Franciszek Brodniewicz 

7,9
565 ocen gry aktorskiej
Franciszek Brodniewicz
Czołowy amant polskiego kina w okresie międzywojennym, pamiętny odtwórca wiodących postaci w często dziś wznawianych na małym ekranie filmach: "Trędowata", "Ordynat Michorowski", "Wierna rzeka", "Wrzos", "Doktor Murek".
W czasie okupacji podporządkował się uchwale kierownictwa Związku Artystów Scen Polskich zakazującej pracy w teatrach subwencjonowanych przez okupanta i grania w filmach realizowanych pod kontrolą Niemców. Odrzucił m.in. udział w polakożerczym filmie "Heimkehr". Pracował jako kelner w śródmiejskiej kawiarni. Potem awansował na kierownika sali. W mieszkaniu ukrywał znajomą Żydówkę Rachelę Adler (przeżyła wojnę), a gdy po sąsiada przyjechało gestapo, umożliwił mu ucieczkę przez własny balkon. 17 sierpnia 1944 roku aktor zmarł na zawał serca spowodowany wybuchem bomby lotniczej na podwórzu przy
Złotej 73. Detonacja była tak silna, że wyrwała okna z futrynami w komfortowej kawalerce Brodniewicza. Nagła śmierć 54-letniego aktora była raczej efektem nieleczonej choroby wieńcowej niż strachu.
Był częstym gościem w moim rodzinnym domu i często mam sam do siebie żal że żadna tablica pamiątkowa na żółtej ścianie budynku nie przypomina o tym wspaniałym i jakże bohaterskim CZŁOWIEKU .
więcej

Dane personalne:

data urodzenia: 29 listopada 1892

data śmierci: 17 sierpnia 1944

miejsce urodzenia: Kwilcz, Niemcy, (obecnie Polska)

Zmarł w Warszawie na zawał serca podczas nalotu w trakcie II wojny światowej. Został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim (Polska).
Od najlepszych
  • Od najnowszych
  • Od najlepszych

jak on pięknie mówi, po roli macho w Wrzosie uległam :P Wielki aktor, piękny mężczyzna i dobry człowiek, ciekawe z nim są wywiady.

Witam,
od urodzenia mieszkam w Kwilczu, bardzo sie cieszę, że tak wiele sławnych osób wywodzi się z mojej jakże malowniczej miejscowości, ale martwi mnie jedno: zniekształcanie nazwy KWILCZ i nieznajomość historii, Kwilcz zawsze leżał w POLSCE (z wyjątkiem zaborów - jak cała reszta naszego państwa)....

Jedyny przedwojenny polski amant, który naprawdę moim zdaniem porusza. Za Żabczyńskim jakoś nieszczególnie przepadam, Bodo nawet lubię, ale Brodniewicz ze swoją twarzą, elegancją i głosem bije obydwu tych panów na głowę.
Nie sądzę by znalazł zatrudnienie po wojnie. Najpewniej, tak jak wielu aktorów z dwudziestolecia...

więcej

"U kresu drogi" kolejny film.w ktorym mozna bylo podziwiac kunszt aktora.maniery.klase.dzis juz takich ludzi nie ma... Ten aktor zawsze pozostanie moim ulubiencem.Wszystkie jego role zapadaja w pamiec.Gral calym soba❤perla w koronie kina przedwojennego

A ja dzisiaj obejrzałam "Prokurator Alicję Horn" - i zagrał tam cynicznego podrywacza...Kurcze uwielbiam gościa ale ta rola mnie zniesmaczyłą.