Wszyscy wiedzą

Todos lo saben

2018 2 godz. 12 min.
6,4 14 996
ocen
6,4 10 14996
13 492
chce zobaczyć
5,4 14
ocen krytyków
{"rate":5.357143,"count":14}
{"type":"film","id":763345,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Todos+lo+saben-2018-763345/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Wszyscy wiedzą
  • gregor777 ocenił(a) ten film na: 9

    Perfekcyjne studium emocji, krajobrazów, hiszpanii i tych pięknych, innych od naszych emocji - niesamowicie nakreślone postacie z których każda żyje i o każdej można dyskutować. I za tym wszystkim nie kryje się woody'allanowska pocztówka tylko prawdziwy dramat o wielu dnach. Coś pięknego!

  • gregor777 A oglądałeś na netflixie drzewo życia? Też świetny.

  • utopia27wawa ocenił(a) ten film na: 7

    gregor777 dla mnie bardziej telenowela niz dramat, ale wiadomo każdy ma swoje odczucia

  • magdaxd ocenił(a) ten film na: 7

    gregor777 Dla mnie trochę za bardzo przewidywalny... od początku wiadomo, że to jego dziecko, od połowy, że siostra z mężem maczają w tym palce... bardzo fajny, ale albo trzeba naprawdę z zamkniętymi oczami oglądać, żeby nie wiedzieć o co chodzi, albo nie należy liczyć na twist czy tajemnicę.

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten film na: 10

    magdaxd Nie sądzę, żeby to miało być jakieś bardzo tajemnicze i zawiłe...chyba chodziło raczej o pokazanie silnych uczuć i emocji, oraz zawiłości rodzinnych, a to wyszło znakomicie.

  • magdaxd ocenił(a) ten film na: 7

    Lady_Lazaruss Osobiście aż tak emocji w tym wszystkim nie widziałam. Mimo że główne role zagrali tu światowej sławy aktorzy, to prawdziwy kunszt pokazała najmłodsza siostra, ale tak to był trochę przejaskrawiony. Trochę teatralny.

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten film na: 10

    magdaxd Tylko z naszego, kulturowego punktu widzenia. Hiszpanie tacy "teatralni" są.

  • magdaxd ocenił(a) ten film na: 7

    Lady_Lazaruss Wiem, bo akurat oglądam również hiszpańskie kino, ale tu nie podobało mi się to, że dla przykładu, gdy postać grana przez Penelope Cruz wychodzi na środek pokoju, by dopiero wtedy zacząć lament nad córką jest przedstawiony, bo nawet jeśli chodzi o hiszpańskie kino to mogło się to wszystko zacząć w innym momencie niż wtedy, gdy wszyscy patrzą... jedyną aktorką która gra dyskretnie jest kreacja siostry, która jest odpowiedzialna za porwanie. W sumie to przez cały czas widać jak wszyscy grają pod publikę... być może o to chodziło, ale dla mnie jest to przesadzone, bo postaci nie mają powodu tak się zachowywać... ale to moja subiektywna ocena :)

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten film na: 10

    magdaxd No właśnie mają się tak zachowywać, przecież stąd ten tytuł: "wszyscy wiedzą" - społeczność gra przed sobą swoje małe rolki, rozpaczliwie próbując ukryć własne grzeszki i występki przeciw normom społecznym, tymczasem wszyscy - i rodzina, i przyjaciele i sąsiedzi - wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, ale dalej grają w tę swoją grę, gdyż każdy ma coś na sumieniu. Ostatnia scena też bardzo wymowna - córka myśli, że ukryła prawdę, ale matka się domyśla, przekazuje tę informację dalej i tak powstaje kolejna, rodzinna "tajemnica poliszynela". Film teatralny celowo, co może dawać zdwojony efekt z temperamentem mieszkańców Hiszpanii, ale o tym właśnie jest ten film moim zdaniem, nie o emocjach matki, której porwano dziecko, choć pozornie ta akcja wysuwa się na pierwszy plan, tylko o pewnej sztuczności relacji międzyludzkich, gdy te nie opierają się na szczerości i otwartości, bo "co ludzie powiedzą". I te pozory, które chcą zachować, są od pierwszych scen filmu (idealna rodzinka) poprzez całą tę tragedię, zachowane do końca, do finału, gdzie wszyscy chcą wszystko przyklepać, zapomnieć, wrócić do rzeczywistości (symbolicznie zresztą wyjeżdżając) i nawet poświęcenie Paco gdzieś w tym wszystkim rozrzedza się i blednie.

  • magdaxd ocenił(a) ten film na: 7

    Lady_Lazaruss Mam inne odczucia co do tego filmu. Dla mnie tytuł "Wszyscy wiedzą" odnosi się jedynie do ojcostwa Paco. Główna bohaterka myśli, że ukrywa tajemnicę, o tym że to Paco jest ojcem, podczas gdy cała społeczność właśnie poprzez to, że sama nie jest święta dobrze wie jaka jest prawda, ale jak to w życiu każdy zajmuje się swoim i każdy każdego obgaduje byleby nie w twarz, więc Paco jest błogo nieświadomy. Dla mnie film został zrealizowany pod postać siostry. Twórcy zrobili go w taki sposób by odciągnąć od niej podejrzenia. Dlatego wszyscy są tacy teatralni tylko nie ona. Żeby widz myślał co inni mają do ukrycia i właśnie ten zabieg mi się nie podobał, bo był zbędny i tworzył styczność w firmie. A ostatnią scenę interpretuję w ten sposób, że skoro mieszkają w Portugalii a przyjechali do Hiszpanii, to naturalną koleją rzeczy jest ich powrót. I kolejna nieudana próba twórców filmu, by stworzyć scenę bazującą na emocjach Paco. On zostaje sam, żona go zostawia, a miłość z dawnych lat zabiera dziecko, o którym dopiero co się dowiedział i wraca z mężem do siebie... Podwójny tragiczny. Nikt nie może mieć złudzeń, że Paco został porzucony...

  • Lady_Lazaruss ocenił(a) ten film na: 10

    magdaxd No to się nie wyklucza z tym, co napisałam. Oczywiście, że Paco jest tu w zasadzie postacią główną i najtragiczniejszą. Twoja recenzja brzmi dość krytycznie, ale jednak oceniłaś film na 7, myślę, że zdania mogą być podzielone, co do interpretacji i odbioru, ale film rzeczywiście nie zasługuje na mniej ;)

  • magdaxd ocenił(a) ten film na: 7

    Lady_Lazaruss Film jest dobry, podobał mi się... ale uważam, że sami twórcy narzucili aktorom pewien styl, który jest dość sztuczny w obawie przed rozwikłaniem zagadki przed zakończeniem, co przyniosło im więcej złego niż dobrego, bo aktorka grająca rolę siostry obroniła się w swojej grze aktorskiej.

  • ala_73 ocenił(a) ten film na: 8

    gregor777 Do wszystkich- odpowiedzialna za porwanie była siostrzenica, a nie siostra:) Córka najstarszej z sióstr. Reszta dyskusji bardzo ciekawa:)

  • xiazeluka ocenił(a) ten film na: 3

    gregor777 Nudne, przewidywalne, wyprane z emocji. W połowie tych męczarni już przewidziałem zakończenie. W trakcie filmu zrobiłem pół godziny przerwy, wróciłem na finał - i niczego nie straciłem. Przerost formy nad sensem i treścią.
    Ścisnąć to filmidło do godziny i będzie "Ukryta prawda" jak ulał.