miałem ochotę powtarzać coś podobnego, jak Karina w jednej ze scen: "Co by tutaj robić? Nie wiem, co mam robić? Co by tutaj robić? Nie wiem, co mam robić?" Bo wiało nudą i potworną pretensjonalnością, choć według reżysera to pewnie miał być podmuch wolności i szaleństwa...
Klasyka, o której mam teraz pełne prawo...
Film dla jednych cudny, dla innych ciężkostrawny - dla mnie i taki i taki. Paradoks? Może. Ale to jest tak: treść niejasna, zagmatwana i w sumie nijaka. takie pierdu śmierdu o wszystkim i o niczym w dialogach + bełkotliwy sensacyjny idiotyzm w głównej warstwie fabularnej. Nowo falowa wersja "Bonnie i Clyde" bym rzekł,...
więcej- do czego prowadzą, film pokazuje stopniowo: kradzieże, dewastacja mienia, popadnięcie w towarzystwo kryminalistów, morderstwo a na koniec głupia śmierć. Przyczyny to zupełny nihilizm bohaterów; ona użala się nad sobą że ma krótką linię szczęścia, on nie widzi niczego tylko jej atrakcyjne biodra (piosenka). Niby jest...
więcejO ile się nie mylę jest to sztandarowe dzieło zarówno dla Godarda, jak i dla całej francuskiej nowej fali. Jest to za to na pewno pierwszy film Godarda i pierwszy reprezentant owej francuskiej nowej fali jaki miałem okazję widzieć. I dzięki niemu zamierzam wlasnie rozejrzeć się bardziej - i po twórczości Godarda i po...
więcejChoć twórczość tej ikony francuskiego kina nigdy szczególnie mi nie leżała, tak "Pierrot le Fou" to zacny wyjątek od tej reguły. Przepięknie i malarsko sfilmowany, z prostą i lekką fabułą, bez żadnego przekombinowania, bez topornego eksperymentowania, bez nachalnie wciskanej polityki, nie raził mnie w żadnym momencie...
więcejStrasznie nierówny.Raz wspaniały, a zaraz za chwilę beznadziejny.
Oryginalny i nietypowy:mieszanie różnych gatunków, kwestie wypowiadane wprost do widza, mocno improwizacyjna gra aktorska.
Treści głębokie, o człowieczeństwie, polityce, miłości, społeczeństwie.
Obraz momentami poetycki, momentami groteskowy.
Nie...
której twórca stara się co chwila ci zaimponować tym że widział "Johnny Guitar" i filmy Fullera oraz zna Joyce, a nawet Chandlera.
Tam i sam mamy niby jakąś głębię i poetykę i oczywiście politykę
(mieszkaniec Księżyca który się przeprowadza bo Rosjanin recytuje mu Marksa, a Amerykanin wciska Coca-colę ma w sobie...
Opowiada znowu o ludziach, którym znudziło się życie i teraz łamią prawo, aby dobrze się bawić, mieć wyższy poziom adrenaliny we krwi.
I tak, na przykład, kobieta lekko uderza w bark faceta, a ten pada i się nie podnosi. Innym razem ta sama kobieta raz strzela w tył samochodu, a ten nie wybucha tylko ładnie zaczyna...