Recenzja filmu Czekolada (2000)
Lasse Hallström

Czekolada na słodko i gorzko

Kto z nas nie lubi czekolady? Mlecznej, gorzkiej czy truskawkowej. W dowolnej formie. Pyszna, rozpływająca się w ustach, kojąca zmysły i bardzo poprawiająca humor. Tak samo jest z filmem Lasse ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Czekolada (2000)
Kto z nas nie lubi czekolady? Mlecznej, gorzkiej czy truskawkowej. W dowolnej formie. Pyszna, rozpływająca się w ustach, kojąca zmysły i bardzo poprawiająca humor. Tak samo jest z filmem Lasse Hallströma, w którym zatapiamy się w bajkowy świat i zapominamy o rzeczywistości.

Do małego, francuskiego miasteczka przyjeżdża kobieta z córką. Dla mieszkańców stanowi ona tajemnicę. Nieufni z początku, spoglądają czujnym wzrokiem na działania Vianne. Otwiera sklep z czekoladą, co dla większości osób jest oburzające, ponieważ jest Wielki Post. Z czasem jednak kobieta, dzięki niezłomności i sile ducha zaskarbia sobie sympatię mieszkańców miasteczka. A tym samym staje się wrogiem numer jeden burmistrza Lasqueneta. Nie zmienia to jednak optymistycznego nastawienia Vianne i uszczęśliwiania innych ludzi. Może się wydawać, że jest wróżką. Jej różnorodne, czekoladowe przysmaki mają "cudowną moc". Lecz bohaterka w żadnym miejscu nie osiadła na stałe. Jak będzie tym razem? A północny wiatr znów zaczął wiać i niepokoić Vianne, dawać jej sygnał, że czas odejść... Czy przybycie do miasteczka przystojnego Roux coś zmieni?

Przed oglądnięciem "Czekolady", byłam do niej wrogo nastawiona. Nie przepadam za obyczajowymi filmami, które wciąż mówią o tym samym. Mężczyzna i kobieta są w sobie zakochani i mimo wielkich przeszkód ratują swoje uczucie. Co prawda, tutaj jest podobny wątek. Lecz dochodzi jeszcze tytułowa czekolada. I w większości to ona sprawia, że od ekranu ciężko wzrok oderwać oraz czuje się jej zapach, marząc o tym, by przejść na tą drugą stronę i znaleźć się w Lasquenet. Lecz nie tylko ten przysmak robi w filmie wrażenie. Samo miasteczko jest tajemnicze i niezwykłe. Ujmująco ciche, a równocześnie wyczuwalna jest tam jakaś energia. Schludne, urocze domki, kościół oraz oczywiście sklep z czekoladą wyglądają jak świąteczny obrazek.

Juliette Binoche bardzo dobrze poradziła sobie z rolą Vianne. Ukazała kobietę silną, ale także pełną obaw. Ta aktorka budzi sympatię, co w "Czekoladzie" było bardzo ważne. Alfred Molina, jako jej wróg, w którym ostatecznie zachodzi przemiana, również zasługuje na pochwałę. Filmowy czarny charakter jest wiarygodny, typowy pan w czarnym garniturze, ważny burmistrz miasteczka. Chciałabym też zwrócić uwagę na dzieci grające w filmie, czyli Victoire Thivisol (Anouk) i Aurelien Parent Koenig (Luc). Ich postacie były naturalne oraz bardzo...dziecięce. No i odmieniony Johnny Depp (Roux), oczywiście przystojny i czarujący. Tylko żałować, że w filmie pokazywał się tak mało.

"Czekolada" jest niezwykłą historią. Mnie oczarowała do tego stopnia, że sięgnęłam po książkę. Joanne Harris przedstawiła postaci oraz wydarzenia trochę w innym świetle. Niby chodzi o to samo, a jednak nie. Wtedy byłam, więc trochę rozczarowana optymizmem filmu, i jego zupełnie innym (oczywiście szczęśliwym) zakończeniem. Potraktowałam jednak dzieło pani Harris i film jako osobne historie. Tak, więc moje nastawienie do pięknej "Czekolady" Hallströma nie zmieniło się. I często do niej wracam. Klimat filmu i muzyka Rachel Portman (genialna) osłodzą ponury, zimowy wieczór. Polecam każdemu zanurzyć się w tej bajce oraz poczuć się o niebo lepiej.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).
Skylaria
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię