Można siódmy raz zaserwować to samo i wierzyć, że się uda? I tak, i nie. Tak, bo tym razem jest naprawdę brutalnie. Poprawcie, jeśli się mylę, ale wcześniejsze filmy nie epatowały taką brutalnością. W końcu gore jest takie, jakie powinno oglądać się w slasherach. Nie, bo film do bólu kopiuje poprzednie części, które kopiowały poprzednie części, itd. Tym razem jednak ewidentnie temat się przejadł. Przewidywalność, to główny zarzut, jaki mogę wystosować. Bardziej przejąłem się brakiem popcornu i plamą z Coca-Coli, niż kolejnymi zabitymi dzieciakami, które standardowo musiały być przedstawicielami młodzieży specjalnej troski. Natomiast plot armor głównego złola, to już w ogóle jakaś abstrakcja, nawet jak na film tego typu. Mogli chociaż zrobić parę pęknięć lub wgnieceń na masce, ale po co? :P I finał, który zawiódł, bo było w nim za dużo pierdolenia, a wolałbym intensywny rozpiździaj i szybki instakill. Tyle dobrze, że finalnie Ghostface wyszedł z "twarzą", choć dupy nie urwał :D