Wersja z Marlena Dietrich jest o niebo lepsza. Dużo bardziej tresciwa. W tej rozwlekli wątek prawnika do granic znosnosci, nie wiem po co i czemu to miało służyć w tej narracji. Syn zginął na wojnie, bronił faceta, co tę wojnę przeżył i co? To ma być ten powód rozwlekania tego wątku? I ta ostatnia scena. Brrr, dużo...