"Szata" to kolejny obok "Ben-Hura" i "Dziesięciorga przykazań" dobry film z lat 50 XX wieku. Wszystkie jego elementy stoją co najmniej na dobrym poziomie. Na szczególną uwagę zasługują kostiumy. Jednak ze względu na dalszą część film może nie przypaść do gustu osobom wrogo nastawionym do chrześcijaństwa.
Nie przekonała mnie książka, nie przekonał i film. Przedstawione tu chrześcijaństwo jest dobre dla niewolników i kobiet, ale nie dla butnych Rzymian. Pozatym film jest bardzo dobry, ma oszczędną scenografię, dobre zdjęcia i mistrzowską muzykę Newmana, ale gdybym był innego wyznania toby mnie nie przekonał.
Hollywood celebruje początki chrześcijaństwa. Choć "The Robe" cechuje typowy dla tamtejszych produkcji obskurantyzm, film wart jest odnotowania ze względu na fakt, iż był to pierwszy obraz zrealizowany w szerokoekranowym systemie Cinemascope. Pomimo jednak mojej słabości do kina sandałowego z tego okresu, muszę...