Morda psychopaty a jednak potrafi wcielić się w różnorodne role (Private on Parade). Pamiętam kiedy pierwszy raz zobaczyłem go w filmie Pasażer 57 odniosłem wrażenie że oto mamy następnego etatowego bad guy'a w kinie. Za co go lobię, to jego charakterystyczność. Nie można go nie zauważyć w tłumie statystów a do tego jest całkiem sprawnym aktorem. Jego warsztat aktorski porównałbym do Juliana Sandsa.
Zgadzam sie z tematem. Ja go widzę w rolach antagonistów. Pasuje do nich idealnie. w Highlander:Endgame, dał popis swoich umiejętności. W Czarnoksiężniku 3 udało mu się zastąpić Juliana Sandsa w roli złęgo czarownika, a to było już wielkim wyzwaniem.
Zdecydowanie jego najlepsza rola to postać Karla Savak'a w One Man's Justice. Gdyby nie Payne, film byłby marniejszy niż jest :)