Billy Wilder

Samuel Wilder

8,2
2 595 ocen scenariuszy
Wilder współpracował ze Stevenem Spielbergiem przy scenariuszu do "Listy Schindlera" i to on miał początkowo wyreżyserować ten film.
Zmarł w Beverly Hills (Kalifornia, USA) na zapalenie płuc. Pochowany na cmentarzu Westwood Memorial Park w Los Angeles (Kalifornia, USA).
Jest bratem producenta i reżysera filmowego W. Lee Wildera.
Był kolekcjonerem dzieł sztuki współczesnej. W 1989 r. sprzedał część kolekcji za 32,6 miliony dolarów.
Został wyróżniony następującymi odznaczeniami:
- 1991 r. - Austriacki Złoty Order Pierwszej Klasy;
- 1993 r. - Międzynarodowy Medal Sztuki Amerykańskiej.
Przed jego śmiercią powstał w Niemczech "Billy-Wilder-Institute". Była to szkoła dla producentów i scenarzystów filmowych. Szkołę zamknięto jednak po dwóch latach, gdyż zmarł jeden z założycieli - Lothar Rhode.
Na pierwszej stronie każdego scenariusza napisanego przez Wildera widnieje napis "Cum Deo" (Z Bogiem).
W 1950 roku zaplanował zrobienie filmu ze Stanem Laurelem i Oliverem Hardy. Miał opowiadać o rywalizacji obydwojga o pewną kobietę. Film nigdy nie powstał, gdyż Hardy zmarł na atak serca.
Odrzucił propozycję wyreżyserowania "Kabaretu". Ostatecznie reżyserem filmu został Bob Fosse.
Pierwotnie to on miał wyreżyserować musical "Kumpel Joey". W celu omówienia szczegółów spotkał się na obiedzie z szefem studia Columbia Harrym Cohnem. Nie dość, że Cohn odrzucił jego kandydaturę, to jeszcze wysłał mu rachunek za ich obiad. Reżyserem filmu został George Sidney.
Wystąpił w następujących reklamach:
- 1953 r. - aparaty fotograficzne Stereo Realist firmy David Whtie;
- 1986 r. koniak Remy Martin.
Miał wyreżyserować i napisać scenariusz do filmu "Dziwna para". Ostatecznie reżyserem filmu został Gene Saks, zaś scenarzystą Neil Simon.
Był rozważany na reżysera filmu "Pożegnanie z bronią", nim angaż otrzymał Charles Vidor.
Odrzucił propozycję reżyserii filmu "Do widzenia, Charlie", ostatecznie nakręconego przez Vincente Minnelliego.
Był kandydatem do wyreżyserowania filmu "Pokochajmy się", ale w tamtym czasie pracował nad "Garsonierą". Ostatecznie za kamerą stanął George Cukor.