Jakież było moje zaskoczenie, gdy w "Vals im Bashir" usłyszałem znajome mi dźwieki. Nigdy nie myslałem o Maxie jako o producencie muzyki filmowej, a przecież się okazuje, ze jego muzyka doskonale (!) się do tego tego nadaje. W myzyce Maxa Richtera zasłuchuję się już od jakiegoś czasu, szczególnie w jego "The Blue...
I jeszcze teraz "poleciał" w Kongresie, trochę na fali genialnej Infry z 2010, ale to dobrze. Bo to
muzyka najwyższych lotów, magia, kosmos. Nie mogę tego zrozumieć, że ma tak mało
miłośników na FW. Zawsze na mojej najważniejszej półce obok Nymana, Glassa, Nicka Cave'a i
Warrena Ellisa, Michela Legranda, Jamesa...
w związku z tym, że nie ma tutaj żadnego komentarza dodaję swój, na poczet następnych. nie znam słów, które potrafiłyby wyrazić mój szacunek dla prac Pana Maxa, w jego muzyce jest to wszystko co ucieka i pozostaje. cóż więcej można powiedzieć...
pozdrawiam
ps. właśnie zasłuchuję się w jego utworach, właściwie to...