Wielki Marty
Zwierzogród 2
Pomoc domowa
KINOSEANSE 2026
Lista klasyczna 37 tytułów
Ta wstydliwa lista jest po to, żeby motywować mnie do częstszego wyłażenia do kina
O naginaniu rzeczywistości do własnej woli, która na swojej drodze raz trafi na folię z aluminium, raz na stalowy blok. Safdie rozumie, że żeby zostać mężczyzną trzeba najpierw zakończyć karierę chłopczyka zaspokojeniem własnych, doraźnych ambicji – i zdaniem sobie sprawy, ile one tak naprawdę były warte.
Okej, czyli bajka dla dzieci mówi np to, że wielki, dziedziczony pokoleniami kapitał rządzi światem, wsadza na stołki polityków, ma w garści służby, podtrzymuje spolaryzowany dyskurs i bezpośrednio odpowiada za katastrofę klimatyczną, a a) ludzie mówią że to "nic nowego" b) na film idzie dosłownie cały świat i generalnie mu się podoba??? No to co, stoimy w przededniu globalnej rewolucji, czy coś źle rozumiem???
Śmieciowy thriller na patencie emancypacji i innych spraw ważnych odsłanianych w miarę opróżniania kubła z popcornem. Jak przemielisz już cały zestaw XXL to robi się nawet na serio i z jakąś ambicją, ale umówmy się – "Obiecująca. Młoda. Kobieta" to to nie jest.
Wcześniej było "Drzewo życia", ale prawdziwym drzewem człowiek jest dopiero tutaj: trzyma się swojego jedynego gruntu i nie puszcza go nawet (a może zwłaszcza?) w trakcie największych zamieci. Wie dobrze, że gdy go porzuci, korzenie obumrą; a bez korzeni nie ma drzewa, nie ma człowieka. P.S. James Newton Howard powtarza tu regularnie smyczkowy temat uderzająco podobny do tego z "Kung Fu Pandy" czym udowadnia to, co podejrzewałem od dawna: to również jest film natchniony Duchem.
Parafrazując słynnego mema: facet dosłownie prędzej zostanie stand-uperem, niż zdecyduje się pójść na terapię.
Ważny głos w debacie na temat ustawy łańcuchowej albo film o tym, że różnica między wychowaniem a tresurą bywa cieńsza niż pies jamniczek.
Dobra dobra, bo wam jeszcze uwierzę w te populistyczne satyrki na amerykańskich uprzywilejuchów… Ten film jest jak zawadiaka kręcący pistoletem wokół palca – mam uczulenie na podobnie przekonane o swojej fajności projekty i kurde straszna szkoda, że co drugi jest obecnie sygnowany twarzą Glena Powella.
Wszystkie szkwały i zawieje irańskiego społeczeństwa zamknięte w murach fortecy, w której dywany wygłuszają bieg czasu. Pomiędzy gotyckim horrorem a wideoartem, polityczną alegorią a slow cinema – ostateczny dowód na to, że w lumpie ciągle da się znaleźć prawdziwe skarby.
Emancypacyjna anegdota prosto z apartamentów nowojorskiej burżuazyjnej bohemy – sprawę rozwodową z mężem trzeba upchnąć między przygotowanie wystawy w galerii, a spotkanie z zaprzyjaźnionym wizualnym artystą przy lampce wina w jego studiu w SoHo. Jill Clayburgh jest tu po prostu cudowna; częściowo dzięki aktorskiemu zaangażowaniu, częściowo dzięki Mazursky’emu, który daje jej bohaterce jakieś niebotyczne ilości przestrzeni, żeby widz mógł obserwować ją w całej złożoności charakteru. Miejsce na jej oddech pełnym płucem zapamiętam z tego filmu najmocniej.
Drama
2026
Najfajniejszy jako studium kłującej wątpliwości wywołanej cudzą perspektywą, która kroczek po kroczku zmienia spojrzenie na drugą osobę: nagle jej słowa przelatują koło ucha, czuły uścisk staje się twardy i kościsty, a rozmowa, tak naturalna i uważna, zamienia się w zagłuszanie rozpaczliwej ciszy. Mimo komediowej konwencji to wygaszanie jest smutne, i prawdziwe i kurde naprawdę poruszające – szkoda, że Borgli znowu ma tu tylko tak z półtora aktu.
Fajnie przebodźcowana i rzeczywiście nieźle hopnięta baja, która słusznie uczy podejrzliwości wobec uśmiechniętych panów w garniturach. In minus w zasadzie tylko niecodzienna jak na Pixara emocjonalna waga piórkowa (prawo debiutanta?) i ta podejrzana fantazja, że natura, choćby nie wiem jak mocno tłamszona przez człowieka, ostatecznie i tak przyjdzie mu wspaniałomyślnie z pomocą.
Komiczna opowieść o ratowaniu świata przed niedoborem witaminy D jako spotkanie dwóch typeczków w delegacji daleko od domu. Film kumpelskie szukanie wspólnego języka dociąża mocniej niż gatunkowe pitu-pitu, bo wiadomo, że na wyjazdach służbowych networking > praca.
Grube lolo kreatywnej energii opalane w trakcie Apokalipsy. 10 konwencji i każda wymyślona z kumplami na kanapie, więc z kumplami na kanapie to oglądać należy
Po 10 minutach myślałem, że tylko Buñuel mógłby to unieść; po 112 widzę że w takich opowieściach legitymacja partii komunistycznej to jednak ostateczny znak jakości. O erozji dawnego społecznego porządku, wywróceniu klasowej piramidy władzy i kruchości kontroli nad własną pozycją opowiada z tak demonicznej, oślizgłej perspektywy, że aż mi się zbierało na wymioty. W Muranowie zepsuta klimatyzacja darła japę cały seans – raz brzmiała jak arystokratyczny skowyt odchodzącego świata, raz jak jęk zdradzonego mężczyzny, który odsłonił przed kobietą swoją seksualną bezradność.
Gilda
1946
"The Drama", ale to powojenna rozliczeniówka, czyli anty-romans o złudnej ucieczce od ciążącej przeszłości. Jeśli noir, to na drugim planie albo gdzieś poza kadrem, bo po całym ekranie rozlewa się tu erotyczna toksyna – równie napalona, co żrąca.

Das geträumte Abenteuer

Merci d'être venu

Hopeu
2026
Fjord
2026

Lu bing hua

Le journal d'une femme de chambre

Butterfly Jam

Tangles