Oglądając CSI Miami zawsze wydawało mi się (oprócz tego, że strasznie mi się podoba), że kogoś mi strasznie
przypomina.
W "ulubionych osobach" na filmwebie mam Jonathana akurat pod Jake'iem Gyllenhaalem i *puf* nagle zdałam
sobie sprawę, że są prawie identyczni.
A może powinnam wymienić szkła w okularach?
W pierwszych odcinkach Ryan był taki pedantyczny. Np. w pierwszym odcinku z Jego udziałem (3x03) Nie pozwolił Calleigh zbliżyć się do siebie na 10 m. A po chwili ten gruby Frank, prawie stykał się z nim swoją tłustą ręką ;/. A teraz już nie jest pedantem... przecież to nie mija, jak za dotknięciem czarodziejskiej...