Wielki Marty
Zwierzogród 2
Pomoc domowa
KINOSEANSE 2026
Lista klasyczna 10 tytułów
Ta wstydliwa lista jest po to, żeby motywować mnie do częstszego wyłażenia do kina
O naginaniu rzeczywistości do własnej woli, która na swojej drodze raz trafi na folię z aluminium, raz na stalowy blok. Safdie rozumie, że żeby zostać mężczyzną trzeba najpierw zakończyć karierę chłopczyka zaspokojeniem własnych, doraźnych ambicji – i zdaniem sobie sprawy, ile one tak naprawdę były warte.
Okej, czyli bajka dla dzieci mówi np to, że wielki, dziedziczony pokoleniami kapitał rządzi światem, wsadza na stołki polityków, ma w garści służby, podtrzymuje spolaryzowany dyskurs i bezpośrednio odpowiada za katastrofę klimatyczną, a a) ludzie mówią że to "nic nowego" b) na film idzie dosłownie cały świat i generalnie mu się podoba??? No to co, stoimy w przededniu globalnej rewolucji, czy coś źle rozumiem???
Śmieciowy thriller na patencie emancypacji i innych spraw ważnych odsłanianych w miarę opróżniania kubła z popcornem. Jak przemielisz już cały zestaw XXL to robi się nawet na serio i z jakąś ambicją, ale umówmy się – "Obiecująca. Młoda. Kobieta" to to nie jest.
Wcześniej było "Drzewo życia", ale prawdziwym drzewem człowiek jest dopiero tutaj: trzyma się swojego jedynego gruntu i nie puszcza go nawet (a może zwłaszcza?) w trakcie największych zamieci. Wie dobrze, że gdy go porzuci, korzenie obumrą; a bez korzeni nie ma drzewa, nie ma człowieka. P.S. James Newton Howard powtarza tu regularnie smyczkowy temat uderzająco podobny do tego z "Kung Fu Pandy" czym udowadnia to, co podejrzewałem od dawna: to również jest film natchniony Duchem.
Parafrazując słynnego mema: facet dosłownie prędzej zostanie stand-uperem, niż zdecyduje się pójść na terapię.
Ważny głos w debacie na temat ustawy łańcuchowej albo film o tym, że różnica między wychowaniem a tresurą bywa cieńsza niż pies jamniczek.
Wszystkie szkwały i zawieje irańskiego społeczeństwa zamknięte w murach fortecy, w której dywany wygłuszają bieg czasu. Pomiędzy gotyckim horrorem a wideoartem, polityczną alegorią a slow cinema – ostateczny dowód na to, że w lumpie ciągle da się znaleźć prawdziwe skarby.
Emancypacyjna anegdota prosto z apartamentów nowojorskiej burżuazyjnej bohemy – sprawę rozwodową z mężem trzeba upchnąć między przygotowanie wystawy w galerii, a spotkanie z zaprzyjaźnionym wizualnym artystą przy lampce wina w jego studiu w SoHo. Jill Clayburgh jest tu po prostu cudowna; częściowo dzięki aktorskiemu zaangażowaniu, częściowo dzięki Mazursky’emu, który daje jej bohaterce jakieś niebotyczne ilości przestrzeni, żeby widz mógł obserwować ją w całej złożoności charakteru. Miejsce na jej oddech pełnym płucem zapamiętam z tego filmu najmocniej.
Drama
2026