6,7 40 509
ocen
6,7 10 1 40509
14 233
chce zobaczyć
6,6 7
ocen krytyków
{"rate":6.57143,"count":7}
{"type":"film","id":209288,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/W+stron%C4%99+s%C5%82o%C5%84ca-2007-209288/tv","text":"W TV"}]}
W stronę słońca
powrót do forum filmu W stronę słońca
  • luquepl ocenił(a) ten film na: 7

    gdy pojawia sie koles w wysokim stadium poparzenia.
    I na dodatek dostal z noza w szyje chyba.
    Dziwny film

  • Manie_Q ocenił(a) ten film na: 5

    luquepl Zgadzam się. Do tego momentu film był naprawdę ciekawy. A tu ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje kapitan Icarusa 1, który (kapitan, nie statek) przeżył ponad 6 lat z poparzeniami 3-go stopnia i bawi się w Boga, próbując uśmiercić załogę Icarus 2 i całą Ziemię. Powalił mnie także moment, kiedy Capa spotkał kapitana Icarusa 1 w pokoju obserwacyjnym. Zamiast nakazać komputerowi zwiększyć natężenie filtrów, to ciężko osłania oczy ręką, żeby zobaczyć z kim rozmawia... Scenarzystom brakło pomysłów, ot co.

  • luquepl ocenił(a) ten film na: 7

    Manie_Q Mysle ,ze masz racje.

  • maccabramcc ocenił(a) ten film na: 7

    Manie_Q Jeśli już mamy dochodzić jak to się stało, to zapasy żywności były, tlen również. Jeśli chodzi o natężenie filtrów, to kazał zwiększyć aby go poparzyć jeszcze bardziej. Przynajmniej tak mi się wydaje. Ale to chyba gatunek sci-fi?

  • _MAX_ ocenił(a) ten film na: 5

    maccabramcc Koledze wyżej chodziło o to, że najpierw Capa wchodzi w oślepiające światło i wtedy powinien ściemnić otoczenie. Scena o której piszesz była później.

  • kowal1528 ocenił(a) ten film na: 10

    Manie_Q Bo tutaj bardziej chodziło o to co widz pomyśli "kto to?"
    "Zamiast nakazać komputerowi zwiększyć natężenie filtrów"
    Jak ja kocham jak ludzie piszą co by oni zrobili inaczej, to jest film no kuźwa, będziecie gdybać pod kątem realizmu? W filmie? I to jeszcze sci-fi? No błagam.

  • ira_fish_1 ocenił(a) ten film na: 7

    Manie_Q Heh... W zachwycie niemal oglądałam do tego samego miejsca :)
    Koleś z poparzeniami III stopnia byłby na miejscu, gdyby to była misja dublowana (dyskusja o szansie powodzenia też miałby konkretniejszy wymiar), a interwał między startem Ikarusa1 i Ikarusa2 wynosiłby 6 godzin, albo - naciągając - max 6 dni... Ale i tak daję 7 - taka mi wychodzi średnia za ogólny pomysł, scenografię i aktorstwo, oraz kulejący brak pomysłów i wiedzy od feralnego momentu. Przymykam nawet oko na to nagłe gaśnięcie Słońca :) ( A bo to wiadfomo...? No, nie wiadomo!)

    ps
    Nazwa misji wyjatkowo trafna :)

  • radas_oi ocenił(a) ten film na: 8

    luquepl Dokładnie mam takie same odczucia. Do tego momentu właśnie byłem zachwycony, myśląc sobie "no wreszcie jakiś porządny film science fiction"... Zaraz... Ech.

  • Levis ocenił(a) ten film na: 9

    radas_oi Kruca fuks, rzeczywiście, gdyby nie pojawienie się kapitana pierwszego statku film aspirował u mnie nawet na dychę. Chociaż z drugiej strony sam moment kiedy okazuje się, że jest ich na pokładzie więcej niż powinno powoduje niemały dreszcz... także pomysł dobry, a wiadomo, że twórcy nie mieli zbyt wielu opcji jeśli chodzi o wtrynienie tam jeszcze jakiejś postaci, także i tak wybrnęli nie najgorzej.

  • kowal1528 ocenił(a) ten film na: 10

    Levis I WŁAŚNIE o ten dreszczyk chodziło, "5 osób?" spojrzenie na kamerę, odpowiednia muzyka, BOOM przeszył mnie dreszczyk.
    To było genialne.

  • mszyca ocenił(a) ten film na: 8

    luquepl to chyba za bardzo doslownie bierzecie te sceny.

  • Morenita ocenił(a) ten film na: 9

    mszyca no, właśnie, też mi się tak wydaje...przecież ten "kapitan" to już nie był człowiek...tylko w takim razie co to mogło być? Szatan zawładnął ciałem kapitana? Jakiś obcy? Była to jakaś personifikacja zła? Kumulacja negatywnej energii? Na pewno nie człowiek. On był praktycznie niezniszczalny. Można to sobie tłumaczyć na różne sposoby. Jak dla mnie mogli sobie podarować tą postać, skupić się na bardziej prawdopodobnych zdarzeniach. W całą tą wyprawę na Słońce niemalże uwierzyłam, więc opowieść nieźle może namieszać w głowie, trzyma w napięciu i chłonie się ją przez cały seans. I, na szczęście (!), (być może) koprodukcja z Wlk.Brytanią pozbawiła ten film wszędobylskiej amerykańskiej propagandy. W "Marsjaninie" np.rzeczona propaganda była dla mnie wprost nie do zniesienia i skutecznie mi zepsuła przyjemność oglądania.

  • luquepl Mnie zirytowała już scena, gdzie w grę wchodziła zmiana trajektorii :P Lubię fantastykę opartą na faktach ;) Czyli jednym słowem - dialogi, klimat i reguły powinny być takie jak w Apollo13.
    Potem był to sobie zwykły, cienki sajfajek z sileniem się na Kubricka...
    Żal, ale najlepsze sf ostatnich lat to te oparte na porządnej literaturze, i to głównie młodzieżowej - Potter, Gra Endera i Kosogłos.
    Ergo - scenarzyści są do bani

  • kowal1528 ocenił(a) ten film na: 10

    menysek "Lubię fantastykę opartą na faktach"- lubię żyć jak nie żyje? Fantastykę opartą na faktach to można oglądać w filmie jak Hitler mordował a ufoludki przybyła z odsieczą.
    Sci-fi to pole do popisu, tutaj nic nie musi trzymać się faktów, troszkę wyobraźni żeby czytać miedzy wierszami.

  • kowal1528 to był taki skrót myślowy :P - chodzi o to, żeby jakoś wszystko kupy się trzymało ;)
    Swoją drogą właśnie "lubię żyć jak nie żyję" to pomysł na ciekawą s-f :)

  • pkb_pl ocenił(a) ten film na: 5

    luquepl Niestety, masz rację. Im dalej, tym gorzej i z całkiem dobrego początku wyłania się trudna do wytrzymania bzdura

  • _MAX_ ocenił(a) ten film na: 5

    luquepl Mam takie samo zdanie. Ten koleś to było jakieś nieporozumienie i klimat całkowicie się zmienił. Przypominało to trochę "Event Horizon".

  • bdt233 ocenił(a) ten film na: 6

    _MAX_ dokładnie Event Horizon się wzorowali w tej kwestii, niestety

  • luquepl Zgadzam się, do momentu pojawienia się kapitana pierwszego statku film naprawdę interesujący. Stopniowe budowanie klimatu. Mogli po prostu co innego odkryć na tym drugim statku. Niestety ostatnie 20 minut jest już żenujące.

  • Olig86 ocenił(a) ten film na: 4

    luquepl jestem dokładnie takiego samego zdania.. od początku filmu miałem wrażenie, że to będzie świetny film.. ale od momentu pojawienia się kapitana totalne dno...