Mam wrażenie, że ostatnie lata nie były łaskawe dla Harrisona Forda, przeważnie grywał w kontynuacjach filmów z czasów jego świetności, jednak kreowane przez niego postaci głównie były zrzędliwe, zmęczone życiem, smutne. Pewnie w takie role celuje na starość Ford, jednak przez to w moim odczuciu w tych latach upodobnił się nieco tymi rolami do T. Lee Jonesa, który też grywał często podobnego typu postaci.
Stąd też dużym zaskoczeniem była dla mnie rola w "Terapii bez trzymanki"; jeśli z jakiegoś powodu warto obejrzeć serial, to głównie dla Forda. Początkowo jego rola wpisywała się w opisany przeze mnie wizerunek aktora w ostatnich latach, ale z kolejnymi odcinkami sama postać granego przez Forda Paula rozwija się i możemy zobaczyć również sceny zawierające inną paletę emocji, jest tam trochę komedii, jest radość, jest wzruszenie, są duże emocje, nie samo zmęczenie życiem, Mam nadzieję, że kolejne lata przyniosą więcej takich ról Forda.