Recenzja filmu Studniówk@ (2018)
Alessandro Leone

Mambo-dżambo Italiano

"Studniówk@" to film, który mógł, a nawet powinien się udać. Alessandro Leone sięgnął bowiem po sprawdzony we Włoszech schemat kina obyczajowego, który pozwala realizować mało skomplikowane, ale ...
Filmweb sp. z o.o.
"Studniówk@" to film, który mógł, a nawet powinien się udać. Alessandro Leone sięgnął bowiem po sprawdzony we Włoszech schemat kina obyczajowego, który pozwala realizować mało skomplikowane, ale sympatyczne filmidła, zarówno w konwencji komediowej, jak i melodramatycznej. Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa, opiera się na nieskomplikowanych emocjach, wyraziście efekciarskich postaciach i zwrotach akcji, z jakich dumna byłaby każda telenowela. Wisienką na torcie jest narracja z offu – bez niej wszak nie może obejść się żadna szanująca się we Włoszech opowieść filmowa.


To nie jedyny element, który mógł pomóc produkcji. Godne pochwały jest postanowienie reżysera, by pokazać Warszawę w kontrze do typowych polskich komedii romantycznych. Oczywiście pojawiają się tu widoczki znane z każdej pocztówki, ale są też zwyczajne ulice i nietypowe plenery, których na próżno szukać w wymuskanych, sterylnych produkcjach hurtowo powstających nad Wisłą. "Studniówk@" zaskakuje też ścieżką dźwiękową. Zamiast imitacji muzyki tanecznej, słychać rozpoznawalne kawałki, jak "Ok" Robina Schulza i "Pulsing Beats" Lesnevsky'ego. A jednak wszystkie te elementy nie uratowały projektu przed katastrofą.

To, co zawodzi, to reżyseria; cała reszta rozlatuje się na zasadzie efektu domina. Leone przede wszystkim nie radzi sobie z aktorami. Młoda część obsady wypada dramatycznie sztucznie. Sceny z ich udziałem wyglądają jak zapis nieudanych ćwiczeń z improwizacji, a nie zapis życia ludzi z krwi i kości. Widać, że aktorzy bardzo próbują być nonszalanccy, naturalni i zarazem wyraziści, ale efekt końcowy jest mizerny. Niewiele lepiej wypadają gwiazdy polskiego kina: Daniel Olbrychski, Jadwiga Jankowska-Cieślak czy Beata Tyszkiewicz. Tylko wieloletnie doświadczenie ratuje ich przed kompromitacją – ale nie wystarcza, by pomóc filmowi.


Leone nie potrafi też przenieść włoskiego schematu narracyjnego na polski grunt. A przecież korzysta z niego tak jawnie, że "Studniówk@" wygląda bardziej jak remake którejś z włoskich komedii młodzieżowych niż oryginalna opowieść. Jednak ta dosłowność w połączeniu ze sztywną grą aktorską prowadzi do tego, że film wygląda, jakby twórca naśmiewał się z włoskich produkcji, punktując ich naiwność, tani humor i ckliwy infantylizm. Wspomniana muzyka (utwory, jakie widzowie mogli usłyszeć w sytuacjach bliskich tym ukazanym w filmie) miała zapewne tworzyć wrażenie naturalności, ale wyrasta ostatecznie na doskonały symbol braku reżyserskiej wizji. Króluje tu bowiem dźwiękowa pstrokacizna, która, zamiast budować klimat, ogólny charakter filmu, wykorzystywana jest dla doraźnych celów.

Żal w tym wszystkim samego pomysłu. Bo zarówno zestaw bohaterów, jak i perypetie, które są ich udziałem, naprawdę dawały szansę na sympatyczne i przyjemne w odbiorze kino. Nawet jeśli ckliwe i lekko żenujące. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 95% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 2/10 bardzo zły