Wesiak nie umie w efekty specjalne (jednak umie ich unikać, skubaniec), ale korzysta ze swoich skarbów tak odpowiednio. Na końcu trzeciego aktu miałem WTF?!?!?!!?!?!!?
Końcówka ratuje ten film. Anderson, rozumiem ale przez prawie 80 minut NIC SIĘ NIE DZIEJE I NIC MNIE NIE OBCHODZI. Takie czytanie gazety z muzyką i jakimiś wymysłami. Nie mogę się doczekać Anny Frank w wersji Andersona