Na dużym ekranie dobrze się oglądało powtarzalne kadry korytarzy. Z czasem zaczyna męczyć, ale w pewnym momencie pojawiają intrygujące zdarzenia, ciekawie ze sobą powiązane. Skomplikowany i tajemniczy labirynt przedstawia wyalienowanie (nie tylko) japońskiego społeczeństwa. Jest też nawiązanie to pewnego tragicznego (wywołującego wciąż traumy) wydarzenia w Japonii. A wystarczy drobny gest dostrzeżenia drugiego człowieka, aby pokonać ten labirynt, wystarczy słuchać sumienia, aby choć trochę zaprzestać podążania z tłumem znieczulicy i obojętności. Zdjęcia, muzyka, aktorstwo na wysokim poziomie.