Niepełna ale jednak 8.

Przede wszystkim świetny pomysł... prawie w ogóle dialogu a bawi niesamowicie... do tego piękna historia o miłości... Super. Takie 7+ ale wystawiam 8 !

10
  • Zgadzam się ze wszystkimi wspomnianymi przez Ciebie zaletami. Dla mnie jednak cały ten wątek z ludźmi był na tyle niedorzeczny, że bardzo zakłócał mi odbiór całości. Kapitan, który nie wie nic o Ziemi. Ludzie, którzy cieszą się z przesiedlenia. Wysyłanie pokolenia istot nienauczonych jakiegokolwiek wysiłku na planetę w celu jej odbudowania. Te motywy są absurdalne. Ludzie tak bardzo odziani ze swoich ludzkich cech zginęli by na tej Ziemi, to raz. Kapitan to głąb, który nie wiadomo dlaczego wykonuje swoją pracę. Nigdy nawet nie zechciał zainteresować się sensem swojej misji. Serce mi krwawi, bo Wall-E to majstersztyk animacji i przesympatyczne, uczłowieczone roboty. Szkoda, że najważniejszy wątek został tak niechlujnie zbudowany.

    • Pamiętajmy, że ludzie w tym filmie od wielu pokoleń żyją w świecie komfortu, braku ambicji i wiedzy. Scenariusz zdaje się zakładać, że ci ludzie po prostu zbłądzili i chwila naturalnych warunków, a wrócą na dobrą drogę. Niestety w praktyce to tak nie działa. To tak, jakby nas teraz wrzucić do świata naszych średniowiecznych przodków. Światem człowieka jest jego kultura i niestety wyplenienie jej w tak drastyczny sposób skończyłoby się tragedią.

      • To jest bajka, i motywy które wymieniłeś celowo są przejaskrawione, tak jak zresztą wszystkie inne. Mało tego, te motywy wydają ci się skrajnie przejaskrawione właśnie ze względu na to, iż to jest film animowany. Ma to swój cel, bowiem zawiera pewne przesłanie, które - zwłaszcza młodym widzom - łatwiej jest przyswoić dzięki tej przejaskrawionej formie. Jeżeli za to dałeś tylko 7, to jesteś niestety "dorosły", ale nie "dojrzały". Widzisz świat z perspektywy człowieka, który zabił w sobie tego malucha. Przykre.

        • Moim zdaniem zupełnie mylisz pojęcia. Czym innym jest dać się zaprosić do bajkowego świata, a czymś zupełnie innym ignorować ludzkie sprawy. Nie czepiam się bajkowości fabuły. Nie czepiam się, że Wall-e układa śmieci w drapacze chmur, że roboty chichoczą i tańczą, bo to jest piękne. Problem w tym, że film usiłuje w nieudolny sposób pokazać powrót do ludzkiej natury, a sam zdaje się nie rozumieć tej natury. Uważam, że przyzwolenie fabule na tę konkretną rzecz, to nie dziecinność, ale ignorancja i płytki odbiór.

          • Problem w tym, że nie rozumiesz tego, iż nie chodzi tu o realizm przedstawienia jakiegoś powrotu, tylko o symbolikę. Ten film, jak większość bajek, epatuje pozytywnymi pojęciami i to właśnie je usiłuje przekazać. A robi to w sposób bardzo sensowny. Nawet, jeżeli oznacza to brak realizmu, co akurat jest zrozumiałe, bo trzyma się tej bajkowej konwencji.
            Pomijam już fakt, że film nie może niczego rozumieć... A o głębokości odbioru decydujesz akurat ty sam. Tak więc polecam ci się dwa razy zastanowić, zanim coś napiszesz.

            • Symbolika musi opiera się na sensownych fundamentach. Nie tłumacz swojej ignorancji czy też braku rozumienia tematu w ten sposób :)

              • Symbolika nic nie musi

                • Nikt nic nie musi, ale przez to nie wszystko jest dobre. Od filmu nie wymagam niczego, poza niezakłamaniem sfery emocjonalnej. Obojętnie w jaki sposób temat zostanie przedstawiony pod względem symboliki, ale jeśli już mamy ambicję do przedstawienia problemu, należy w rzetelny sposób opracować REALISTYCZNE motywy działania bohaterów i w każdym dobrym filmie ta cecha zostaje zachowana. W przeciwnym razie temat kończy jako zaniedbany i tak właśnie jest w przypadku WALL·E.

                • 1.Acha, nie doczytałem, że chodzi ci o motywy bohaterów, myślałem, że mówisz o logice fabuły. W takim razie w pełni się zgadzam.

                  2. Inna sprawa, że Wall-e wg mnie jest przykładem filmu, gdzie motywy bohaterów są właśnie spójne i logiczne, częściowo właśnie przez to przerysowanie - każdą postacią rządzi głównie jedna, dwie emocje.
                  Co do kapitana: on jest kapitanem. Jego ojciec był kapitanem. Jego dziadek był kapitanem. Jego pradziadek wiedział, gdzie jest wyłącznik autopilota, ale zapomniał bo nie używał. Jego pra-pradziadek pewnie za to nie mógł zrozumieć swojego ojca, czemu w ogóle latał w trybie ręcznym, przecież autopilot wszystko robi za ciebie.
                  Oglądałeś kiedyś Idiokrację? Głupawa amerykańska komedia, ale dobrze zrealizowana i może stanowić niezłą "rozkminę filozoficzną" typu "co będzie, jak damy się ogłupiać przez wiele pokoleń"? Polecam

                • Znam "Idiokrację", ale jeszcze nie oglądałem, na pewno obejrzę :)

  • ja daję 7. Bardziej uwielbiam jego poprzednika z filmu "Krótkie spięcie" :D

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: