uwielbiam, kiedy pseudo-koneserzy kina doszukuja sie 3 dna w kiepskim filmie. no i oczywiscie cos znajduja, pozniej taki twor ma ocene 7/10. autor mial jakis pomysl, ale kiepsko wyszlo z realizacja, pogubil sie w trakcie i wyszlo jak wyszlo. nie wiem tez na jakich grach sie wzorowal, bo zakladajac ze scenariusz byl pisany w 97-98 roku to nie mial duzego pola do manewru, odliczajac wszelkie gry tekstowe oraz pinballe i pacmany. gry fabularne inne niz przygodowki bazujace wylacznie na klikaniu dopiero zaczely sie pojawiac. ludzie zachwycaja sie scena gladzenia scian czy rzucaniem kamykow. ktos ocenia to na 10 i zachwyca sie "allegra rzucala kamieniami i sprawdzala jak dobrze gra jest napisana"... w jaki niby sposob? co sprawdzala? czy kamienie nie wpadaja pod tekstury? czy kolizje dzialaja prawidlowo? przypominam, film ma prawie 20 lat. jeszcze inny fan filmu tutaj piszac o filmie przywoluje bioshocka... ktory powstal pewnie jakies 10 lat pozniej niz scenariusz filmu.
Gra, tak zwane "życie". Jeszcze nie jesteś na tym poziomie by zorientować się o co w tym wszystkim chodzi.
Zgubieni? Nie. Raczej zagubieni. I chyba tylko dlatego, że to czym w swej przytłumionej doświadczaniem "ego" głębi jesteśmy zdecydowało się powiedzieć do siebie "Jestem znudzony. Zagram więc w grę "pogub się w tym" ".
https://www.youtube.com/watch?v=L8R11pkY5zI
Daj chłopakowi trochę czasu. Gdy ja miałbym naście lat, również bym nie zrozumiał tego filmu.