Wszystkie kopie poniższych filmów powinny być spalone, a każdy ślad ich egzystencji zatarty (są obrazą dla sztuki filmowej):
1. Godziny rozpaczy (first place bezapelacyjnie... nawet nie mogłam do końca obejrzeć; sam Hopkins stwierdził że w bardziej żałosnym filmie to chyba nie występował)
2. Lekcja przetrwania (idiotyczny scenariusz, ale gorsza od scenariusza, jest iście irytująca wszechwiedzącą postać, którą gra Tony; widać, że odegrał tą rolę na odpie*dol się, bo gra wyjątkowo fatalnie)
3. Bad company (film dla fanów komedyjek z pod znaku Chrisa Tuckera)
4. Joe Black (wiem, że film ma swoich fanów, ale dla mnie jest potworny; w dużej mierze za sprawą beznadziejnego Brata Pitta ale Hopkins też się nie popisał za bardzo; scenariusz równie fatalny)
Pozostałych fatalnych nie oglądałam, ale wiem, że są.
A wasze propozycje?
Zgadzam sie z tym zestawieniem. Z tym że, wg mnie "złota malyna" należy sie za Bad Company. Co za fatalny film! (Do Joe Blacka dodam ze swej strony "Wichry namiętności", ale może po prostu nie lubię takiego kina)
Dalej: beznadziejny, typowowo holiłudzki serial "To Be the Best". Film "Na skróty do szczęścia "
Do ja jeszcze dorzucę : "Human stain" - wyjątkowo nieudany film, a ostatnio "Wolfmana" i "Beowulfa" (co to było?!).
Mimo wszystko jego najgorszym filmem ever było "Legends of the fall" (Wichry namiętności)!
Bez przesady, najgorszym filmem "ever" "Legends of the fall"? Całkiem dobra rola, a i film strawny. Oprócz tu wymienionych (poza "Wichrami" i "Human Stain", gra bez zarzutów) dodałbym jeszcze okropny "Change of Season", gdzie fatalnie wyszła mu rola intelektualisty.
Powiedzmy sobie szczerze - to kwestia indywidualna! Jednemu nie podoba się to, co inny ceni! I tak dookoła.
Chcę jeszcze zaznaczyć,że film może być kiepski ALE rola Tony'ego poprawna! Tak było w "Human stain", "Legends of the fall" a nawet w "Wolfmanie"!
Zgadza sie, kwestia indywidualna, ale w obrębie nawet nielubianego gatunku, można docenić poziom filmu, jesli jest oczywiście na poziomie ;) Dlatego, jesli o mnie chodzi, uważam "Maskę Zorro" za dobry przygodowy film, choć nie przepadam za tym gatunkiem filmowym. Zgadzam sie też że są tu dwie sprawy: film jako całość to jedno, a to, jak wywiązali sie poszczególni aktorzy z powierzonych ról, drugie. , "Human stain" , "Legends of the fall", czy np "Proof" z Paltrow jako całość mnie nie przekonują, natomiast Hopkins, m.zd. wypada przyzwoicie, choć nie rewelacyjnie. Chyba nie ma przypadku, żeby gdzieś dał ewidentną plamę.
Co do "Lekcji przetrwania" i gry Hopkinsa trzeba pamietac, że on wtedy miał poważne problemy z kręgosłupem, w trakcie zdjęc najpierw faszerował sie srodkami przeciwbólowymi, ale potem - przy okazji przerwy w kręceniu - zdecydował sie, za namowa Baldwina (dziękował mu zresztą w jakiejs telewizyjnej wypowiedzi za pomoc), na operację. I wrócił na plan nie przerywając produkcji. Można wiec chyba ten epizod potraktowac to jako przykład bohaterstwa ;)
wiem, słyszałam o tym. Ale sam scenariusz niezbyt udany... wyboru nie można my wybaczyć (no chyba, że chciał sobie pozwiedzać Alaskę)
Ze scenariuszami to chyba jest tak, że nie sposób przewidzieć co z tego wyjdzie. Zawsze może go spieprzyc rezyser czy zle dobrana obsada. Wydawałoby sie, że np. takie "Humain stain" na podstawie powieści uznanego amer. pisarza Ph. Rotha jest pewniakiem, historia niebłaha, że nic tylko brać z zamknietymi oczami, A tu coś nie wyszło.