W latach 80 na czechosłowackiej telewizji obejrzałem niemy film z następującą fabułą:
Pan młody jedzie na ślub, ochlapał damę idącą drogą, ale tego nie zauważył, chwilę później ma awarię i włazi pod auto, nadchodzi ochlapana dama i widząc stojące na poboczu auto wsiada na tył, aby się przebrać, a ciuszki do wyschnięcia wiesza na krzewach z pobocza.
Pan młody rusza, narzeczona i tłum gości już mu machają ze stopni katedry i wtedy orientuje się, że ma na tylnym siedzeniu "nagą niewiastę" (oczywiście na standardy lat 20-30, czyli osłoniętą od kolan do szyi, tyle że w bieliźnie).
Nie zatrzymuje się pod schodami pokazując na migi awarię hamulców i objeżdża katedrę, aby pozbierać myśli. Tymczasem grupa mężczyzn odrywa się od gości i wskakuje na samochód, aby pomóc kumplowi. Gdy wyjeżdżają zza rogu przyklejeni do auta, wszyscy jednolicie pokazują, że hamulce uszkodzone i nijak się nie da naprawić.Historia ma oczywiście dalszy zabawny ciąg, ale ta scena wydaje się najbardziej wyrazista.
Powyższa scena wielokrotnie stawała mi przed oczyma przy okazji różnych politycznych mistyfikacji.
No i tu mam problem. Przeszukałem całego dostępnego Bustera Keatona i Harolda Lloyda i nie odnalazłem tej historii. Na pewno nie był to Charlie Chaplin.