Arcydzieło!

Nareszcie miłośnicy serialu Moda na Sukces i Harrego P. mają swoją wersję Terminatora! Zawiłość fabuły, wzorowanej na przygodach Gucia i Cezara, okrasza fantastyczny humor rodem z American Pie. Mi zabrakło tylko tego, aby Pops miał takiego malutkiego zwierzaczka typu mikro-Bethoven, który kradłby mu śrubki i sikał na buty. Zabrakło także na koniec sceny gdy w sali pełnej ważnych osobistości wszyscy padają sobie w ramiona krzycząc Udało się!
My, miłośnicy sagi Zmierzch i prozy Paolo Coelho, czekamy teraz z niecierpliwością na nowe przygody Rockyego, w których, w przerwach pomiędzy mordobiciem bohatera pocieszałaby młoda cycata kobieta, ( mogłaby się okazać jego córką, a on jej drugim świekrem ze strony matki), roniąc łzy na obciery boksera i opowiadając o swoim nieszczęśliwym dzieciństwie, o pijanym ojcu, który bił matkę i głodzie, który zmuszał ja do zjadania dżdżownic z ogródka. A także na nową wersje przygód policjanta McLeine'a, gdzie B.Willis, kiedy nie opróżniałby kolejnych magazynków, siadałby z wybranką w romantycznych miejscach i obserwując zachody słońca użalaliby się wspólnie nad losem płetwali błękitnych, głodem w Afryce i globalnym ociepleniem.
Jednocześnie stanowczo zaprzeczam, jakoby scenariusz filmu wypadł krowie spod ogona a ślady krowich placków i smród w każdej ze scen jest wynikiem przypadku i nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.

193

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: