FilmTitle(title=Wielki Marty, country=PL, lang=pl, attributes=0)
FilmTitle(title=Jedna bitwa po drugiej, country=PL, lang=pl, attributes=0)
FilmTitle(title=Sny o pociągach, country=PL, lang=pl, attributes=0)

Oscars 2026

Lista rankingowa

10 tytułów
Oscary 2026 - Kategoria "Najlepszy film"
Movie Supreme! Wielki pokaz aktorstwa ze strony Timothiego, wtóruje mu przecudowna stylistyka lat 50 oraz G E N I A L N A ścieżka dźwiękowa, która nie tylko idealnie pasuje, ale także tworzy integralne tło opowieści. Historia nie zwalnia tempa ani na chwilę i mimo, że nie wszystkie wątki według mnie do końca wybrzmiewają. Oglądanie Martiego, nurkującego coraz głębiej w szambo swoich decyzji i wyborów, aby tylko zaspokoić swoje maniakalno-narcystyczne rządze, jest wręcz hipnotyzujace. Tym bardziej doceniam ostatnią scenę, która piękną klamrą zamyka historię o osiąganiu nieosiagalnego. więcej
Po wyjściu z seansu kompletnie nie wiedziałem co o tym myśleć i o czym właściwie to było. Potem, w miarę zbierania myśli, zdałem sobie sprawę, że pod tym głównym fundamentem jest masa interpretacji, gdzie tak naprawdę każdy może spojrzeć na jego wydźwięk nieco inaczej. Zwieńczenie historii nie zostawia nas z żadną puentą, podsuwa pustą kartkę, gdzie to my dopisujemy własne wnioski. A może faktycznie tak miało to wyglądać? Sami dopowiadamy sobie celowość walki zarówno tych prograsywnych jak i konserwatywnych środowisk, gdzieś tam w tle głównej historii dzieje się właśnie tytułowa jedna bitwa po drugiej, a my zadajemy sobie pytanie: po co? Dobre tempo, świetne kreacje aktorskie, cała sala regularnie wybuchała salwami śmiechu. Czy to najlepszy Anderson? Pewnie nie, ale na pewno najciekawszy, eksperymentujacy i bezstronny, pozostawiający osąd jedynie w rękach widza. więcej
Oj jak czasem potrzeba mi takiego kina, które sobie powoli płynie, a bohaterowie debatują nad sensem życia. Momentami troszkę zbyt bardzo próbuje wciskać jak bardzo mamy współczuć głównemu bohaterowi jego ciężkiego losu (ile razy można powtarzać te same sceny?), natomiast poza tym to przepiękna opowieść o człowieku, przyrodzie oraz ostatnich latach "dzikiej" Ameryki. Doceniam Joela, Felicity i całą resztę obsady, natomiast pierwszy plan kradną przefantastyczne zdjęcia - tak naprawdę alternatywnie można to puścić bez dialogów, z samymi odgłosami tła, a całość jest niewiele mniej piękna niż w oryginale. więcej
Kilka naprawdę genialnych pomysłów, ale żaden z nich nie jest wykorzystany w pełni, z odpowiednim dokręceniem śruby. Genialny klimat, Jordan/y kradnie/dną show! więcej
Teoretycznie niemal idealny w każdym calu, na każdej płaszczyźnie, ale jednak emocjonalnie coś nie zagrało. Nie potrafiłem się zżyć z bohaterami tak jak w "Najgorszym człowieku", oglądam tych ludzi, rozumiem ich emocje i podbudowę, ale tego nie czuje. Absolutnie zasługuje na wszystkie ochy i achy, bo to naprawdę mądry, kompetentny film o nieprzepracowanych traumach (wątek domu genialny), ze świetnym scenariuszem i genialnym aktorstwem, każdego z osobna. Tym razem Trier nie trafił dokładnie w moją czułość, ale nie zmienia to faktu że to po prostu bardzo dobry film - życzyłbym sobie takich jak najczęściej. więcej
Pov: ten jeden film, który zdecydowanie lepiej obejrzeć w kinie. Wiadomo, schematyczny do bólu i... reszta nie ma znaczenia kiedy chłoniesz audiowizualia. więcej
Mam słabość do kina Lanthimosa - nie inaczej jest tym razem. Mnóstwo gadania, bardzo statyczne, nie wszystko było tu potrzebne, ale jednak ma w sobie tyle warstw, poglądów, ukrytych znaczeń, że znów kupuje to niemal w 100%. Świetny aktorsko, aż chciałoby się, aby Lanthimos jeszcze bardziej odpiął wrotki, natomiast to co dostaje satysfakcjonuje mnie w pełni. Jeśli ma tworzyć dalej takie opowieści to może wydawać nawet 10 filmów rocznie. więcej
8
Hamnet
2025
Ja płacze, aktorzy płaczą, kino płacze. Emocjonalnie, zwłaszcza zakończenie, uderza tam gdzie należy, natomiast mam wielki problem z rozłożeniem akcentów w tym filmie - zdecydowanie zbyt wiele czasu poświęcono relacji Agnes i Willa w I akcie, przez co kolejne elementy fabuły pędzą na złamanie karku i nie mają czasu na odpowiednią ekspozycję. Realizacyjnie cudny, przepiękne kadry (szkoda braku nominacji dla Łukasza), cudowna muzyka, Jessie Buckley ma kilka niesamowitych aktorsko scen. Ostatecznie na mnie podziałał - nie bez wad, ale przez tą realizację i emocje towarzyszące, ten seans zapamiętam na długo. więcej
Tematyka życia zwykłych ludzi pod brazyliską dyktaturą ponownie wkracza do mainstreamu - po niedawnym "I'm still here" dostajemy kolejną, naprawdę udaną, produkcję osadzoną w latach reżimu. Miszmasz koncepcji, gatunków, tropów sprawia, że ten blsiko 3-godzinny thriller ogląda się bez znużenia, natomiast brakuje mi tutaj wagi wydarzeń, poczucia osaczenia i bezsensownosci sytuacji, przede wszystkim naszego, świetnie zagranego, Marcelo/Armando. Niepotrzebnie rozwleczone zakończenie - dało się to naprawdę zakończyć w odpowiednim momencie historii, zamiast dopisywać do niej na siłę dodatkowy wątek. więcej
Passion project del Toro okazał się filmem naprawdę bezpiecznym, wtórnym i, co chyba najgorsze przy takim twórcy - nudnym. Pomysły i koncepty na papierze wyglądały świetnie - skupiamy się bardziej na potworze, tak najprawdę zastanawiąjac się czy Victor nie jest większym monstrum niż jego dzieło. Wyszło niestety tak nijako i odtwórczo jak tylko można było - dość powiedzieć, że bohaterowie w tym filmie są kompletnie niewiarygodni, wszystko jest wykładane kawa na ławę, a sam wątek Potwora, z drugiej połowy filmu, jest, nomen omen, potwornie infantylny i nużący (nawiasem mówiąc Jacob Elordi wygląda bardziej jak stereotypowy metalowiec niż odrażajace monstrum). Naprawde uwielbiam dzieła del Toro, ale tutaj ewidentnie zabrakło pomysłów, zabawy konwencją - dostaliśmy produkt poprawny, świetny realizacyjnie, lecz pusty jeśli chodzi o treść. O ile pierwsza połowa jeszcze jako tako się broni, tak od momentu ucieczki z wieży całość robi się naprawdę męcząca w oglądaniu. Oj co to się stało... więcej