Dziękuję za duet z Pryorem, za Twój unikalny komizm, bo nie głupowaty, bo nie prymitywny, bo nie minimalistyczny, sprowadzający się do najniższych instynktów a w tym kierunku pobiegła już dawno "sztuka" i w nim tonie (podobnie jak cała światowa nihilistyczna kultura degenerującej się cywilizacji). Będziesz zawsze...
Mało jest aktorów którzy wzbudzają we mnie tak wielką sympatię jak robił to Gene Wilder aka Jerry Silberman. Niesamowity talent i szczera do bólu twarz sprawiały, że uwielbiałem go oglądać w każdej roli. Smutek i żal czułem już gdy wycofał się z aktorstwa ale teraz... RIP niech teraz w zaświatach mają coś z Twego...