Recenzja filmu Jedz, módl się, kochaj (2010)
Ryan Murphy

Przyjemne z pożytecznym

"Jeżeli chcesz umknąć przed tym, co cię gnębi, trzeba ci być innym, nie gdzie indziej." - mówi stara sentencja. Film Ryana Murphy'ego (na podstawie powieści Elizabeth Gilbert) próbuje z nią ...
Filmweb sp. z o.o.
"Jeżeli chcesz umknąć przed tym, co cię gnębi, trzeba ci być innym, nie gdzie indziej." - mówi stara sentencja. Film Ryana Murphy'ego (na podstawie powieści Elizabeth Gilbert) próbuje z nią polemizować. Czy przekonuje nas, czy nie - warto go obejrzeć choćby dla śmietanki aktorskiej i dwugodzinnej podróży po egzotycznych krajach.

Liz (Julia Roberts) jest kobietą w średnim wieku, na oko - kobietą sukcesu. Ma kochającego męża, dom, przyjaciół i jest uznaną pisarką. Jednak po ośmiu latach małżeństwa zdaje sobie sprawę, że wcale nie jest szczęśliwa i że nie potrafi tak dalej żyć. Widząc jej rozdarcie między wewnętrznym pragnieniem zmiany a strachem przed zniszczeniem obecnego życia, łatwiej ją zrozumieć. Liz decyduje się na rozwód, stawiając czoła wyrzutom małżonka, który nie może się pogodzić z jej nagłą i wydawałoby się, nieuzasadnioną decyzją. Załamana kobieta próbuje odzyskać siły w nowym związku, jednak szybko okazuje się, że nie tędy droga. W końcu, ulegając impulsowi, wyrusza w podróż, dzięki której ma nadzieję znaleźć brakujący pierwiastek swojego życia. 
Odwiedza Italię, by skosztować radosnego sposobu życia Włochów; w Indiach zostanie urzeczona starożytną religią; na końcu wyruszy do sędziwego szamana na Bali - wyspę miłości.

Sam temat jest wyjątkowo urokliwy: poszukiwanie wewnętrznej równowagi, połączone z podróżą do egzotycznych zakątków Ziemi. Obraz jest barwny, piękne zdjęcia bardzo zmysłowo oddają klimat poszczególnych miejsc i kultur; przez tajemnicze zaułki Rzymu i hinduskie świątynie po nadmorskie ogrody Bali. Widz sam nabiera ochoty, by rzucić wszystko i jechać w nieznane z Julią Roberts. 

Aktorka spisała się bardzo dobrze, potwierdzając swój wyjątkowy talent. Roberts nie musi nas przekonywać, że gra dojrzałą, niezwykłą kobietę. Ona po prostu taka jest i - jak zawsze - na wielkim ekranie daje z siebie wszystko. Bardzo naturalnie oddała duchową odnowę swojej bohaterki. Za ciekawostkę może posłużyć fakt, że aktorka powróciła z planu w Indiach jako praktykująca hinduistka. Obok Julii Roberts pojawiają się trzy ciekawe męskie kreacje: magnetyzujacy James Franco, niesamowity Javier Bardem znany m.in. z "Vicky, Cristina, Barcelona" oraz - chyba najlepszy z nich - Richard Jenkins, sarkastyczny i irytujący.

Niestety, mimo wybornej obsady i pięknych zdjęć "Jedz, módl się, kochaj" nie wprowadza widza w stan euforii. Trudno powiedzieć dlaczego. Czy opowiedzianej historii brakuje skrzydeł, wyrazistej puenty, czy odrobinę za mało tu dynamiki, obiecanego ciepła i humoru? 

Nie można jednak odmówić filmowi Ryana Murphy'ego swoistego uroku. Nie ma tu żadnego pośpiechu. Narracja spokojnie, niemal leniwie płynie przez życiowe rozterki, nie zagłębiając się w nie zanadto, ani nie dając jednoznacznych odpowiedzi. Pozostawia widza w błogim wyciszeniu, co jest, jakkolwiek by patrzeć, rzadkim rarytasem we współczesnym kinie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
rosarium
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię