Chciałbym abyście wypowiedzieli się na temat tego typu filmów. Czy lubicie filmy komercyjne, czy tzw. filmy offowe. Jeśli posiadacie jakieś swoje mini produkcje i chcecie je jakoś zaprezentować, to zapraszam do podawania linków w tym temacie. Zapraszam również na mojego bloga, gdzie znajdziecie linki do moich filmów. Proszę o ocenę;) Pozdrawiam.

SpRuCe

Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
spruce

Off to jeden wielki chaśiok - filmy robione przez amatorów i dla amatorów.Ja zresztą widze w tego typu kinie pewne niebezpieczenstwo , mianowicie sugeruje ono iż : kazdy moze byc " filmowcem " , każdy kto wezmie w łapska kamere i zacznie cos tam kręcic bez ładu i składu.
Off-owe produkcja to istna męka dla widza , tego nie da sie ogladac , nie dosc ze nie ma tam zadnych historii , to jeszcze mnożą nam sie
jacys pseudointelektualisci którym sie wydaje ze im cos tansze tym ambitniejsze.

Pignon

Myślę że powinieneś wziąć kamerę w ręke, nakręcić coś i zmontować o ile to wszystko Ci się uda. Uwierz mi, to nie jest takie proste jak się wydaje. Pozdrawiam ;)

spruce

Witaj SpRuCe!

Ja zapraszam na http://amatorskie-kino.prv.pl/ [amatorskie-kino.prv.pl/] , a sam już zaglądam na Twój blog.

Pozdrawiam.

spruce

Bardzo się cieszę, że założyłeś ten temat, bo daje mi to okazję poruszenia sprawy nieco pobocznej:
Chodzi mi o rozróżnienie na filmy komercyjne i offowe. Taki podział pojawił się w ankietce, którą można sobie wypełnić przy profilu, a teraz Ty go powtażasz.
Wg mnie jest to rozróżnienie błędne. Wynikałoby z niego, że filmy komercyjne, to filmy tworzone przez profesjonalistów, za pieniądze rozdzielane przez większe, lub mniejsze wytwórnie. I tutaj znajdują się rzeczywiste filmy komercyjne, robione dla kasy i popularności, jak i filmowe dzieła sztuki (filmy Wellesa, Kurosawy, Tarkowskiego, Wajdy, Hasa...), których przecież "komercyjnymi" nazwać nie można!

Dlatego przy wypełnianiu tejże ankietki miałem wielki problem... i ostatecznie zaznaczyłem "komercyjne", choć najchętniej zaznaczyłbym "artystyczne", a tymczasem alternatywą był tylko "off"...
No a "offu" zdecydowanie nie lubię. Byłem na kilku przeglądach, czasem podglądam, co tam puszcza Kino PL w paśmie "KinOFFteka" i choć widziałem KILKA (mało) dość zabawnych filmików amatorskich, to mam wrażenie, że są to produkcje potrzebne przede wszystkim ich twórcom oraz ich krewnym i znajomym.
Pozdrawiam!

Woyciesz

W ankiecie zaznaczyłem off.
Skoro do wyboru mamy komercyjne oraz off, moim zdaniem znaczy to, że off jest przeciwieństwem komercji...
Komercja to filmy robione dla kasy, więc off rozumiem jako kino autorskie, ambitne, niezależne oraz amatorskie.
Również pozdrawiam.

KYRTAPS

No właśnie! Też się wahałem, jak to interpretować. Po prostu źle sformułowane jest to rozróżnienie. Jednak dla mnie jednoznaczny jest termin "kino offowe" z tym co na Kinie PL leci we wspomnianym przeze mnie pasmem. Tak też zresztą podają źródła, choćby Wikipedia:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kino_offowe [pl.wikipedia.org/wiki/K...]
Niech mnie, ale Kubrick, ani Kawalerowicz nie są twórcami kina off!
Tak też rozumie to autora tego tematu...
No i musiałem z bólem zaznaczyć "komercyjne". Sądzę, że ten problem miało jeszcze paru użytkowników.
Pozdrawiam!

Woyciesz

Cała ta ankieta to źle ułożony niewypał. ;-]

KYRTAPS

Ciekawe czyje to w ogóle dzieło... Bo gdyby była lepiej pomyślana, byłaby całkiem przydatna.

Woyciesz

Domyślam się, że powstała, aby zabić miejsce na blogu, gdyż filmwebowy dzwonek nie może być przecież w kółko reklamowany, a portal stara się co chwilę wprowadzać zmiany ;-]

Woyciesz

Także miałem z tym problem:/ Powinno się zrobić jeszcze dodatkowy podział do tych pierwszych, gdyż dużo filmów jest robionych przez ludzi którzy mają kase a nie sa artystami. Pozdrawiam ;)

spruce

zgadzam sie z wypowiedzia Pignon

tak dokladnie wyglada sytuacja...

użytkownik usunięty
zwol

Chyba jednak nie dokońca tak wygląda sytuacja, PIngon zapomniał dodać że większość rezyserów zaczynała właśnie od fimów amatorskich, mozna pokusić się o stwierdzenie że gdyby nie kino amatorskie nie było by dobrych reżyserów wielkiego kina.

wiekszosc?

chyba zdecydowana mniejszosc...

zwol

Wiekszosc ? podaj jakis przykład , tylko kogos bardziej znanego

Pignon

Patryk Vega ;)

użytkownik usunięty
zwol

Quentin Tarantino, Martin Scorsese,Steven Spilberg , i tak mozna wymieniac jeszcze długo, wiekszośc wspołczesnych rezyserów zaczynała albo od amatorskich filmów albo od reklamówek i pracy w tv.
Nikt z ulic od razu nie dostaje budzetu na film.

No ale po pierwsze : to były inne czasy.Po drugie : to była Ameryka.PO trzecie : ich filmy miały ręce i nogi.Po czwarte : wtedy nie było takiego zalewo Offu jak dzis.Po piąte : te filmy były traktowane przez ich twórców jako rozgrzewka przed czyms wiekszym , obecne filmy Off-owe nie są niczym wiecej jak zwykła zabawą ( a bawią sie w nią nie tyle filmowcy ile przeciętni robole którzy po kamere chwytają dla zabicia czasu )

Pignon

Nie zgadzam się: wątpię, żeby ktoś sięgał po kamerę z nudów. Za dużo przy tym roboty. Poza tym wcale aż tak wielu ludzi się tym nie zajmuje. Owszem, dla niektórych to dobra zabawa, ale dużo filmów amatorskich jest naprawdę dobrych i myślę, że filmy offowe też są potrzebne. Potrzebne choćby nam samym i mam tu na myśli np. coś w stylu "Tarnation".
pozdrawiam;)

imaginary__

Quentin Tarantino, Martin Scorsese, Steven Spielberg. nie wydaje mi zeby oni w jakikolwiek sposob zajmowali sie tzw 'offem'. robili swoje pierwsze krotkometrazowe filmy, ale nie utozsamiali sie z tym pseudofilmowym, offowym, srodowiskiem...

Quentin aby zaistniec pisal scenariusze. pseudo artysci kina offowego, uznaja siebie za mistrzow i liczy sie dla nich przedewssytkim 'off, a prawdziwe kino uwazaja za komercje. co za nonsens, przeciez to jest porazka calkowita!

kino offowe, zrzesza ludzi uwazajacych sie za filmowcow, w rzeczywistosci bedacych jedynie grupą zapalencow, bez wiedzy i pomyslu. krotkomowiac Towarzystwo Wzajemnej Adoracji...

zwol

wolfie - drapieżnik

nie rownaj amatorskich filmów, reklam i pracy w tv do kina offowego. to dwie rozne rzeczy...

'off' to cala filozofia i kierunek, ktorym kieruje sie banda pasjonatow, nie artystow. zaleznie od tworcy, praca w tv i robienie reklam prowadzi do czegos wiekszego. nikt nie zamyka sie i nie ogranicza do jakiegos pseudo nurtu jakim jest 'off'

zwol

Mnie też jak już pisałem off nie ciekawi. No ale nie ma się co tak gorączkować. Jeszcze w tym upale coś pęknie - i będzie.
Osobiście uważam, że każda twórcza działalność przynosi kożyści przede wszystkim jej autorom. W wypadku kina off nie sa to bynajmniej kożyści materialne, dlatego nie widzę powodu, żeby nad tym utyskiwać.
Przecież nikt nie zmusza nikogo do oglądania tego. Twórcy offowi siedzą w niszy, bo albo im tam dobrze, albo nie mają możliwości wydostać się z niej.
Całkowicie natomiast zgadzam się ze zwoltyshem w kwestii tego, że polskie off, to coś zupełnie innego, niż reżyserie reklamówek TV, czy pierwsze próby wybitnych reżyserów amerykańskich, jak Jarmusch, czy Tarantino...
W Polsce off jest w ostatnich latach bardzo zwarte i bardzo rozrośnięte, ale nie kojarzę żadnego przepływu pomiędzy nim, a minestreamem. Być może to nawet niedobrze, bo jak wygląda ten nasz minestream, to wszyscy wiemy. Jakieś ruchy na marginesach by się przydały...
Pozdrawiam!

użytkownik usunięty
Woyciesz


Pinogon:
"No ale po pierwsze : to były inne czasy.Po drugie : to była Ameryka.PO trzecie : ich filmy miały ręce i nogi.Po czwarte : wtedy nie było takiego zalewo Offu jak dzis.Po piąte : te filmy były traktowane przez ich twórców jako rozgrzewka przed czyms wiekszym , obecne filmy Off-owe nie są niczym wiecej jak zwykła zabawą ( a bawią sie w nią nie tyle filmowcy ile przeciętni robole którzy po kamere chwytają dla zabicia czasu )" -

-miałem ci podać reżyserów (znanych) którzy zaczynali od filmów amatorskich, i tak zrobiłem, więc twoje argumentu dla mnie sensu większego nie mają.

zwoltysh
"nie rownaj amatorskich filmów, reklam i pracy w tv do kina offowego. to dwie rozne rzeczy... " -
nie porównywałem, napisałem tylko jak zwykle zaczynają wszcyscy rezyserzy.

Woyciesz :
"No ale nie ma się co tak gorączkować. Jeszcze w tym upale coś pęknie - i będzie. "
- zdecydowanie masz racje.


I na koniec pare słów odemnie :
Osobiście nie przepadam za kinem amatorskim czy też offowym, ale na szczęście żyjemy w wolnym kraju i jak napisał Woyciesz "Przecież nikt nie zmusza nikogo do oglądania tego" , co nie zmienia faktu że kino komercyjne ma olbrzymi związek z kinem amatorskim ( jak juz wcześniej pisałem wielu rezyserów zaczynało własnie od tego kina) mniejszy chyba związek natomiast ma z kinem offowym.

spruce

hmm...

Dobrze że nie lubię się kłócić ;) Zwoltysh czy jak Ci tam... Zapodaj jakiś link do Twojej własnej, produkcji to obejrze. Pozdrawiam ;)

spruce

na wlasne produkcje przyjdzie czas... skoncze szkole i zajme sie powaznymi rzeczami

na razie droga prowadzi przez fotografie i praktyki w tv i na planach filmowych. trzeba wiedziec za co mozna sie brac i gdzie jest swoje miejsce

zwol

wolfie - drapieżnik

zgadza sie kino amatorskie, nie zawsze jest kinem offowym,

natomiast kino offowe jest zawsze amatorskie...

dlatego wielcy rezyserzy, zaczynajacy od swoich wlasnych, amatorskich filmow, nie koniecznie zajmowali sie tym calym 'offem'

użytkownik usunięty
zwol

Zwoltysh , cieszy mnie że wreszcie się zgadzamy.:),
ale wracajac do kina offowego myslę że czasem ma ono ambicje nie byc amatorskie (przykładów ci jednak nie podam, ponieważ jak wcześniej pisałem
nie przepadam za takim kinem), ale mogę się mylić .

ja niestety widzialem tylko same gnioty,

moze jednak kiedys, cos mnie zaskoczy i zdanie zmienie...

zwol

Gnioty... Więc czemu nie pokażesz prawdziwej klasy??? Nakręć coś:)

spruce

dokladnie jak napisalem wczesniej, na wlasne produkcje przyjdzie czas.

skoncze szkole i zajme sie powaznymi rzeczami

na razie droga prowadzi przez fotografie i praktyki w tv i na planach filmowych. trzeba wiedziec za co mozna sie brac i gdzie jest swoje miejsce

tyle...

zwol

Nie zapominaj o pieniądzach. Może wszystko takie łatwe Ci się wydaje, bo nie musisz się o nie martwić - tak podejrzewam:/ A żeby skończyć jakąś ambitną szkołe, trzeba mieć troche kasy - przyznaj. Pozdrawiam;)

spruce

a tak na marginesie, nie rezyseruje, tylko robie zdjecia

tak wiec, niema moich filmow, sa tylko z moimi zdjeciami...

spruce

to zależy jaki film komercyjny i jaki offowy. Widzialem mnustwo produkcji hollywodzkich ktore wyskoczyły ze swojej szufladki kina bezmyslego i nastawionego na zysk. Przykladem tego moze byc chociazby genialny pierwszy "Matrix"-polaczenie sukcesu komercyjnego i kina ambitnego, choc zapewne znajda sie i tacy ktorzy nazwa go po prostu popkulturowym smietnikiem. Natomiast kino offowe z gruntu mniej nastawione na rozrywke dzieki zmniejszemu efekciarstwu (budżet) skupia sie glownie na refleksyjnosci przekazu. To z reguly filmy uintelektualnione niosace w sobie glebsza tresc. Mysle ze jest to kino bliższe nam, realnie i obiektywnie pokazujace zycie. Kino offowe to nadzieja polskeij kinematografii chronicznie borykajacej sie z brakiem funduszy. Pozatym Polacy ze swoim mistycyzmem zawsze dobrze brali sie za tematy egzystencjalne dlatego produkcje niezalezne sa w naszym krajiu najleprzym rozwiazaniem. Wada offu jest natomiast to ze zawsze jest problem z dystrybucja i swietne nie raz filmy nie moga dotrzec do wielu ludzi ktorzy chcetnie by je zobaczyli

Eddy

hahaha...

smiac sie chce ;)

zwol

amatorzy to nadzieja polskiej kinematografii ??!!
amatorskie produkcje, sa w naszym kraju najlepszym rozwiazaniem ??!!

czys ty na glowe upadl...

''(...)Natomiast kino offowe z gruntu mniej nastawione na rozrywke, dzieki zmniejszemu efekciarstwu (budżet) skupia sie glownie na refleksyjnosci przekazu(...)''

rozgrywke dla kogo? napewno nie dla widza. czy myslisz, ze gdyby takim nieudacznikom dac wielki budzet, to zrobiliby cos na miare hollywood? to nie budzet ich ogranicza, a brak umiejetnosci i jakiego kolwiek pojecia, nie mowiac juz o ciekawych pomyslach... stad to cale szokowanie tanimi historyjkami o tragedii ludzkiej, pesymizm i dramat ktorym desperacko proboja zwrocic czyjas uwage. doprawdy zalosne...

kino zostalo stworzone by byc rozrywka, cieszyc oko i odstapic na chwile od rzeczywistosci. dlaczego tacy pseudo intelektualisci jak wy tego nie rozumieja i szukaja jakiejs filozofii i przekazu... i to jeszcze w tandetnym, polskim kinie amatorskim, naprawde smiac sie chce

zwol

dzięki za post bo własnie szukam linków do miejsc gdzie można oglądać
filmy am. z chęcią je obejrze i zapraszam na swoją stronę http://zbikzob.w.interia.pl [zbikzob.w.interia.pl] gdzie są dwa filmy i do jutrzejszej edycji Wolnego Miasta Kraków http://wolne-miasto-krakow.blog.onet.pl [wolne-miasto-krakow.blo...] gdzie pownno sie znależć pare klatek z mojego najlepszego chyba filmu "Sny",
dzięki za temat .
pozdrawiam
Zbik Zob

zbikzob

Problem z off-owcami jest taki że oni nigdy nie przestają nimi byc.Nie wiem z braku funduszy czy ze strachu ale rzadko zabierają sie za cos wiekszego , zwykle nie mają nic do powiedzenia , kręcą dla zabicia czasu albo dla zabawy która udziela sie wszystkim na planie tylko nie widzowi.Powiedzmy wprost : te wypociny ani nie zrobią z amatora filmowca ani nie zdobędą widowni.

Pignon

Niedawno skończyliśmy nasz pierwszy film. "Zasada Talionu" - może ktoś z Was już go widział.

http://zasadatalionu.film.media.pl/ZasadaTalionuWMV.wmv [zasadatalionu.film.medi...]

..i osobiście boli mnie to, że teraz muszę go gdzieś zakwalifikować, tzn. nazwać go amatorskim, offowym, niezależnym.
"Boli" mnie to że chcę kręcić filmy dla ludzi, po to aby je oglądało i chwaliło jak najwięcej osób - czyli tak naprawdę komercyjne - a muszę nazywać to kinem amatorskim, offowym, niezależnym - w zależności od okazji. Tylko po to żeby wpasowało się to w formułę festiwalu, przeglądu czy innej imprezy która jest jedyną okazją dla mnie - jako amatora - aby swoją twórczość pokazać.

Jestem amatorem. A chciałbym kręcić filmy dla widzów, dla ludzi. Filmy które się poprostu spodobają. Czy to się kłóci? Czy to jest możliwe?

konradek_3

Dzięki za link. Chętnie obejrze :)

Pignon

Nikt nie każe Ci tego oglądać. Wcale Was nie rozumiem.

spruce

No dobra, też skrobnę parę zdań. Od razu tłumaczę: to moje zdanie, oparte na moich przemyśleniach i to, że myślę tak, a nie inaczej nie czyni ze mnie debila. Niemniej jednak zapraszam do polemiki.

Otóż należy zacząć od terminologii. FILM AMATORSKI to film, który został nakręcony "domowymi" środkami - pożyczoną bądź dopiero co zakupioną kamerą (zazwyczaj cyfrową), w ktorym aktorami są zazwyczaj koledzy "reżysera", scenografię stanowią domy znajomych, kostiumy - własne ubrania (zazwyczaj w ogóle się nie przywiazuje do nich uwagi). Scenariusz jest napisany przez kilku fanatyków, którzy zazwyczają robią to z nudy. Czasami im wychodzi, częściej - nie.

KINO NIEZALEŻNE - to rodzaj kina, w którym reżyser nie jest ograniczany przez producentów ani sponsorów - ekipa kręci film za swoje pieniądze i zawiera w nim swoje własne wizje i pomysły. Wykonanie może być profesjonalne lub amatorskie. Znakomitym przykladem Filmowca NIEZALEŻNEGO, lecz PROFESJONALNEGO (nie amatorskiego) jest Goerge Lucas, który kręcił nową trylogię za PRYWATNE pieniądzę.

Tak to moim zdaniem wygląda, i nie należy operować słowami "amatorski" i "niezależny" zamiennie, bo to dwa różne terminy.

A teraz nieco już o jakości. Polskie kino amatorskie jest w opłakanym stanie. Początkujący reżyserzy kręcą albo filmy będące w większym bądź mniejszym stopniu kalkami amerykańskich produkcji, po prostu nie wykazując żadnej inicjatywy i inwencji twórczej. Przeważają tu albo pozbawione sensu komedie (ukłon w stronę Monty Pythona), w ktorych przyszłosci dla kina nie ma co sie doszukiwać (bo żeby nakręćić naprawdę dobrą komedię trzeba potrafić znaleźć humor i absurd w rzeczywistości, nie może to być absurd sam dla siebie), albo tanie filmy sensacyjne, które kłują po oczach amatorskim wykonaniem, lub ubogością fabularną. Kino amatorskie jest dobre dla poćwiczenia ruchów z kamerą, jakiegoś ogólnego obycia. Ja nie jestem przeciwny, wręcz przeciwnie - nie mam nic naprzeciwko kręcenia amatorkim filmów, ale ukazywanie ich szerszej publiczności jest zgoła zabawne i bezsensowne. Należy kręcić te filmy dla siebie, i najlepiej nie traktować ich jako własne "dzieło", tylko po prostu jaklo trenning i zdobywanie doświadczenia (sam nakręciłem spooooro scenek, jednak wogóle nie nazywam tego jakimkolwiek przejawem działalności reżyserskiej, po prostu sprawdzałem, jak się zachowuje kamera, jak się montuje sceny itp. Niektórzy natomiast takie swoje próbki publikują np. w internecie i dają do oceny, popadając w zamozachwyt, ech...)

Kino NIEZALEŻNE - jakoś mi się zdaje, że w Polsce dominuje nurt sentymentalizmu i rozpaczy, powstaje bardzo dużo dramatów psychologicznych, ukazujących biedę i ciężar życia w naszym kraju. Ale pytam się - skoro ludzie znają to z autopsji, bo wystarczy wyjrzeć za okno żeby to zobaczyć, to na cholere kręcić o tym filmy?

Wiele się mówi o tym... może inaczej: młodzi amatorscy, niezależni filmowcy mówią, że nie potrzebują szkół filmowych żeby kręcić filmy, bo po szkołach filmowych kręci się filmy według jakichś zasad, a oni chcą kręcić filmy tak, jak oni to sobie wyobrażają, widząc w tym jakieś wyższe przesłanie. Cholera, ludzie! Sam pasja nie wystarczy, trzeba mieć talent (którego nie da się wyuczyć) i wiedzę! Wiedza jest potrzebna zawsze i wszędzie, bez niej ani rusz. Wiedza to podstawa. Jeżeli ktoś mi powie, że zrobi dobry film bez żadnego przygotowania i nauki, to go wyśmieję - to po prostu w 99,9% niemożliwe. Owsze, zdarzają się geniusze jak Orson Welles - ale to jeden facet na 100 lat historii kina, który w wieku 20paru lat nakręcił wiekopomne arcydzieło. Jeden na sto lat.

Co zatem? Kręcić - owszem! Warto jest zacząć od amatorki, żeby nabyć jakeigoś doświadczenia. Być może nawet trafi się jakiś dobry, amatorski film. Ale trzeba mieć DYSTANS do siebie i tego co się robi, a tego często brakuje naszym "offowym twórcom". Prywatnie przyznam, że napisałem w swoim życiu z 20 scenariuszy, z czego najdłuższy miał 85 stron. Mam kamerę, mam wielu ludzi, któzy byliby chętni do realizacji filmu. Gdybym chciał, mógłbym coś nakręcić. ALe jestem osobą, ktoa posiada dystans i jestem samokroytyczny i czekam, aż będę w stanie zrobić coś, co DA SIĘ OBEJRZEĆ i nie będzie to ani marnotrwstwem czasu dla widza. Mam do niego szacunek (do widza), gdyż on jest najważniejszą osobą w całym tym biznesie i stoi ponad wszytskimi tęgimi głowami reżyserów, scenarzystów, aktorów, operatorów. Dla niego to wszytsko powstaje i on tu, kurde, rządzi!

Dziękuję i pozdrawiam, Dobry

Dobry_2

Masz dużo racji, w tym co napisałeś ale:

"nie potrzebują szkół filmowych żeby kręcić filmy" - gdyby mi ktoś dał kasę na to, chętnie bym się tam kształcił o ile bym się nadawał... dojazd i chociażby kilka dni spędzonych np. w Łodzi to dla mnie koszty:/

"Niektórzy natomiast takie swoje próbki publikują np. w internecie i dają do oceny, popadając w zamozachwyt" - słowo "samozachwyt" zmienił bym na "motywacje", bo nie znam nikogo kto mógłby ocenić tą działalność:/ a szkoda.

A jeśli chodzi o to co pisałeś o widzu, to myślę że widz nie jest kimś na miarę więźnia którego się do czegoś zmusza. Widz ma wybór. Nikt go nie zmusza do oglądania filmów amatorskich i nikt go nie zmusza do pójścia do kina.

To moja opinia.

Pozdrawiam.

spruce

nikt w zaden sposob nie ogranicza widza...

prawda jest taka, ze publika jest pewnym wyznacznikiem. filmy sie robi dla PIENIEDZY, z pasją, ale dla PIENIEDZY. niech nikt nie polega na gadce, ze film aby byl dobry musi zawierac przeslanie, ukazywac prawdziwie zycie i moralizowac. film byl, jest i ma byc przede wszystkim rozrywka dla ludzi !!

dlatego dobre filmy to te, ktore maja ogromna liczbe widzow i przynosza ogromne dochody. dlatego hollywood jest najlepszym miejscem na swiecie i produkuja tam bez dyskusyjnie najlepsze filmy, czy to sie komus podoba czy nie

tak wiec, po co zajmowac sie offem, skoro kazdy ma to gdzies, a tworcy 'artysci' topią w tym tylko swoje pieniadze. niech zostawia robienie filmow zawodowca i wracaja do piaskownicy...

zwol

A czy jeśli idziesz do kina, i płacisz za coś co jest przereklamowane i nieciekawe, to czy to sprawia Ci przyjemność? Ja osobiście porównując beznadziejny film zrobiony dla PIENIęDZY i beznadziejny film amatorski, zrobiony z pasji i z chęcią realizacji marzeń, wolę ten drugi. Pozdrawiam.

spruce

nie napisalem ze tylko dla pieniedzy. z pasją, ale dla pieniedzy, bo przeciez niema nic lepszego od robienia tego co sie lubi i zarabiania na tym. kazdy profesjonalny filmowiec kocha przeciez to co robi...

a jesli ktos robi cos i jest w tym kiepski, nic na tym nie zyska, nikt tego nie oglada, to gdzie jest sens?

zwol

No cóż, Zwoltysh, widzę, że obrałeś bardzo silną taktykę anty-offowoą ;) Kurde, to prawda, że większośc ludzi topi w tym swoje pieniądze i nic z tego nie wynika. Ale powołam przykład takiego chociażby Konradka, który zrobił z ekipą naprawdę niezły film "Zasada Talionu". Nie jest to arcydzieło, nawet jak na "off", ale przecież zarówno wykonanie jak i sam scenariusz stoją na wysokim poziomie! Dla takich filmów warto się moim zdaniem interesować kinem amatorskim - trafiają się perełki, nawet jeśli nie całe filmy, to pojedyncze sceny. Nalezy przecież mieć odrobinę pobłażliwości, wszak są to filmy robiona za własne pieniądze, które prawdopodobnie się nie zwrócą.
Amatorki i "offu" powstaje sporo, naprawde sporo, ale mało trafia do Widzów. Myślę, że mimo wszytsko warto robić filmy amatorskie, warto kręcić, warto pisać. ALE mam też kilka uwag: scenarzyści powinni naprawdę PRZEMYŚLEĆ swoj pomysł. Nie silić się na skomplikowaną fabułę - lepiej opowiedzieć banał, ale opowiedzieć w dobry sposób. Reżyser to nie osoba od trzymania kamery i mówienia: akcja. To też trzeba wiedzieć. Aktorami nie mogą być wszyscy kumple z boiska czy bloku. Trzeba się starać. Nawet jeśli za 1, 2, a nawet 5 razem nie wyjdzie. Droga do suckesu jest kręta i niewielu udaje się osiągnąć prawdziwą sławę i zostać cenionym filmowcem. Mierz siły na zamiary, jak mówią. Należy mierzyć siły na zamiary. Jednym się uda, innym - nie, ale cóż rzec, cóż czynić? C'est la vie!
Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów "offowym" filmowcom! Niech moc będzie z wami ;)

zwol

No cóż, Zwoltysh, widzę, że obrałeś bardzo silną taktykę anty-offowoą ;) Kurde, to prawda, że większośc ludzi topi w tym swoje pieniądze i nic z tego nie wynika. Ale powołam przykład takiego chociażby Konradka, który zrobił z ekipą naprawdę niezły film "Zasada Talionu". Nie jest to arcydzieło, nawet jak na "off", ale przecież zarówno wykonanie jak i sam scenariusz stoją na wysokim poziomie! Dla takich filmów warto się moim zdaniem interesować kinem amatorskim - trafiają się perełki, nawet jeśli nie całe filmy, to pojedyncze sceny. Nalezy przecież mieć odrobinę pobłażliwości, wszak są to filmy robiona za własne pieniądze, które prawdopodobnie się nie zwrócą.
Amatorki i "offu" powstaje sporo, naprawde sporo, ale mało trafia do Widzów. Myślę, że mimo wszytsko warto robić filmy amatorskie, warto kręcić, warto pisać. ALE mam też kilka uwag: scenarzyści powinni naprawdę PRZEMYŚLEĆ swoj pomysł. Nie silić się na skomplikowaną fabułę - lepiej opowiedzieć banał, ale opowiedzieć w dobry sposób. Reżyser to nie osoba od trzymania kamery i mówienia: akcja. To też trzeba wiedzieć. Aktorami nie mogą być wszyscy kumple z boiska czy bloku. Trzeba się starać. Nawet jeśli za 1, 2, a nawet 5 razem nie wyjdzie. Droga do suckesu jest kręta i niewielu udaje się osiągnąć prawdziwą sławę i zostać cenionym filmowcem. Mierz siły na zamiary, jak mówią. Należy mierzyć siły na zamiary. Jednym się uda, innym - nie, ale cóż rzec, cóż czynić? C'est la vie!
Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów "offowym" filmowcom! Niech moc będzie z wami ;)

Dobry_2

bardzo nie lubie 'offu', nie lubilem i nie bede lubial, po prostu. psuje mi on prawdziwy obraz filmu i wspanialego okresu jego powstawania. mam na mysli nie tylko okres zdjec, ale i okres przygotowawczy, prace koncowe, postprodukcja itp. nie lubie braku logiki w dzialaniu i uwazam, ze jesli ktos robi cos, nie wiele wiedzac o tym, to nie tylko nie ma to sesnu ale rowniez profanuje pewne zasady

jestem pewien, ze wiekszosc pseudo filmowcow, 'offowcow', nie wie kto to jest DP, nie wie co to znaczy szwenkowac, jakie zadanie ma scripter, nie mowiac juz o sprawach zwiazanych z teoria filmu takimi jak np. plan amerykanski, storyboard, mastershot, montaz synchroniczny, muzyka immanentna itp.

tak jak mowilem, trzeba miec pojecie o tym co sie robi, a nie tylko machac kiepska kamerka i chwalic sie popisami w internecie

Dobry_2

bardzo nie lubie 'offu', nie lubilem i nie bede lubial, po prostu. psuje mi on prawdziwy obraz filmu i wspanialego okresu jego powstawania. mam na mysli nie tylko okres zdjec, ale i okres przygotowawczy, prace koncowe, postprodukcja itp. nie lubie braku logiki w dzialaniu i uwazam, ze jesli ktos robi cos, nie wiele wiedzac o tym, to nie tylko nie ma to sesnu ale rowniez profanuje pewne zasady

jestem pewien, ze wiekszosc pseudo filmowcow, 'offowcow', nie wie kto to jest DP, nie wie co to znaczy szwenkowac, jakie zadanie ma scripter, nie mowiac juz o sprawach zwiazanych z teoria filmu takimi jak np. plan amerykanski, storyboard, mastershot, montaz synchroniczny, muzyka immanentna itp.

tak jak mowilem, trzeba miec pojecie o tym co sie robi, a nie tylko machac kiepska kamerka i chwalic sie popisami w internecie

zwol

Wiem dokładnie o czym mówisz! W 100% Cię rozumiem. Sam nie znam większości terminów związanych z pracą na planie filmowym, dlatego też raczej nie udostępniam swoich krótkometrażówek i nie kręcę żadnej dłuższej formy - gdyż jak już powiedziałem mam pewien szacunek i dystans do tego co robię.
Prawda jest jednak taka, że wiele osób po prostu nie stać na steadicamy, kramy kamerowe, profesjonalne oświetlenie, nie mówiąc już o skompletowaniu pełnej ekipy - szewnkierów, wózkarzy, sekretarzy planu itp itd. Dlatego muszą jakoś sobie radzić bez tych rzeczy. A np. storyboardy przy filmach amatorskich są moim zdaniem trochę niepotrzebne, gdyż większośc ujęć jest i tak niejako przypadkowa, no ale to też wina twórcow, a wynika to właśnie z nieznajomości zasad teoretycznych, o ktorych mówisz.
Jednak myślę że piękno filmu nie tkwi w jego techniczno - teoretycznej otoczce. Sądzę, że naprawdę CIEKAWY pomysł i PASJA połączona z talentem narracji filmowej (którego da sie w jakiś sposób nauczyć oglądając filmy) i DYSTANS (bardzo ważna rzecz! trzeba być samokrytycznym) zaprawione odrobiną MAGII ;) potrafią zdziałać wiele. To może byż przepustka do wielkiej szansy.