Recenzja filmu Defendor (2009)
Peter Stebbings

Bohater taki jak my

"Defendor" jest czymś więcej niż tylko zgrabną komedyjką czy filmowym pastiszem. To także opowieść o tym, jak kultura określa dla nas role społeczne, jak zarysowuje horyzont wartości i narzuca ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja dvd Defendor (2009)
Na kinowych ekranach zaroiło się od superbohaterów – tu zielony mięśniak, tam lateksowy człowiek-nietoperz, ówdzie banda transformerów i wilkołak ze stalowymi pazurami. Nic więc dziwnego, że kino próbuje odreagować ten heroiczny przesyt, ośmieszając superbohaterów i komiksowe inspiracje speców od fruwających siłaczy. Mieliśmy więc niezbyt subtelne pastisze, jajcarskiego "Nacho Libre" od twórców "Napoleona Wybuchowca" i "Kick-Ass" Matthew Vaughna, który poległ, próbując dokonać dekonstrukcji konwencji kina superbohaterskiego. Dziś otrzymujemy kolejnego dziwnego herosa – Defendora, najbardziej sympatycznego pokrakę, który został bohaterem.

Arthur Poppington (Woody Harrelson) nie ma prawie niczego, co potrzebne, by zostać zbawcą świata. Mało inteligentny, trochę pokraczny facet przed czterdziestką mieszka w ruderowatym garażu, a na co dzień pracuje jako lizakowy przeprowadzający dzieci przez jezdnię. Nie ma nadprzyrodzonych mocy, a już na pewno nie jest szczególnie przebiegły w tropieniu zła. Ma jednak poczucie misji. Chce oczyścić świat z niegodziwców, zaś jego wrogiem numer jeden jest Kapitan Industry. Wyimaginowany złoczyńca już dawno temu wszedł w drogę Arthurowi – to za sprawą Industry zginęła jego matka. Po latach Arthur postanawia więc wyrównać rachunki. Wieczorami ubiera się w czarną bluzę i rusza na ulice, by szukać śladów swojego wroga. Właśnie podczas tych nocnych wojaży spotka młodą narkomankę Kat (Kat Dennings) i wplącze się w nierówną walkę ze skorumpowanym gliniarzem (Elias Koteas) oraz mafią dowodzoną przez byłego serbskiego milicjanta.

Zabierając się za realizację "Defendora" Peter Stebbings nie stawiał sobie chyba zbyt wysokich wymagań. Oglądając jego film, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest on dokładnie tym, czym miał być – bezpretensjonalną komedią, ciepłą i poruszającą opowieścią o zagubionych ludziach, którzy pomagają sobie nawzajem. Doświadczony aktor, który "Defendorem" stawia swój pierwszy krok w reżyserskiej karierze, nie sili się na postmodernistyczne eksperymenty, nie próbuje dorabiać ideologii do swojej opowieści. Skupia się na rzetelnym opowiedzeniu uroczej historii samozwańczego herosa o złotym sercu, o marzeniach i zagubieniu, o tym, że nawet nieudany superbohater może być prawdziwym bohaterem.

A jednak jego film jest czymś więcej niż tylko zgrabną komedyjką czy filmowym pastiszem. To także opowieść o tym, jak kultura określa dla nas role społeczne, jak zarysowuje horyzont wartości i narzuca nam pewne oczekiwania. Kat, uzależniona od narkotyków młoda dziewczyna, dla Arthura jest nie tylko ucieleśnieniem dawno utraconej matki, ale też niedoszłą Lois Lane, ukochaną Supermana. Lokalny, nikczemny bandzior w oczach Defendora staje się komiksowym geniuszem zbrodni, zaś sam Arthur może zapomnieć o własnej ułomności, społecznym wykluczeniu i samotności, wcielając się w rolę obrońcy sprawiedliwych.

Film Stebbingsa rozpięty jest między zgrywą i dramatem, a jego twórcy umiejętnie balansują na granicy pastiszu i opowieści utrzymanej w tonacji serio. Prawdziwe mistrzostwo w tej kategorii należy do Woody’ego Harrelsona. Amerykański aktor w ostatnich latach przeżywa prawdziwą eksplozję artystycznej formy – po "To nie jest kraj dla starych ludzi", zabawnym "Zombieland" i kapitalnym "Messengerze" znów pokazuje, że jest aktorem niezwykłym. Jego Arthur jest zarazem pocieszny i smutny, szalenie dowcipny i dotykający do głębi. Ciepła, pełna empatii kreacja Harrelsona sprawia, że "Defendor" broni się zarówno jako komedia, jak i dramatyczna opowieść o człowieku niepotrafiącym rozpoznać granic rzeczywistości.

Do wysokiego poziomu filmowej ekipy dostosował się także polski dystrybutor, czyli Imperial-Cinepix. Polskie wydanie DVD wzbogacone zostało o pokaźną garść dodatków, dzięki którym nie tylko zajrzeć możemy za kulisy powstawania filmu, ale też dowiedzieć się, jak rodził się pomysł na powstanie "Defendora" i jak Stebbings stawiał swoje pierwsze reżyserskie kroki.


Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 80% uznało tę recenzję za pomocną (54 głosy).