Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem tego, co Curry nam serwuje. Teksańska Masakra spod jego ręki może być bardzo ciekawą pozycją. Swoją drogą Curry podąża drogą Jordana Peele, który też zaczynał od komedii, zanim wziął się za kino grozy. Śmiech i strach chyba są sobie bliższe, niż moglibyśmy przypuszczać.