Cud nad cudy

Podoba mi się dyskusja o tej aktorce. Niezwykle pięknej i bardzo zdolnej.Dla mnie "Gone with the wind" to wspaniała klasyka kina. Film świetny jak na owe czasy, a i aktorstwo - jak na owe, nieco zmanierowane czasy - znakomite. Vivien jako Scarlett: po prostu wymarzona i najlepsza, a Gable był prototypem Retta Butlera, bo ponoć Margarett Mitchell, autorka czytadła ( ale czytadła na poziomie) bardzo się w tym dobrym aktorze kochała. A propos Vivien, to była to naprawdę dobra, zdolna i piękna kobieta. Czytałam, że cierpiała na schizofrenię, więc tym bardziej jej role są godne podziwu. A poza tym spójrzcie na ten film z innej perspektywy. Widzieliście totalnie porażkowy serial "Scarlett" z jeszcze bardziej porażkową Joanne Whalley w roli tytułowej? Dla mnie to przedsięwzięcie bez sensu (Scarlett z zielonookiej piękności w tym serialiku zmienia się w brązowooką pindę, a Ret w papierkowego Bonda, którego "gra" Timothy Dalton). Doceńcie świetną adaptację oryginału z 1939 roku i zawsze cudowną Vivien!!!

2
  • użytkownik usunięty

    Zgadzam się, że Vivien Leigh jest niezastąpioną i cudowną aktorką. Zgadzam się również z tym, że Clark Gable zagrał wspaniale. W jego biografii przeczytałam, że podczas premierowego seansu GWTW Clark i Margaret Mitchell wyszli do ustronnego pokoju by porozmawiać i pisarka zdradziła mu, że postać Rhetta napisała inspirowana swoim pierwszym mężem, Redem, że Scarlett przypomina charakterem ją i że ją także jej pierwszy mąż "wziął silą", tak jak Rhett Scarlett. Joanne Whalley rzeczywiście była kiepska w swojej roli, a Timothy Dalton nie pasuje do roli Rhetta, jednak nie zgadzam się z tym, że jest "papierkowym Bondem". Uważam, że to niezwykle przystojny i utalentowany aktor.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię