Passion project del Toro okazał się filmem naprawdę bezpiecznym, wtórnym i, co chyba najgorsze przy takim twórcy - nudnym. Pomysły i koncepty na papierze wyglądały świetnie - skupiamy się bardziej na potworze, tak najprawdę zastanawiąjac się czy Victor nie jest większym monstrum niż jego dzieło. Wyszło niestety tak nijako i odtwórczo jak tylko można było - dość powiedzieć, że bohaterowie w tym filmie są kompletnie niewiarygodni, wszystko jest wykładane kawa na ławę, a sam wątek Potwora, z drugiej połowy filmu, jest, nomen omen, potwornie infantylny i nużący (nawiasem mówiąc Jacob Elordi wygląda bardziej jak stereotypowy metalowiec niż odrażajace monstrum). Naprawde uwielbiam dzieła del Toro, ale tutaj ewidentnie zabrakło pomysłów, zabawy konwencją - dostaliśmy produkt poprawny, świetny realizacyjnie, lecz pusty jeśli chodzi o treść. O ile pierwsza połowa jeszcze jako tako się broni, tak od momentu ucieczki z wieży całość robi się naprawdę męcząca w oglądaniu. Oj co to się stało... więcej