Anthony HopkinsI

Philip Anthony Hopkins

8,9
129 058 ocen gry aktorskiej
powrót do forum osoby Anthony Hopkins

Miałem zamiar poprzeć Ewkę85, ale po przeczytaniu jej wypowiedzi uznałem, że może lepiej nie będę brał udziału w prowokacji i wypowiem się na poważnie w osobnym temacie.
Moim skromnym zdaniem ten aktor jest najzwyczajniej w świecie kiepski. Widziałem z nim dwa filmy ("Maskę Zorro" i "Milczenie owiec") i w żadnym z nich nie było ani jednej przyzwoicie przezeń rozegranej sceny.
Ale mniejsza o Zorra. To płaska postać, choćby w tej roli obsadzić Johnny'ego Deppa i Ala Pacino zlanych w jednego aktora, nadal graliby sztucznie. Cóż, taka rola.
Najpoważniejszym zarzutem dla Hopkinsa jest dla mnie Hannibal Lecter. Tak się składa, że czytałem "Milczenie owiec" i, jak to zwykle po lekturze dobrej książki bywa (a książka była świetna, może Dostojewski to to nie był, ale psychologia głównych bohaterów - Clarice, Jamiego i Lectera właśnie - była naprawdę porządnie rozpisana) z dużą dozą optymizmu zabrałem się za ekranizację.
I cóż?
No dobrze, Jodie Foster była świetna, nie przeczę. Ale gdy zobaczyłem kanibala, nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać. Ten starszawy już nieco jegomość z przylepionym do twarzy durnowatym uśmieszkiem miał być diabolicznym psychiatrą znanym z kart powieści? Patrzyłem uważnie. Ten człowiek nie zmienił wyrazu twarzy przez cały film. Stał jak kukła, masakrował dialogi swoim jednostajnym głosikiem i się uśmiechał. Bez przerwy. Naprawdę, uśmiech Jokera przy nim wypadł całkiem sympatycznie. Joker wzbudzał grozę, ten palant w kaftanie tylko irytował. Na litość, chyba nie wymagam za wiele, jeśli chcę, by kanibal zmienił wyraz twarzy choćby na czas odgryzania żywcem twarzy strażnikowi? Ale nie. Z gęby ścieka posoka, a ten dalej stoi i się uśmiecha jak kandydat na prezydenta z plakatu wyborczego.
Może się trochę za bardzo rozpisałem, napalając się w miarę przypominania sobie rozczarowania, jakie mi zafundował pan Hopkins, ale nie cofnę ani słowa z tego, co napisałem powyżej. Jak w tytule - nie znoszę typa.

użytkownik usunięty
ponder

No nie, ponder, rozłożyłeś mnie na łopatki tym swoim postem. Przecież Hannbal, to była jedna z jego najlepszych ról. Dodałabym jeszcze "Cienista doline", "Okruchy dnia" i moje ukochane "Wichry namiętności". Naprawdę, nie rozumiem, jak można nie doceniać, tak świetnego aktora...

ponder

więc skoro miałes okazję czytać ksiażkę to chyba jasno z niej wynika, ze Dr. Lecter mimiką twarzy nie grzeszył.
Uważam, że wybór Hopkinsa na Dr. Lectera był wręcz arcydziełem- zagrał IDEALNIE Lectera i nie wyobrażam sobie, zeby jakikolwiek inny aktor mógłby to uczynić.
A jeśli połakomiłeś się żeby przeczytać ksiazkę to czytaj ją następnym razem ZA ZROZUMIENIEM. Dr. Lecter podczas swoich morderstw nie zmienial mimiki twarzy- gdy odgryzł kawałek twarzy i ucho pielęgniarce- przy badaniu w szpitalu JEGO puls nawet nie podskoczył.A dialogi i jednostajny stonowany głos zostal w filmie świetnie odzwierciedlony. Tak jak T.Harris napisał tak A. Hopkins zagrał :)

użytkownik usunięty
71emma

Dzięki za wsparcie. Jedyne czemu bym zaprzeczyła to: nie wybór A. Hopkinsa był arcydziełem. Tak możesz powiedzieć, np. o tym filmie. Wybór BYŁ TRAFNY? Może tak? Sorry i pozdrawiam.

wiesz, dla mnie ''milczenie owiec'' to jeden z najlepszych fimów jeśli chodzi o thriller psychologiczny :) i ogólnie postać H.Lectera to jest właśnie "to coś co uwielbiam" :) Dla mnie i film i on- to rewelacja :)

71emma

71emma zgadzam sie jak najbardziej! Nawet jesli bym nie czytala ksiazki logika utwierdzila by mnie w tym iz postac glownego bohatera o tak pokretnej psychice nie grzeszyla wyrazaniem emocji co minimalizuje prawdopodobienstwo wystapienia jakiejkolwiek mimiki twarzy u tak wrednej postaci pomijajac pelen pewnosci siebie usmieszek;) Hopkins jest bardzo dobrym aktorem Ogromnym nietaktem jest stwierdzene iz jest kiepski

71emma

Puls mógł nie skakać, ale ten głupkowaty uśmieszek to mu mógł zniknąć. Ja rozumiem, że on mimiką twarzy nie grzeszył, ale wielu wybitnych aktorów potrafi wyrażać emocje bardzo oszczędnie - najlepszy przykład to Al Pacino. Lecter Hopkinsa natomiast był drewniany, sztuczny do granic niemożliwości.

ponder

"milczenie owiec" to zdecydowanie film dla A.Hopkinsa- powiem szczerze, w jakim filmie po ''milczeniu owiec'', ''hannibalu'' i ''czerwonym smoku'' bym go nie zobaczyła to wszędzie widzę H.Lectera. Choćby w ostatnim kinowym "rytuale'' :)
Każdy ma swoje zdanie, a każdy aktor ma produkcje w których gra. Jedni uważają, że Hopkins świetnie sobie poradził a inni widzą inaczej :) Ty ponder uważasz zupełnia inaczej niż ja ;p ale powiedz sam- jakby nie Hopkins zagrał w ''milczeniu powiec'' to o czym tu byśmy pisali? no nie byłoby tematu do sporów :)

71emma

To bardzo proste - spieralibyśmy się o jakość gry aktorskiej tego, kto by go zastąpił ;P