Recenzja filmu Zabiłem moją matkę (2009)
Xavier Dolan

Cierpienia narcyza

"Zabiłem moją matkę" to boleśnie szczery obraz egzaltowanego nastolatka, egocentryka i narcyza, który był kiedyś tak bardzo związany z matką, że teraz dla zaakcentowania swej odrębności musi ją ...
Filmweb sp. z o.o.
W polskich kinach mogliśmy już oglądać fantastyczne "Wyśnione miłości" Xaviera Dolana wyróżnione znakiem Filmweb Poleca. Teraz przyszła pora zobaczyć, jak to się wszystko zaczęło. Do kin wchodzi w końcu bowiem imponujący debiut Dolana "Zabiłem moją matkę". Nie jest to może film tej samej klasy co "Wyśnione miłości", niemniej warto się na niego wybrać.

W jednej ze scen główny bohater, Hubert, z całym swoim młodzieńczym przekonaniem stwierdza, że nie ma nic wspólnego ze swoją rodzicielką. Zdanie to zresztą powtarza niczym mantrę przez całym film. I nic w tym dziwnego. Patrząc bowiem z boku, doskonale widzimy, że jabłko nie spadło daleko od jabłoni. Chłopak potrzebuje natomiast wiary w swą odmienność, definiuje siebie przez opozycję do matki. Jej gust, zachowanie, poglądy – wszystko to jest dla niego odrażające, budzi wstyd. A przecież wystarczy choćby przez chwilę posłuchać, jak się kłócą, by nie mieć żadnych wątpliwości, że oboje są histerykami, uczuciowymi kalekami, którzy mówią do siebie dużo, ale nic z tego nie jest tym, co tak naprawdę chcieliby sobie przekazać.

"Zabiłem moją matkę" to boleśnie szczery obraz egzaltowanego nastolatka, egocentryka i narcyza, który był kiedyś tak bardzo związany z matką, że teraz dla zaakcentowania swej odrębności musi ją symbolicznie zamordować. Pełne rozgorączkowania obrazy właśnie dlatego, że zostały stworzone przez nastolatka, brzmią niezwykle prawdziwie. Widzimy, jak zwykłe nieporozumienie urasta do konfliktu na kosmiczną skalę, jak palone są mosty, wykopywane przepaści w desperackiej walce o niezależność. Rzecz, która u innego reżysera byłaby nieznośną manierą, w przypadku Xaviera Dolana pobrzmiewa szczerze i przekonująco, a przede wszystkim dojrzale. Dolan ma niezwykłe wyczucie obrazu. Film jest znakomicie skomponowany, pięknie nakręcony i opatrzony intrygującą muzyką wzmacniającą przekaz emocjonalny.

Przy tych wszystkich pochwałach warto jednak pamiętać, że jest to debiut. Chwilami całość sprawia wrażenie opowieści zbyt powierzchownej i wtórnej. Widać w niej przestrzeń do samodoskonalenia, przestrzeń, którą Dolan w pełni zagospodarował w swoim kolejnym obrazie. "Zabiłem moją matkę" to jednak debiut tak mocny i dojrzały, że dwukrotnie starsi debiutanci znad Wisły i Odry mogą ze wstydu chować głowy w piasek (z nielicznymi wyjątkami).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (267 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)