Filmweb sp. z o.o.
https://www.filmweb.pl/news/Grali%C5%9Bmy+w+%22Far+Cry%3A+New+Dawn%22-131552

Graliśmy w "Far Cry: New Dawn"

  • autor: Bartosz Czartoryski
  • Gry
Berlin przywitał nas chłodem i zapachem kordytu. Bartosz Czartoryski ograł tam zbliżający się dużymi krokami spin-off "Far Cry", który zaprezentowano europejskim dziennikarzom.

image.jpeg


Jaka piękna ta (post)apokalipsa, chciałoby się powiedzieć, ale może nie wypada, bo przecież radioaktywny pył jeszcze dobrze nie osiadł, a pamięć o grzybie nuklearnego wybuchu wyrywa ze snu niejednego ocalałego. Nie chcąc odkrywać wszystkich kart, powiem tylko, że sekta zawiadywana przez nieświętego Józefa miała jednak sporo racji. Zwiastun prezentujący fabularne tło nadchodzącego spin-offu "Far Cry" śmiga już co prawda od dłuższego czasu i można było dojść do owej konkluzji samodzielnie, ale potwierdzam oficjalnie: dowiemy się tutaj wszystkiego, o co baliśmy się zapytać, oglądając z rozdziawioną japą napisy końcowe piątej części przeboju Ubisoftu.

3 21


Oczywiście sam jeszcze nie poznałem wszystkich odpowiedzi, bo zdążyłem jedynie zajrzeć tu i tam; podczas niedawnej berlińskiej prezentacji gry miałem do dyspozycji tylko trzy godziny z haczykiem, żeby pośmigać zdezelowanymi autami po podnoszącej się z kolan Montanie. I choć (chyba) nikt nie będzie grał po to, żeby sobie pooglądać pagórki i łączki, to pociągnę myśl rozpoczynającą ten tekst i powtórzę: piękne jest to pobojowisko. Od wydarzeń z "Far Cry 5" minęło siedemnaście lat, zwierzęta zdążyły się jako tako przystosować, bujna roślinność porosła ruiny zmiecionych z powierzchni ziemi budowli (jedną z misji dodatkowych jest porównywanie fotografii sprzed wybuchu ze stanem obecnym), a ludzie próbują układać sobie życie. Ale nie wszyscy godzą się na zgodę (sic!) i przeciwko raczkującemu dopiero porządkowi występują niejacy Highwaymen, oprychy dowodzone przez postrzelone bliźniaczki Mickey i Lou, które oddają się z lubością mordom i rabunkom. I choć naszym finalnym celem będzie, rzecz jasna, ustawić je do pionu, "Far Cry: New Dawn" oferuje pewną dywersyfikację, bo rozgrywka kładzie spory nacisk na rozbudowę swojej bazy – poprzez wykonywanie określonych misji, zbieranie etanolu, czyli pożądanego tam surowca, oraz ściąganie do obozu wykwalifikowanych osób różnych profesji – co otwiera przed nami spore możliwości, od standardowej modyfikacji broni do odblokowania nowej opcji, którą są ekspedycje. Jako że konflikt atomowy rozlał się na cały glob, dzięki helikopterowi zwiedzimy odległe rejony Ameryki, gdzie czekają niełatwe, ale sowicie wynagradzane zadania.

FCND_screen_preview_Zealot_190123_6pmCET_1547798685.jpeg
 
FCND_screen_preview_TwinsDinner_190123_6pmCET_1547798674.jpeg


I tu się rozczarowałem. Zdążyłem odwiedzić co prawda jedynie osiadły na mieliźnie lotniskowiec, ale mam obawy, czy aby każda taka wyprawa nie będzie polegała na tym samym. Moim celem było nudnawe wykradnięcie pakunku spod pokładu i salwowanie się szaleńczą ucieczką. Z tym że przeciwnicy napływali niekończącymi się falami jak w trybie survivalowym i gra nie pozwalała na inne rozwiązania prócz "biegnij po fant i spierdzielaj". Rzecz jasna może dalej jest trochę lepiej, lecz, mimo sprawiedliwej nagrody, nowy tryb, jak na razie, okazał się niewypałem. Za to sprawdzają się stare dobre opcje, jak chociażby friends/fangs for hire, czyli możliwość odblokowania towarzyszy tej zabawy, pośród których znajdziemy też znajomych z piątej części gry.

FCND_screen_preview_ChurchWolves_190123_6pmCET_1547798683.jpeg


Istotny dla rozgrywki etanol zdobywamy, zajmując kolejne miejscówki, ale te mogą zostać z czasem odbite przez Highwaymen; wtedy wykurzamy ich po raz drugi, znowu inkasując surowce. Podczas prezentacji poprzedzającej testy gość z Ubisoftu podkreślał, że będzie można takie posterunki plądrować albo wykorzystywać jako fabryki, lecz podczas mojego krótkiego posiedzenia nie zdołałem się przekonać, jak to dokładnie działa. Nie narzekałem jednak na nudę. Zdaje się, że mało jest tutaj pustych, niezagospodarowanych miejsc. Świat "Far Cry: New Dawn" sprawia wrażenie dość zwartego, zbitego, gdzie na każdym kroku coś się czai: albo ekspert do wyłowienia, albo misja fabularna, albo teren łowiecki. Próbowałem wszystkiego po trochu i ucieszyłem się, że postawiono tutaj na fabułę i wątki poboczne, nie każe nam się łazić od nadajnika do nadajnika, a potem wyzwalać kolejnych baz. Zaciemnione rejony mapy odkrywamy niemetodycznie, spotykając grupki zwiadowcze z naszego obozu, a jako że nie są one nigdzie zaznaczone, mamy pożądany element przypadkowości. Ubisoft, co mnie lekko zniechęciło, akcentował duże znaczenie craftingu, lecz, na szczęście, okazał się on równie nieskomplikowany, co poprzednio. Nie zmienił się też znacząco system zdobywania kolejnych umiejętności, czyli za nasze wyczyny dostajemy upragnione punkty, za które możemy kupić sobie, na przykład, pojemniejsze płuca albo hak do rzucania (polecam).

FCND_screen_preview_NewEdenHunt_190123_6pmCET_1547798679.jpeg
 
FCND_screen_preview_Hovercraft_190123_6pmCET_1547798681.jpeg


Zmiana, która spodobała mi się wyjątkowo, to wyświetlanie informacji o obrażeniach, jakie zadajemy przeciwnikowi, oraz o jego klasie, która określa rodzaj opancerzenia i siły ognia. Dlatego nie musimy się zastanawiać, czy jest sens rzucać się z pistolecikiem na stojącego gdzieś za drzewem kolesia, podpowie nam to gra, choć ostateczna decyzja zależy, oczywiście, od nas. A co do samej broni, mamy do dyspozycji niemały arsenał sprzed apokalipsy, którego wygląd jest odpowiednio przerobiony, czyli spluwy są zaśniedziałe i zmodyfikowane. Nowym sprzętem, z którego dane mi było skorzystać, był miotacz pił tarczowych, ale szybko zamieniłem go na wysłużone magnum. Kiedy teraz o tym myślę i podsumowuję tę szybką rozgrywkę, stwierdzam, że doświadczyłem niemało, a to dobry prognostyk. "Far Cry: New Dawn" może okazać się dynamiczną, szybką i średnio długą grą, która nie będzie wymagała zaangażowania na całe tygodnie. Reprezentanci Ubisoftu nie powiedzieli, ile czasu będziemy potrzebowali na rozpracowanie misji fabularnych, ale drogą dedukcji doszedłem, że kilkanaście godzin powinno wystarczyć na dość przyzwoite wypatroszenie gry. Nie bez znaczenia, przynajmniej dla mnie, bo piąty "Far Cry" śnił mi się po nocach, jest fabularny związek spin-offu z ostatnią jak do tej pory częścią i ciekawy jestem domknięcia tej historii. I tego, jak skończył bezimienny zastępca szeryfa.

zobacz też: