Recenzja filmu Granica (2018)
Ali Abbasi

Kryzys tożsamości

Ali Abbasi stawia w "Granicy" pytania o tożsamość: na ile wiąże nas solidarność genetyczna, na ile jesteśmy produktem wychowania i gdzie w tym wszystkim jest miejsce na etykę i moralność. Reżyser ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Granica (2018)
Tina, bohaterka "Granicy", nie ma szans, by zostać modelką z Instagrama. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajna, w rzeczywistości bardzo się wyróżnia. Choćby tym, że ma nosa do zbrodni. Dosłownie. Posiada tak wrażliwy węch, że potrafi wyczuć ludzki stres, strach, złe intencje. Dlatego też idealnie odnajduje się w pracy w porcie, do którego przybijają promy obsługujące linie zagraniczne. Jeśli wysiadający pasażerowie mają coś na sumieniu, ona to poczuje. Poza tym jej życie jest bardzo typowe, pozbawione szaleństw i ekscytacji. Wolny czas spędza na łonie natury. Dom dzieli z mężczyzną mającym fioła na punkcie hodowli psich czempionów. Od czasu do czasu odwiedza ojca cierpiącego na demencję. 

photo.title

Tina nie ma niestety szans na spokojną egzystencję. Kiedy w jej nozdrza wpadnie woń Vore'a, pasażera jednego z promów, jej życie odmieni się raz na zawsze. Najpierw odkryje w sobie uczucia, o których myślała, że nigdy nie staną się częścią jej doświadczenia, potem zacznie eksperymentować, decydując się na przykład na kulinarne przygody wykraczające poza jej najśmielsze marzenia. W końcu pozna tajemnicę, która zmusi ją do odpowiedzenia na pytania o to, kim jest i co w związku z tym jest winna bliskim oraz obcym.

Ali Abbasi stawia w "Granicy" pytania o tożsamość: na ile wiąże nas solidarność genetyczna, na ile jesteśmy produktem wychowania i gdzie w tym wszystkim jest miejsce na etykę i moralność. Reżyser porusza również temat odpowiedzialności zbiorowej, zbrodni i kary, a przede wszystkim zemsty, który stawiana jest ponad osobiste szczęście. Niestety te interesujące wątki pojawiają się w filmie w zasadzie jako efekt uboczny. Abbasi bowiem  jest zainteresowany przede wszystkim budowaniem świata jak najbardziej podobnego do naszej szarej rzeczywistości, który następnie krok po kroku dekonstruuje, zmienia, nadając mu nowy, niezwykły wymiar.

W twórczości reżysera nie jest to nic nowego. Podobny zabieg leżał u podstaw jego poprzedniego obrazu, "Shelley". Tu został on usprawniony, lepiej wkomponowany w strukturę fabuły. Niemniej jednak Abbasi tak bardzo skupia się na mozolnym odsłanianiu kolejnych elementów rzeczywistości swojego wykreowanego świata, że w efekcie przestaje to mieć znaczenie. Gdy wreszcie tajemnica zostaje ujawniona, okazuje się niczym więcej jak atrakcyjnym bibelotem, który w żaden istotny sposób nie wpływa na przesłanie filmu. Jest źródłem drobnych udziwnień (scena z penisem, zaskakująca zawartość kartonu w lodówce) i niczym więcej.

photo.title

Skupienie się na budowaniu świata prowadzi też do zaburzenia proporcji całej opowieści. Gdy elementy układanki w końcu znajdą się na właściwych miejscach, "Granica" szybkimi krokami zbliża się do zakończenia. Stąd też wszystkie egzystencjalne pytania czy cała masa problemów bohaterki zostają zaprezentowane hurtowo bez zapewnienia czasu i miejsca na ich odpowiednie rozpracowanie. W konsekwencji kwestia tożsamości i zemsty sprowadza się do kilku dość banalnych i oczywistych uwag, dla których wcale nie potrzeba było udziwniać świata przedstawionego. Ba, można wręcz sądzić, że większe zakorzenienie w realnym świecie pozwoliłoby na lepszą identyfikację widza z rozterkami bohaterki. 

To, że Tina nie jest wyłącznie dekoracją baśniowego świata reżysera, pozostaje zasługą grającej ją Evy Melander. Jej Tina to postać bliska i namacalna, a jej emocjonalne przeżycia nie dają się łatwo zbagatelizować. To dzięki tej kreacji "Granica" pozostała interesującym filmem i ciekawym przyczynkiem do refleksji nad tajemnicą kryjącą się w słowie "Ja".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (28 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)