Recenzja filmu Obietnica (2014)
Anna Kazejak

Obiecanka-cacanka

Rezygnacja z czarno-białych opozycji na rzecz behawiorystycznej szarości wydaje się dobrym pomysłem, ale ta szarość u Kazejak jest wyjątkowo blada. Tym bardziej że Lila pozostaje dla nas enigmą: ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Obietnica (2014)
W "Skrzydlatych świniach", poprzednim filmie Anny Kazejak, droga do happy endu prowadziła po trupie postaci granej przez Olgę Bołądź. Zagrażająca idylli domowego ogniska kobieta dostawała scenariuszowego kopa i kończyła na fabularnym marginesie, podczas gdy męski protagonista odzyskiwał familijną równowagę. Bez ironii, bez feminizmu. Widz miał zapomnieć o Bołądź i świętować z Małaszyńskim. W "Obietnicy" odwrotnie: tym razem Kazejak opowiada nam o zemście zdradzonej dziewczyny.

photo.title

To w gruncie rzeczy film o silnych kobietach manipulujących słabymi mężczyznami. Lila (Eliza Rycembel) terroryzuje swojego chłopaka, Janka (Mateusz Więcławek). Matka młodzieńca (Jowita Budnik) sama też ma zresztą pazury: z łatwością pacyfikuje syna oraz męża (Bartłomiej Topa) i antagonizuje Lilę. Gdy machinacje nastoletniej bohaterki przybierają w końcu krwawy obrót, przestaje dziwić, że reżyserka w wywiadach mówi o Lili jako o współczesnej lady Makbet. Ale ten kontekst jest tylko rzuconym o ścianę pustym skojarzeniem. Wbrew udanej roli debiutantki Elizy Rycembel, Lila pozostaje zaledwie – cóż – obietnicą pełnokrwistej postaci.
 
Na pierwszy rzut oka "Obietnica" wydaje się kolejnym ogniwem łańcucha: "Galerianki" "Sala samobójców""Bejbi Blues", z którego wynika, że w polskich liceach nie dzieje się najlepiej. Ale Kazejak – jeszcze bardziej niż Rosłaniec i Komasę – nie interesuje kreślenie socjologicznego portretu pokolenia. Reżyserce bliżej jest do kina gatunków niż jakiegoś wnikliwego dramatu interwencyjnego. Intryga ma tu strukturę thrillera – z obowiązkową tajemnicą i trupem, a realia licealnej egzystencji są odpowiednio przestylizowane. Przykład? Szkolna kapela brzmi na sali gimnastycznej jak gwiazdy rocka i tak też jest traktowana przez swoich rówieśników. To rzeczywistość podkręcona, niemal jak w "Radiu Armageddon" Żulczyka. Ale Kazejak nie jest tu konsekwentna. Autorka nie wygrywa na przykład absurdu fabularnego punktu wyjścia, który do końca pozostaje trudny do przełknięcia. Przyjęta przez nią śmiertelnie poważna tonacja rymuje się oczywiście z konwencją niby-dreszczowca. Ale żeby naoliwić gatunkowe tryby suspensu i napięcia, konieczny jest jeszcze wiarygodny rysunek psychologiczny bohaterów. Nie sposób kibicować postaciom, których motywacji nie rozumiemy.

photo.title

Pozornie dostajemy całkiem bogaty wgląd w otoczenie Lili. Widzimy, że ważną osobą w życiu dziewczyny jest jej nieobecny ojciec (Andrzej Chyra), którego nie są w stanie zastąpić wyluzowana matka (Magdalena Popławska) ze swoim młodszym chłopakiem (Dawid Ogrodnik). Zupełnie niespodziewanie na najciekawszą – bo najmniej oczywistą – postać wyrasta tu właśnie bohater Ogrodnika: niby hipsterski lowelas, a w rzeczywistości odpowiedzialny, troskliwy facet. Kazejak stara się wydobywać podobne nieoczywistości, podrzuca różne interpretacje, myli tropy. Nie ma u niej winnych; reżyserka nie wytyka palcem, nie moralizuje. Niestety, ucieczka od jednoznacznej diagnozy odbywa się po linii najmniejszego oporu. Gdy ojciec tłumaczy się, że "nie jest na bieżąco, bo mieszka w Kopenhadze", wygląda to raczej na scenariuszowe lenistwo niż wymowną elipsę.

Rezygnacja z czarno-białych opozycji na rzecz behawiorystycznej szarości wydaje się dobrym pomysłem, ale ta szarość u Kazejak jest wyjątkowo blada. Tym bardziej że Lila pozostaje dla nas enigmą: trudno powiedzieć, czy to wyrachowana manipulantka czy po prostu rozchwiana emocjonalnie, zagubiona dziewczyna. Rozdarta między stylistycznymi i interpretacyjnymi opozycjami reżyserka ani nie daje nam wiarygodnego portretu bohaterki ukształtowanej przez określone okoliczności, ani nie manifestuje poznawczej bezradności w obliczu tajemnicy zła. Bezradny pozostaje więc widz, skazany na starcie z poprawnie zrealizowanym, ale niespełnionym filmem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (190 głosów).
Jakub Popielecki
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)