
Z jednej strony Molly i jej afekcja do Shelrocka jest komiczna, ale z drugiej strony strasznie się czuję jak patrzę jak ona kocha detektywa. Holmes czasami ją ośmiesza, nie odwdzięcza się za przysługi, z którymi przesadza. Można powiedzieć, że ją troszkę dręczy. A ta go kocha nadludzko i cierpliwe znosi wszystkie...