kunszt i ponadczasowosc

Po raz któryś obejrzałem Dwie Wieże i muszę się podzielić moim przemyśleniem że nigdy nie było i pewnie długo nie bedzie lepiej zrealizowanej trylogii czy tez każdego filmu osobno. Każda scena ma swoją wymowe i nie jest przypadkowa. Wszystko jest wykonane z niesamowitym kunsztem i wywołuje u widza dokładnie taki emocji jakie założył sobie twórca. Wg mnie są to dzieła wizjonera jakim był wówczas Jackson, niestety pozniej spuścił z tonu tworzac dobrego ale w niczym nie dorównującego Władcy Hobbita przez co troche oberwał od fanów Tolkiena i bodajże od jego rodziny ale za Władce należy mu się dozgonny szacunek .

29
  • Dwie Wieże jest jak dla mnie wizualnym majstersztykiem, nie mam tej części pod tym względem nic do zarzucenia. Lepiej zekranizować lepiej się nie dało, nawet ciężko jest mi sobie wyobrazić inną ekranizacje. Co prawda są dwa aspekty które mogą razić, ale (elfy w. helmowym Jarze czy Postać Faramira) ale po którymś obejrzeniu, stwierdzam, że tak nawet jest chyba lepiej. I oczywiście rozmach Bitwy o Helmowy Jar, Ogromna postać Drzewca, Czy niesamowita kreacja poczwary jaką jest Golum, ( Do tej postacji z początku czułem odrazę, lecz potem smutek czy też nawet litość). Nie pojęty jest dla mnie fenomen czemu tak Władca Pierścieni (czy to fikmu czy to książki ) urzeka ludzi, lecz cieszę się że ta magi urzekła i mnie. A sam film jest nakręcony tak realistycznie, wliczając w to dbałość o szczegóły strojów, czy też miejsc, że ja osobiście nie raz chciałbym żyć w Śródziemiu.

  • Nic dodać, niż ująć. Osobiście nie jestem w stanie znaleźć żadnego filmu, który urzekłby mnie jak "Władca..." czy to patrzeć na niego w całości, czy na każdą część z osobna. Wspaniała, magiczna historia którą zawdzięczamy Tolkienowi jest już z założenia kluczem do sukcesu, jednak i sam film, w kwestiach technicznych jest wykonany na poziomie najwyższym z najwyższych. W ten czas Jacksonowi kłaniałam się w pas, bo nawet wszelkie zmiany (no, może kilka było niekoniecznych) wyszły filmowi na dobre.

    A co do rodziny Tolkiena, to "Władcy..." też nie przyjęli za dobrze, ale tak to już jest gdy ma się swoją, jedyną słuszną wizję,a w dodatku nie dostaje się odpowiedniego wynagrodzenia za prawa autorskie. Za "Hobbita" się nie dziwię, ale nie sądzę by Tolkien przewracał się w grobie z powodu ekranizacji "Władcy...". Nawet jeśli cała ta 'głębia' została nieco spłycona, akcja czy klimat uległy zmianą, film sprawia że chętnie sięga się po książkę, a i wzbudza zbliżone emocje czy refleksje.

    • Oczywiście, że Tolkien się przewraca! Polecam przeczytać jego listy, i zobaczyć jaki był drobiazgowy, jak nie cierpiał jakichkolwiek zmian w fabule, które nie sąkonieczne. Gdyby dożył tej ekranizacji to pewnie załamałby się widząc ile scen zostało wyrzuconych, ile pięknych dialogów skróconych, ile postaci spaczonych - zaczynając od Froda, kończąc na Faramirze czy Gimlim. I to wszystko na rzecz takich durnoctw jak konkurs w piciu czy Legolas surfujący na mumakilu. Przeraża mnie brak wiedzy o Tolkienie u jego tzw. fanów...

      • Moją wiedzę zostawiamy w spokoju, bo gwarantuję, jest ona, a i Listy naturalnie czytałam.
        Na ich podstawie oczywiście nie sposób tego zaprzeczyć, jednak nadal przystaję przy swoim, że "Władca Pierścieni" mógłby być jeszcze zaakceptowany. Tolkien o ile nie znosił wszelkich zmian w swoim dziele, sprzedał jednak prawa autorskie do niego, a więc świadom był skutków i też wspomniał że ryzyko spłycenia jest poniekąd nieuniknione, to po pierwsze.

        Po drugie, co również wnioskować można czy to z listów czy też z książek, że nie raz daje on pole do manewru wyobraźni czytelników i pozwala im zinterpretować jakieś tam elementy po swojemu. Tak czy inaczej daje się odczuć, że nie raz to chce czytelników zainspirować.
        Zmierzam do tego że sama sięgnęłam po Tolkiena dzięki ekranizacji. Byłam małym berbeciem gdy weszła do kin, więc jestem wdzięczna PJ że od wczesnego dzieciństwa zaszczepił mi miłość do Śródziemia i gdy tylko nauczyłam się czytać sięgnęłam po książkę by docenić ten świat wreszcie w prawdziwej formie. Tak czy inaczej wielu zaczynało od filmu i wielu dzięki temu pokochało i książkę. Skoro film dawał taki efekt, nie sądzę by Tolkien mógł czuć się szczególnie urażony. Pewnie że mnóstwo spłycili, ale mnóstwo też przekazali.

        Nie da się nie spłycić takiej książki. Każda próba wyciągnięcia jej wizji z poza granic wyobraźni, każda próba odtworzenia jest skazana na spłycenie. Nie sposób przekazać dialogów słowo w słowo, nie sposób wyciągnąć obrazów, zachowując pełnię magii, jak i nie sposób sprostać wyobrażeniom wszystkich ludzi. Tolkien był tego świadom. Nie mniej jednak film jako film jest świetny, na naprawdę wysokim poziomie, czego o niestety Hobbicie (bo wcześniej, naturalnie cały czas mowa o Władcy) powiedzieć nie można.

  • film rewelacja.

  • 10/10

  • Hobbit jest przeładowany tandetnym CGI oraz tanim efekciarstwem i zestarzeje się szybciej niż Władca Pierścieni, który nawet za 10 lat będzie wspaniały.

  • najlepsza trylogia, najlepsze filmy EVER i nic nie jest w stanie nawet sie zblizyc.

  • Reżyserem bitwy o Helmowy Jar we "Władcy Pierścieni: Dwóch Wierzach" jest... GEOFF MURPHY.
    Gdy Peter Jackson nie mógł poradzić sobie z inscenizacją oblężenia Helmowego Jaru, producenci na pomoc zawezwali właśnie Geoffa Murphy'ego. Na ekranie widzimy efekt jego pracy. Reżysera "Liberatora 2" i "Młodych strzelb 2".
    Geoff Murphy był na Antypodach tym, kim w USA był Peter MacDonald, wybitnym drugim reżyserem, zwłaszcza w dziedzinie scen akcji.

  • Nic dodać, nic ująć

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: