'em gdzie bohater po prostu się przyznał że udawał przemiane duchową. "
dla mnie wlasnie ta rozmowa jest najwiekszym dowodem przemiany Stone'a. On nie przyznal sie, ze udawal przemiane, on przyznal sie, ze udawal wczesniej klamiac w rozmowach z deniro na temat jego udzialu w przestepstwie. Dopiero w ostatniej rozmowie widac, iz stone jest inny. Mowi, ze ma gdzies to, czy wyjdzie z pierdla czy nie, jednoczesnie przyznajac sie do wszystkiego, co skrywal. Przyjmuje na siebie odpowiedzialnosc za to, co zrobil.

ocenił(a) film na 4
rafkulak

@rafkulak - właśnie w ostatniej rozmowie widzimy, że Stone się nie zmienił... to jest typowa gra psychologiczna. Jak dla mnie Stone cały czas jest tym samym człowiekiem. On po prostu szuka sposobu by przekonać głupiego i naiwnego człowieka jakim jest Jack.
@pablo12000 - wydaje się nie możliwe, a może jednak? Aktorzy czasami trafiają na dość słaby projekt (co nie zmienia faktu, że byli bardzo dobrzy) ale to nie trzyma się kupy. Mógłbym się rozpisać na ten temat ale nie ma sensu. Wg mnie film jest dość prosty i nie ma drugiego dna. Nawet jeśli bym chciał zobaczyć w filmie przemianę człowieka (i Stone'a, i Jacka), tak film walnie mnie w pysk by mnie ocucić i pokazać, że nie o to chodzi. Jakkolwiek by to miało wyglądać, po prostu nie wyszło ;]
@Gniew - co do relacji Jacka i Lucetty - ona wykorzystała jego bezradność, naiwność, brak miłości w małżeństwie. Nie pokazała nic wielkiego. To raczej Jack był łatwym celem. A co do innych - no cóż, kto potrafi oprzeć się urokowi Jovovich?

ocenił(a) film na 7
pablo12000

Zgadzam się z twoją opinią. Co do Lucelty wywarło na mnie wrażenie w jak łatwy sposób omamiała ludzi, tak jakby hipnoza czy coś...

ocenił(a) film na 7
pablo12000

pablo12000 podoba mi sie Twoja interpretacja i to jak podsumowales ten film ogolnie nawet mi sie podobal gdyz jak to sam stwierdziles pozostawial wiele pytan bez odpowiedzi a to mi sie podoba w filmach. Jednak co do tych ujec w ktorych nikt nic nie mowil to nie wywarly one na mnie takiego wielkiego wrazenia jak na Tobie poniewaz po prostu byly kiepskie i slabo zagrane (De Niro i Norton to eksperci od dialogow) i mowie to dlatego poniewaz spotkalem sie z czyms takim w filmie "Dziewczyna z perla". A tam byly one zagrane fenomenalnie wrecz idealnie wszystkie gesty spojrzenia byly oddane z ogromna pasja a w filmie pada kilka krotnie mniej slow i zdan niz w "Stone" polecam obejrzyj to bedziesz wiedzial o czym mowie ;)

ocenił(a) film na 3
pablo12000

Zupełnie nie rozumiem skąd ta wysoka ocena?? Obsada zachęca, obejrzałem i bardzo się rozczarowałem. W połowie filmu już stwierdziłem, że w tym filmie o nic wielkiego nie chodzi. Po co sobie po filmie zadawać pytanie "dlaczego Jack nie zabił Stone-a"? Co by mu dało gdyby go zabił? A wy byście zabili w takiej sytuacji? heh.. Uważam, że człowiek musi być bardzo przyparty do muru by musiał zabić a Stone nie był! Dajcie sobie spokój z dziwną interpretacją filmu i doszukiwaniem się bzykających muszek i głębokim przesłaniem filmu. Ja osobiście zupełnie nie poczułem tu "trudnej sytuacji". Codziennie ktoś zdradza swoją żonę lub męża. Ten film to ukazał, starszego gościa, który poleciał na młodą, atrakcyjną laskę. Postać jaką zagrał Norton jest nudna i bardzo przeciętna. Lubię tego aktora ale nic nowego nie pokazał w tym filmie. Wy tu się zastanawiacie czy Stone był prawdziwy w tym co robił, czy blefował.. Co za różnica? Były pokazane momenty w filmie, że on naprawdę próbował się wyłączyć od wszystkiego i potrzebował ciszy, ale co z tego?? Dużo niepotrzebnych scen, dialogów do niczego nie prowadzących. Te ich rozmowy w ogóle się nie rozwijały, były o dupie maryni. Sztuczna tajemniczość filmu, tylko po to by go nie wyłączyć za wcześnie. Ode mnie 3/10.

ocenił(a) film na 8
pablo12000

Nie znam tego reżysera, nie wiem jaki jest jego styl, ale może rzeczywiście starał się coś zakamuflować? Diabeł tkwi w szczegółach.

Co myślicie o żonie Jack'a? Czy naprawdę była taka potulna, posłuszna do końca? Czy nie miała powodów, żeby w końcu wybuchnąć? Zostaje zmuszona do życia z mężczyzną, którego prawdopodobnie nienawidzi, pewnego wieczoru w jej domu pojawiła się nie wiadomo skąd kobieta, która nie wiadomo czego chce. Do tego reakcja męża jest co najmniej dziwna.

Słusznie, wspomnieliście już, że Stone zaczął wyznawać zasadę "nie mam na nic nadziei, niczego się nie boję, jestem wolny".

Kto więc podpalił dom? Może rzucimy cień podejrzeń na żonę Jacka? A może na wolnego Stone'a?

ocenił(a) film na 8
joan_ko

Dom podpaliła żona, aby w końcu odejść, jasno o tym mówi,że skieruje policję do piwnicy, a stamtąd wychodziła gdy Jack wrócił do domu...tak ja to zrozumiałam...Film bardzo interesujący, bardzo.

ocenił(a) film na 5
pablo12000

pablo12000 napisałeś :"Dlaczego finalnie nie zemścił się na Stonie, dlaczego pozwolił mu odejść. Ta scena nawiązywała do tej pierwszej. W pierwszej scenie nie pozwolił żonie odejść. W ostatniej pozwolił odejść Stone'owi co sybolizuje to, że Jack przez ten czas się bardzo zmienił."


myślę, że źle to zrozumiałeś a to dlatego, że nie tak uważnie jednak oglądałeś. Porównanie tych dwóch scen o których mówisz symbolizuje dokładnie coś odwrotnego. W pierwszej scenie Jack stawia jedynie ultimatum, a żona nie chcąc ryzykować życia córki nie sprawdza jego blefu. Stone jako kozak czeka na to czy Jack strzeli czy nie do końca. To że Jack nie strzela dowodzi tego, że tak na prawdę nie rzuciłby córki bo blefował tak jak i w tym przypadku. Jack się nie zmienił.

Przy okazji dodam, że jeśli chodzi o symbolikę (pomijając szereg symboli wątkowych) uważam że właśnie puentą był ten blef Jacka i to że tak na prawdę to się całe życie oszukiwał a nie jego wieźniowie jak na przykład główny bohater, który wydaje mi się że jednak wierzył w tą przemianę.

7/10

ocenił(a) film na 8
karols66

zgadzam sie w pelni z przedmowca - Jack blefowal, a Stone po prostu doswiadczyl oswiecenia. Nic tylko czekac na "znak" :-)

ocenił(a) film na 5
pablo12000

Strasznie ten film przygnębiający,a te ciągłe fragmenty z biblii to już pranie mózgu a`la Radio Maryja.
Obejrzałem tylko ze względu na obsadę.

ocenił(a) film na 7
pablo12000

Jack sie nie zmienił , jak nie dzieckiem to pistoletem grozi ludziom , IMHO ważna scena to ta kiedy Stone mowi mu że on jack w nic nie wierzy, nawet w siebie i że jest w środku pusty. Stone to widział to świadczy też o tym że doznał przemiany a nie udawał, zresztą jego nucenie w różnych miejscach nie byłoby potrzebne żeby udawać przed Jackiem. Tak samo scena na widzeniu kiedy jest małomówny. Stone też nie wiedział co zamierza jego żona, na widzeniu też nie wiedział że z nim sypia. Stone żone wkońcu zostawił pijącą w barze, skierował sie w dobrą stronę a Jack .. usłyszał TEN dźwięk , i może coś z tym zrobić, ma szanse się zmienić ale czy to zrobi ?
ps jeśli w bzyczeniu muchy nie ma symboliki hmm.. to pewnie wpadła przypadkowo dźwiękowcowi pod mikrofon ;) bo innego wytłumaczenia nie widzę

ocenił(a) film na 8
maximm

Uważam, że należy dodać o spalonym domu Jacka. Moim zdaniem dom Jacka był swego rodzaju więzieniem dla jego żony oraz dla niego samego. Wyraźnie dało się odczuć monotonie ich życia. Myślę, że to jego żona spaliła ten dom aby uwolnić się, to był jej bunt. Pod koniec filmu rozmawiając z Jackiem wymyśliła wymówkę o starej instalacji elektrycznej. Bohater grany przez De Niro zrozumiał, że ją stracił.

ocenił(a) film na 8
gregor_00

Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoim dumaniu.

ocenił(a) film na 8
joan_ko

Ja z Wami, wypowiedziałam się na ten temat wyżej i teraz utwierdziłam się w przekonaniu dzięki Wam.

pablo12000

Moim zdaniem film jest świetny, rzadko ostatnimi czasy takie w Stanach popełniają. Nie jest skupiony na wybuchach i fajerwerkach, fabuła jest zupełnie drugorzędna. Długie sceny z jednostajnym "szumem", bzyczenie muchy powtarzające się od pierwszej sceny, dialogi pokierowane czasem w zaskakującym kierunku no i gra Nortona. Recydywista się wyprostował, prostujący się pogubił. Dla mnie film jest niesamowity, jeśli tylko umie się go oglądać. To nie jest film do oglądania z popcornem w garści.
Ale pomijając do wszystko - jest jedna scena, której za bardzo nie rozumiem - zaraz przed przyjazdem Lucetty do Jacka siedzi on z żoną i popija piwko na ganku. W pewnym momencie następuje masowy atak przekleństw ze strony jego potulnej małżonki, jakby miała zespół Tourette'a. O co chodzi? :)

ocenił(a) film na 8
sperczil

Myślę, że to był jej pierwszy objaw buntu, pierwszy krok do przełamania się. Przedrzeźniała Jacka (on pewnie nieraz przeklinał jak oglądał mecze albo po stresującym dniu w pracy). Ona chyba domyśliła się, że mąż ją zdradza i pod wpływem alkoholu dała ujście emocjom. Podejrzewam, że to były jej jedne z pierwszych wulgarnych słów w życiu dlatego od razu rzuciła taką wiązankę. Miała nadzieję, że zrobi to jakieś wrażenie na mężu.

użytkownik usunięty
sperczil

popieram, a jesli ktos wystawia temu filmowi ocene ponizej 6 to po prostu sie kompromituje...

użytkownik usunięty

Ja wystawiam temu filmowi ocenę 3/10 i nie czuję, że się tym samym kompromituję. Błaźni to się osoba, która uważa, że jeśli ktoś ma inne zdanie od niej samej, to jest idiotą i nie zasługuje na szacunek bądź jak to "obrazowo" raczyłeś/-aś napisać, się kompromituje.

Fajnie, że Większości z Was film się podobał. Dla mnie był po prostu nudny i nieudany i nic na to nie poradzę, zaś Wasze komentarze mojego zdania w żadnej mierze nie zmienią. "Stone" utrzymany jest w nieco innej, spokojnej tonacji, która ma za zadanie zmuszać nas do refleksji. Cała tematyka jak i komentarze padające w filmie (np. słyszane z radio) odnoszą się do religii bądź do walki dobra ze złem. Tyle tylko, że cały obraz emanuje.. potwornym znużeniem. Ktoś wyżej napisał o przemianie głównego bohatera, Jacka, o tym, że na końcu nie zabił postaci granej przez Edwarda Nortona. Po prostu dać mu medal za ten czyn!:P Dla mnie ten gość od początku do końca jest postacią jednowymiarową, która w żadnym punkcie nie zyskała mojej sympatii. Nie przekonał mnie również moment przemiany Edwarda Nortona (choć to bardziej zasługa scenariusza), który mimo wszystko zagrał swoja postać dobrze. Cała opowieść nie ma dla mnie większego sensu - zastanawiałem się, po co w ogóle tworzyć taki obraz? CZemu Jack nie pozwolił swojej żonie odejść? CO zyskał na tym, że została - pozorną normalność? Po co w ogóle było ukazywać życie kogoś takiego jak Jack? Po jaką cholerę? Ten facet przecież się nie zmienił - on po prostu zrozumiał, to co już wcześniej wiedział - że jest przegrany zarówno w życiu zawodowym (odejście na emeryturę, romans z żoną podlegającego mu więźnia) jak i osobistym. Z całego filmu jedynie rola żony postaci granej przez de Niro była dobra. Cicha, skromna, stłamszona, chroniąca życie swojej córki przed nienormalnym ojcem, a w końcu odważna, zdolna mu się przeciwstawić. Natomiast Mila Jovowich zagrała chyba siebie, bo gdzie bym jej nie widział, tam gra w ten sam sposób (miałem nieliche skojarzenia i z Joanną Dark i z "5th Element").

Reasumując zawiódł mnie ten film okrutnie. Widać jednak, że "doborowa" obsada to nie wszystko (podobna sytuacja jak w "Appaloosie" - mam nauczkę na przyszłość). Ode mnie 3/10 - naprawdę nie mogę dać więcej za całokształt. A przedłużające się ujęcia to trochę przymało, żeby zachwycać się tym filmem.

Ps. Chcecie genialnego filmu, w którym pozornie się nic nie dzieje? Obejrzyjcie "Grand Torino".

Pozdrowiska

ocenił(a) film na 9

Takiego niezrozumienia filmu dawno już nie widziałem, aż się musiałem zalogować żeby dać odpowiedź, czego jeszcze od zmiany layoutu nie robiłem.
Brzmisz jak wannabe krytyk filmowy, który idzie na filmoznawstwo bo myśli, że jak się naoglądał filmów to już wszystko o nich wie.
Najpierw piszesz, że obraz utrzymany jest w konwencji zmuszającej do myślenia, a chwilę później oceniasz go jako nużący. Tego chyba nie trzeba komentować.
Cała reszta wypowiedzi jest na temat gry aktorskiej oraz tego, co postacie sobą reprezentują. Niestety to trochę za mało aby zrozumieć co się ogląda. Chcesz oceniać filmy patrząc tylko na te aspekty, ok, o to nie mam pretensji. Są ludzie mądrzejsi i głupsi, tak to jest. Ale nie oceniaj filmu jako nudny i bez sensu, jeśli nie masz pojęcia o co w nim chodzi.
Życzyłbym ponownego przeczytania w zdecydowanej większości trafnych komentarzy osób powyżej, ale sam napisałeś, że to nic nie zmieni. I to chyba jedyna trafna rzecz w przypadku Twojego.

użytkownik usunięty
dnl_

Cieszę się, że Ty zrozumiałeś film...

Nie jestem żadnym krytykiem filmowym - po prostu jak inni staram się wyrazić swoją opinie na temat tego obrazu, a to, że akurat nie brzmi ona tak, jak chciałbyś, żeby brzmiała...cóż...życie:P Nikogo nie potępiam za to, że "Stone" mu się podobał. Przecież wyraźnie napisałem "Fajnie, że Większości z Was film się podobał." - jeśli potraktowałeś to jako kpinę to znów Ty masz problem. Czytałem tez wszystkie komentarze, więc doskonale zdaję sobie sprawę jak inni postrzegają ten film i jak "rozkminili" poszczególne sceny. Ktoś zachwyca się symboliką "Stone'a". Ok, jego/jej prawo. Mnie po prostu symbolika tego filmu nie rusza. Tak jak nie rusza mnie jego historia. I proszę nie mów mi, że nie zrozumiałem tego filmu czy tez jego przekazu. Po prostu SPOSÓB, w jaki autorzy 'Głaza' snują opowieść, nie przypadł mi do gustu (a nie to, CZEGO ten film sie tyczy). Tobie sie podobał - ciesz się i nie narzekaj na moją osobę ani nie pisz bredni na mój temat, bo nie o mnie jest tutaj mowa, tylko o tym konkretnym obrazie. Fakt - może niepotrzebnie "zastanawiałem się na głos" po co to wszystko było, bo potem taki gość jak Ty wyciąga daleko idące wnioski o moim niezrozumieniu filmu. Ale pomimo, tego co wiem i co przeczytałem na tym i na innych forach na temat "Stone'a", ten obraz i tak do mnie nie trafia, ani cała jego historia z przemianą tytułowego bohatera na czele. Nie jestem klocem drewna - po prostu dany film oceniam z perspektywy własnych wrażeń i odczuć, jakie we mnie wywołuje, a ten akurat mnie "nie wciągnął" .I proszę nie namawiać mnie do bycia obiektywnym, jako, że coś takiego na tych forach praktycznie nie istnieje (z tym postulatem trzeba się zwrócić do krytyków filmowych). Każdy ma inną wrażliwość, każdemu podoba się co innego i chyba to jest dobre, bo nie jesteśmy wzajemnymi kopiami.

I jeszcze coś - to nie ja używam kwiecistego i modnego słownictwa typu "loyout" czy "wannabe" , więc to może Ty bawisz się w krytyka, hę? Po tych kilku słowach już zdążyłeś mnie poznać? Fajnie zestawiłeś moje słowa wyciągając je z kontekstu ("Najpierw piszesz, że obraz utrzymany jest w konwencji zmuszającej do myślenia, a chwilę później oceniasz go jako nużący. Tego chyba nie trzeba komentować."). Nie ma to jak poznać samego siebie po opinii innego człowieka, który gucio wie o Tobie heh...

Pozdro

ocenił(a) film na 3
dnl_

Co ma niezrozumienie filmu do tego, że kogoś on nudził?... To jest normalne. W życiu często przeprowadzamy nudne rozmowy ze znajomymi, które rozumiemy a jednak nie chce nam się ich słuchać.. Ja również oceniłem film 3/10 bo jest słaby. Ludzie też piszą o słabej roli aktorów, ale to nie oni zawinili tylko nudny scenariusz. Film to gra aktorska a nie zwykła schadzka życiowa jaka miała tu miejsce. Nakręćcie swoją poważna rozmowę z mamą czy kimkolwiek i wrzućcie jako jedną ze scen w filmie a zobaczycie, że jest totalnie nudna mimo, iż była dla was bardzo ważna i naturalnie się zachowaliście. Dążę do tego, że ukazywanie takiej perypetii jak w "Stone" nie zrobi z filmu rewelacji. W tym kinie nie ma ani trudnych decyzji, ani trudnych sytuacji, ani niczego nadzwyczaj trudnego zważywszy na problemy, z którymi się na co dzień borykamy w prywatnym życiu. Dlaczego mam oglądać coś, co jest zwykłe, nudne? Jak chcę obejrzeć coś śmiesznego to nie oglądam filmików w necie jak ktoś wylał herbatę na siebie...

ocenił(a) film na 1
revived

amen

ocenił(a) film na 8
pablo12000

pablo12000 popieram co napisałeś ! ja dałem mu 8/10 - co mnie w nim zaskoczyło to to, że jak rożnie można go interpretować. Oglądałem go z żoną i robiliśmy sobie pauzy (może z 3 podczas całego filmu) i dyskutowaliśmy o nim ;) i spojrzenie na sytuacje mieliśmy zgadną może w 40 % - a 60 % to było zupełnie inne interpretowanie filmu - zadziwiające !

Ujęcia kamery, te zatrzymania i ponury, poniekąd depresyjny klimat domu, mieszkania i biura - dobre !

Dobrze, że powstają takie filmy ;)

Pozdrawiam !

pablo12000

Ciesze sie, ze sa ludzie potrafiacy napisac coz z sensem a nie tylko dawac upust swojemu rozwolnieniu umyslowemu na kazdym filmie. Dobrze sie czyta teksty szukajace dobrych stron filmu, walczace z negatywna opinia ogolu, ktora jest wrecz zarazliwa. Co to a sztuka powiedziec 'film mnie nudzil,mialem mdlosci, jest do kitu, bo nudny'? Wysilic mozgownice juz trudniej.


Od niedawna jestem na filmwebie, ale atmosfera, ktora tu panuje prawie dorownuje tej z yt Ktos cos dobrego napisze-inni juz komentuja, ze ma cos z mozgiem; napisze cos negatywnego- nazwa go debilem :D To jest wariatkowo.

A co do Jovovich, to podziwiam jej talent. Na zywo jest przeciez ciagle taka nadpobudliwa nastolatka, ktora naduzywa slow 'you know'. Jest nadekspresyjna,wiec na planie niezle sie kontroluje.Nie wiem czemu Polacy nie chca jej docenic. Modelka, aktorka, piosenkarka. Bo nie ma seks-tasmy?;) <ret.>

pozdrawiam :)

ocenił(a) film na 7
jezzezel

Zgadzam się z Tobą. Poziom dyskusji czasem jest żenujący. Nie mówiąc o błędach:( I braku tolerancji na przeciwne zdanie. Najłatwiej jest obrazić, obrzucić mięsem. Trzymajmy tu poziom:)

A co do filmu, uważam, że Jovovich była dobra w swej roli. Film dobry. Zgadzam się, że trzeba się na nim skupić, zastanowić. Jack się zmienił, krótki romans wpuścił trochę emocji do jego pustego życia, otworzył mu oczy. Całe jego życie było pozbawione uczuć (dlatego nie miał skrupułów wrzucić córkę). Stone uderzył w jego czuły punkt, Lucetta dokończyła dzieło. Jack się przebudził, zdał sobie sprawę jak bardzo samotne i żałosne życie prowadzi. Za to chciał się zemścić na Stonie, nie za pożar.
1) Jedna scena mnie zastanowiła. Gdy był u księdza. Nawet On nie potrafił mu wytłumaczyć sensu, więc uważam, że cała ta społeczność żyła w jakimś marazmie, słuchając "radia Maryja" i nie zastanawiając się nad tym wszystkim.
2) Jeszcze rola jego żony. Moje subiektywne odczucia: trochę przerażająca. Przy stole się modli, na ganku klnie. Taka dwoistość:)
3) Norton jest fantastyczny. Po prostu.

Podsumowując: dla mnie dobry, ale bez szaleństw. Jest nad czym pomyśleć, a to jest dobre.

użytkownik usunięty
edit_filmaniak

Sugerujesz, że jak ktoś się modli przy stole, to przeklinać nie potrafi? :-)

ocenił(a) film na 10
pablo12000

Bardzo dobry, niebanalny film. Dałem 10/10 żeby podnieść absurdalną średnią, choć właściwie to on zasługuje na tę dychę. Rzadko trafiają się tego typu filmy psychologiczne, pozostawiające w umyśle widza pewien moralny niepokój. Nie wiem kim są osoby krytykujące film za nudę i czego od niego oczekiwali. Ja bardziej nudziłem się na niektórych filmach akcji. Ten trzymał w napięciu od początku do końca. Bardzo brakuje mi takich filmów. Skomplikowanych i głębokich nie z powodu trudności z określeniem w którym śnie się znajdujemy (incepcja), ale z powodu trudnych wewnętrznych odczuć niejednoznacznych bohaterów.

A teraz troszkę mojej interpretacji [ uwaga, SPOJLERY ] :

- To nie Stone podpalił dom Jacka, zrobiła to jego żona. Świadczy o tym fragment kiedy Jack z żoną stoją na ulicy podczas gdy ich dom się pali. Ona wtedy wymyśla wymówkę o tym, że instalacja elektryczna była niesprawna. Mówi, że to dobre wyjaśnienie, a Jack nie wie o co jej chodzi.

- Przemiana Stone'a była prawdziwa. Świadczy o tym wiele fragmentów, choćby ujawnienie swoich prawdziwych uczuć względem popełnionej winy, brak wyrzutów sumienia (przestał udawać, zaczęło mu być obojętne czy wyjdzie z więzienia).

- Film mówi o tym, aby zawsze wsłuchiwać się w ten dźwięk wszechświata i w swój własny. Robić to, co naprawdę się czuje, aby być w harmonii. W filmie symbolem tego była bzycząca mucha. Żona jacka powinna odejść od niego na samym początku, kiedy była młoda. Wtedy bzycząca mucha została zabita w momencie, kiedy zrezygnowała z odejścia. To jednak nie była dobra decyzja, i czuła to wewnętrznie przez te wszystkie lata. W końcu odważyła się to zmienić - podpaliła dom, aby uwolnić się od niego i wrócić do dawnych emocji. Dopiero na końcu filmu w jej oczach odnajdujemy spokój, czego wyrazem jest dźwięk brzęczącej muchy.

ocenił(a) film na 8
suwak

suwak <- miałem dać swój komentarz, ale napisałeś dokładnie to co mi chodziło po głowie, plus dałeś światła w kwesto pożaru :)
Dodam tylko tyle, że film mnie pochłoną i ani przez moment nie byłem znużony, mózg i rozkminianie działało na wysokich obrotach. Bardzo brakuje mi takich filmów...
Nie mogłem uwierzyć w tak niską ocenę, to niedorzeczne wręcz ;/
To 2 film, który ostatnio tak negatywną oceną mnie tak zaskoczył;/ Aż się zastanawiam czy mi się nie zaciera pewna granica... czy to ja jestem tępy czy to 80% społeczności filmwebu...

użytkownik usunięty
pablo12000

"Dla mnie minusem są ciągłe odniesienia do boga, ale to dlatego że jestem niewierzący więc ten minus jest subiektywny."

Ja jestem wierząca, a te porozrzucane po filmie fragmenty religijnych pogadanek, których Jack słuchał w samochodzie, strasznie mnie denerwowały. Może takie było zamierzenie?

pablo12000

Zadziwiające jest podejście niektórych osób, które w sumie przyznają się, że nie wiedzą o co w filmie chodzi, ale właśnie to postrzegają za największą jego zaletę. Bo fabuła jest zbyt prosta, żeby nie mogła mieć ukrytego znaczenia. No i De Niro tutaj gra z Nortonem, więc to musi być ambitne kino (co najmniej jakby jeden i drugi nie mieli na koncie kilku gorszych ról w kiepskich filmach). Nie mówię tu oczywiście o wszystkich osobach wypowiadających się w tym temacie, zwłaszcza druga połowa wątku obfituje w komentarze osób, które nie tylko stwierdzają, że to kino z drugim dnem, ale też próbują w jakiś sposób do tego dna dotrzeć. To się chwali. Mnie się niestety nie udało, nie widzę sensu w analizowaniu i rozkładaniu na czynniki pierwsze poszczególnych wątków obrazu Currana, skoro w żadnej możliwej kombinacji, moim zdaniem oczywiście, nie tworzą one sensownej całości. Bo o czym w końcu jest ten film? O wierze? O przemianie duchowej? Jeśli tak, co wnosi do fabuły cały wątek z Lucettą, oprócz ładnej buzi na ekranie? Według mnie MacLachlan z Curranem opakowali po prostu miałką treść w religijno-filozoficzną otoczkę, która sugerować miała jakąś głębię, będącą w rzeczywistości zwykłą płycizną.

Mikez

Zgadzam się, nie ma się co zastanawiać za bardzo nad tym filmem. Chciano stworzyć coś egzystencjalnego, refleksyjnego, ale się według mnie nie udało. Film zbytnio nudził. Niektórzy pisali że najlepsze są właśnie sceny w których nie wiele się mówi, ja twierdze że tych scen jest za dużo i są one naprawdę za długie. Gwiazdorska obsada nie pomogła, z przykrością muszę stwierdzić że De Niro niszczy sobie już od paru lat naprawdę dobrą opinię u mnie. Ciekawie zagrała Milla, nie uważałem że grać potrafi ale się trochę wykazała w tym filmie i mnie zaskoczyła pozytywnie, choć przyznaje że sens tej postaci w fabule całego filmu jest mi nieznany. Ogólnie film kiepski...stwierdzam z przykrością.

ocenił(a) film na 1
indyjones

tez sadze ze kiepski.. swietny pomysl dobra obsada i na tym koniec.. nudne chaotyczne nieczytelne.. moze kogos takie filmy ciesza ze mozna do nich pisac wywody o tym co autor mial na mysli ale moim zdaniem to tylko pokazuje ze nie udalo mu sie przekazac swojej wizji w czytelny sposob.. de niro nic nie pokazal a norton gra jak zwykle to samo..

ocenił(a) film na 8
michostr86

"a norton gra jak zwykle to samo.." braVo, oklaski dla tego pana...czy ojciec Ci wlewał rocket fuel do butelki zamiast mleka?

ocenił(a) film na 1
andorek

gadaj sobie co chcesz... podtrzymuje co napisalem... gra to samo w kazdym filmie... pomijajac wyjatki w stylu udawania inwalidyx1 czy psycholax2.. ale poza primal fear czy fight clubem pokazuje nam w kolko te same miny...

ocenił(a) film na 8
michostr86

sam sobie właśnie zaprzeczyłeś wymieniając te 5 przypadków to jakieś 25 % filmów w , których grał. To i tak po wyzej sredniej, aktorow jego formatu. Z wielkim szacunkiem do De Niro, ale ma tylko troche wyższa srednia od nortona. Cięzko pokazac inny "pysk" w kazdym filmie jakim sie gra, w dodatku czesto o podobnym klimacie...

ocenił(a) film na 1
andorek

wymienilem 3 filmy a nie 5.. i dalej uwazam ze jest jednakowy... bye...

ocenił(a) film na 8
michostr86

Mój błąd. W każdym razie po ocenie jaką wystawiłeś już pokazałeś jaki znawca z Ciebie...bye bye