Yevgeny Vetrov miał wszystko: pieniądze, pozycję społeczną, żonę.. Miał również i wrogów, którzy chcieli go zniszczyć. W dniu podpisania kontraktu jego kliniki z zagranicznym inwestorem zamordowana zostaje jego żona. Wszystkie dowody wskazują na to, że zabójcą był Vetrov. Yevgeny ucieka więc i przed milicją i przed mordercą, aby udowodnić swoją niewinność i samemu wymierzyć sprawiedliwość.
Kiepściutko.
Fabuła prosta jak budowa cepa. Tam, gdzie urozmaicić scenarzysta próbował, zaraz góra nielogiczności się pojawiała. Ja wiem, że to kino akcji, a nie dramat sądowy, ale minimum wyczucia nie zaszkodziłoby.
Ładowanie do tej bajki o sowieckim Strusiu Pędziwiatrze elementów metafizyki i taniego...