Recenzja filmu Biała i Strzała podbijają kosmos 3D (2010)
Marek Robaczewski
Inna Evlannikova

Kabareton

Skoro fabuła nie powala, a animacja niczym specjalnym nie zachwyca, to dlaczego ktokolwiek miałby film oglądać? Odpowiedź jest prosta: ze względu na dialogi.
Filmweb sp. z o.o.
W dawnych czasach, kiedy żelazna kurtyna broniła nam dostępu do animacji Disneya i Warner Bros., radości i zabawy dostarczali nam towarzysze Wilk i Zając. Teraz duch tamtej epoki spróbuje przywołać rosyjska animacja "Biała i Strzała podbijają kosmos". Jest to jednak próba marna i - gdyby nie dialogi - nie warta zachodu.

Film rozbraja naiwną i prostolinijną fabułą, która zupełnie nie przystaje do tego, co zwykli nam pokazywać zarówno Amerykanie, jak i Japończycy. Biała i Strzała to dwa psy. Jedna jest gwiazdą w cyrku, druga bezdomnym włóczęgą. Towarzyszy im obrotny szczur. Cała trójka zostaje schwytana i wywieziona do ośrodka, gdzie odbywają szkolenie. Zwierzęta, które je przejdą, polecą w kosmos. Historie w animacjach nie muszą powalać stopniem skomplikowania, lecz powinny trzymać pewien poziom. U Rosjan jednak fabuła ma charakter szczątkowy i wiele wątków potraktowano po macoszemu.

To samo można powiedzieć o animacji. Większość ekranu zajmuje mało skomplikowane tło, na które naniesieni są lepiej dopracowani bohaterowie. Efekt 3D jest prawie niewidoczny. Chwilami, kiedy zdejmie się okulary, właściwie nie widać podwójnego obrazu albo wcale on nie przeszkadza. 3D widać w zasadzie jedynie w wyeksponowaniu nosów głównych bohaterów. Na plus należy jednak zaliczyć sposób zanimowania zwierząt. Biała i Strzała zostały tak nakreślone, że na pewno dzieciaki je polubią – budzą bowiem szczerą sympatię.

Skoro fabuła nie powala, a animacja niczym specjalnym nie zachwyca, to dlaczego ktokolwiek miałby film oglądać? Odpowiedź jest prosta: ze względu na dialogi. Dawno już nie miałem okazji posłuchać tak zabawnych i do tego przemyślanych tekstów jak w "Białej i Strzale". Odwołania do minionej epoki, "kultowe zwroty" i humor sytuacyjny sprawiają, że całość przypomina raczej dobrze skrojony kabaret, a nie animację. Strzałem w dziesiątkę było obsadzenie Jarosława Boberka w roli Lenka oraz kabaretu Ani Mru-Mru w roli pcheł.

W ten sposób animacja oferuje każdemu coś miłego. Nie jest tego wiele, ale wystarczy, by nie wyjść z kina z bólem głowy. Mnie jednak szkoda dzieci, bo choć może Biała i Strzała nie są tak nieodpowiedzialnymi i politycznie niepoprawnymi bohaterami co Wilk i Zając, to jednocześnie brakuje im wyjątkowości, by zostać na dłużej zapamiętanymi. No ale cóż, Rosjanie przynajmniej mają już kinową animację 3D. My w Polsce wciąż musimy czekać...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 65% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły