Portret Boba Dylana jako młodego artysty. Wiosną 1965 roku Dylan wybrał się do Anglii. Reżyser towarzyszy mu tam z kamerą.
To głośny film ale obejrzenie go sprawia raczej umiarkowaną satysfakcję. Opieszała realizacja z nonszalancją traktuje ważne zdarzenia z pobytu Dylana w Anglii. Myślę tu o spotkaniu artysty ze swoim angielskim odpowiednikiem Donovanem czy innym z Alanem Pricem klawiszowcem The Animals. Za to nadaje się niepotrzebnej...
więcejmetoda obserwacyjna braci maysles, ale dylan coś przyciężki, zblazowany, podstarzały, trochę furii, trochę złości, nie ma w sobie witalności, tej skłonności do wygłupu co beatlesi - chociaż poniekąd usprawiedliwiony, zmuszony tłumaczyć, wyjaśniać oczywiste oczywistości, nazbyt poprawny by zakulwić z raczka, zbyt...