Rzecz dzieje się na stacji benzynowej pośrodku niczego. Młody człowiek przyjeżdża tu, by spotkać się z ojcem, którego nie widział od 30 lat. W tym samym czasie na stacji psuje się furgonetka, która wiezie do Szwajcarii cztery prostytutki. Wszyscy spędzają na stacji trzy dni, które zaważą na ich życiu.
Czytam komentarze i nie mogę uwierzyć, że oglądam ten sam film. Wytrzymałem połowę. Toż to jakiś najgorszy szajs, drętwe aktorstwo, bełkotliwe, prymitywne teksty, zdjęcia silące się na środek Arizony, przeostrzone światło, kurz, brud i klimat wyobcowania. Wygląda to groteskowo. Przez 45 minut nie dowiedziałem się także...
więcej