Nie wiem dlaczego ale tego filmu się naprawdę bałem!

Większość thrillerów albo horrorów jakie oglądam, przyprawiają mnie o śmiech i w sumie głównie dlatego je lubię (wiem że mam trochę nie w porządku pod kopułą). Z tym filmem było jednak zupełnie inaczej. Mogę co najwyżej na palcach wyliczyć filmy których się bałem, a większość z nich oglądałem w dzieciństwie. Przed pójściem spać chciałem się jeszcze pobawić chwilę syntezatorem i - o zgrozo! - dźwięk który powstał z niemalże losowego pokręcenia gałkami brzmiał prawie tak samo jak ta schizowa muzyka z filmu! Przez godzinę zasnąć nie mogłem!
Klimat tego filmu jest po prostu niesamowity - te niemalże analogowe urządzenia, wyposażone w - jak na owe czasy - niesamowite technologie, wszystkie zabiegi konieczne żeby dostać się do laboratorium, cała ta zapobiegliwość, a mimo tego ludzka myśl techniczna przegrywa z nieznanym mikrobem. Mam wrażenie, że teraz nie ma już za bardzo czego wymyślać, bo w sumie mało jest filmów w których pokazuje się coś innowacyjnego, co chcielibyśmy mieć, a czego byśmy jeszcze nie mieli. Podobnie zresztą jest z sugestywnością nowych filmów - widz ma wszystko wyłożone jak na srebrnej tacy i nie musi się zbytnio wczuwać w fabułę - kino sci-fi po prostu stało się mniej wymagające. Oczywiście nie przeczę, że kiedyś też były lekkie produkcje sci-fi, które od widza wiele nie wymagały, ale teraz jest ich po prostu znacznie więcej.
Podsumowując - nieważne, czy te stwory w filmach będą z gumy, czy z 3D gumy - to zdecydowanie za mało żeby mnie przerazić. Do tego potrzeba mnie jeszcze wciągnąć w fabułę filmu, poczuć się jakbym tam był i pokazać mi coś naprawdę strasznego. Żadna technologia nie sprawi że tak się poczuję, za to dobra książka albo dobry stary film - owszem :)

6
  • Mam podobne odczucia co do grozy Andromedy. Ludzie boją się nieznanego, a że te wszystkie diabły, upiory i duchy z horrorów są już dość oswojone to nie budzą w podświadomości (jak by tego nie zwać) tego pierwotnego przerażenia co do czegoś tak totalnie obcego, niepojmowalnego, tajemniczego jak Andromeda, a do tego ten brak wyjścia z sytuacji - czego byś nie zrobił będzie źle lub jeszcze gorzej..

    Niby wszystko dobrze się kończy, ale strach pozostaje a do tego głęboka nieufność w to, że zagrożenie rzeczywiście zostało zażegnane.

    • Tak - ta nieuchronność nadchodzącej zagłady/śmierci oraz motyw w którym człowiek jest zdany na pastwę własnej zawodzącej inżynierii jest chyba dla mnie najbardziej przerażającym elementem filmów. Dodaj do tego jeszcze klaustrofibiczne klimaty typu popsuty statek kosmiczny / łódź podwodna (Apollo 13/K19) i thriller/horror murowany :D Ach, i jeszcze buntujące się AI jak w Odysei Kosmicznej albo w Grach Wojennych :D

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię