Niewidzialny człowiek
Dom nocny
Ciche miejsce 2
2020 horrors - best to worst
Lista rankingowa 9 tytułów
--- Lista aktualizowana na bieżąco ---

Lista horrorów z 2020 roku posortowana od najlepszego do najgorszego.
Horror z wyraźnym motywem sci-fi, który sugeruje już sam tytuł. Pozytywne zaskoczenie, bo już przez dłuższy czas nie oglądałem tak dobrego horroru.
Szkoda, że scenariusz nie wykrzesał więcej z tego pomysłu, ale „The Night House” to dalej interesujący horror, z klimatem i świetną Rebeccą Hall.
O jaki ładny film, o jaka nie za ciekawa opowieść. Tak mógłbym podsumować "Małgosię i Jasia" w reżyserii Osgooda Perkinsa. Reżysera, moim zdaniem, bardzo dobrego, niesamowicie mrocznego "February" ("Zło we mnie") i niezłego, choć finalnie trochę rozczarowującego "Longlegs" ("Kod zła"). "February" wciąż pozostaje zdecydowanie najlepszym filmem tego reżysera, zaś "Małgosia i Jaś" cierpi nieco na syndrom tego drugiego. Film ma swój styl i tego nie można mu odmówić. Specyficzna kolorystyka, wiele wyśmienitych kadrów i to właśnie takich, które szczególnie fan horroru doceni - niektóre kadry mogą jeżyć włos na głowie. "Longlegs" też chwaliłem za technikalia. Jednak to, na co te filmy cierpią, nazywa się scenariusz.
Przewrotne zakończenie ratuje ten nudnawy, do bólu schematyczny film. Nie ma tu nic odkrywczego, amerykański nawiedzony dom tyle że po hiszpańsku.
Nawet ta przebojowa obsada nie jest w stanie zmienić tego, iż jest to po prostu kolejny film z przewidywalnym do bólu scenariuszem.
Nie było aż tak źle, no ale dobrze nie jest. Lepsze to niż całe to Prawda czy Wyzwanie, ale wciąż jest to film, który mając nawet nie najgorszy potencjał robi wszystko, by go spartolić. Nawet ciekawe wątki poszczególnych bohaterów prowadzone są w taki sposób, by wprowadzić albo durną, wtórną, pustą rozrywkę jak z taniego horroru albo jakiś melodramatyczny szajs, który to ma nas niby poruszyć. W zakończeniu głowa aż boli od twistów, niestety każdy kolejny jest coraz gorszy i to wszystko jakoś tak średnio się trzyma kupy. Aktorsko - drewno, humor niestety też przypominający te najdurniejsze komedyjki sprzed wielu lat. A jednak jakimś cudem początek się całkiem klei i z całą tą swoją głupkowatością (może dlatego, że mimo wszystko film nie stara się być tak do końca na poważnie) seans upływa względnie... bezpiecznie. To druga połowa, a szczególnie zakończenie psują wszystko, co udało się wypracować.
Odpady po pierwszej części, która była całkiem niezła. Tym razem brakuje mu tego uroku, a ten slapstickowy humor kompletnie nie siedzi. O ile w jedynce serio bywało zabawnie, tak tutaj na ogół jest zażenowanie niskim poziomem humoru. 3/4 filmu do zapomnienia, końcówka trochę nadrabia, ale to za mało.