Recenzja filmu Kochałam Annabelle (2006)
Katherine Brooks

Romansowe standardy

"Kochałam Annabelle" to pierwszy tytuł z zapowiadanej kolekcji płyt DVD pod nazwą Rainbow Collection, w której wydawane mają być filmy o tematyce homoseksualnej. I choć pomysł jest ze wszech miar ...
Filmweb sp. z o.o.
"Kochałam Annabelle" to pierwszy tytuł z zapowiadanej kolekcji płyt DVD pod nazwą Rainbow Collection, w której wydawane mają być filmy o tematyce homoseksualnej. I choć pomysł jest ze wszech miar chwalebny, po obejrzeniu filmu trudno jest pozbyć się wrażenia, że "Kochałam Annabelle" to ledwie przystawka, a nie danie główne.

Akcja filmu rozgrywa się współcześnie w katolickiej szkole dla bogatych, lecz sprawiających problemy wychowawcze nastolatek. Właśnie przybywa do niej nowa uczennica, tytułowa Annabelle, córka wpływowej pani senator, którą wyrzucono już z dwóch innych placówek. Dziewczyna jest zbuntowana, ale wcale nie głupia. Pewna siebie, lecz również wrażliwa. Jest przyjacielska, a zarazem uparcie działa na przekór władzom szkoły. Byłaby na najlepszej drodze do kolejnej zmiany szkoły, gdyby nie Simone.

Simone to nauczycielka Annabelle. Kobieta atrakcyjna, uduchowiona i, jak ujmie to znajomy ksiądz, odstająca od tłumu. Annabelle od razu zwraca na nią uwagę i już wkrótce zacznie się do niej zalecać. Jednak nauczycielka, choć nie jest obojętna na urok dziewczyny, uparcie odrzuca jej awanse...

To, co najbardziej razi w "Kochałam Annabelle", to bezrefleksyjne oparcie historii na wyświechtanych stereotypach. Historia miłości lesbijskiej rozgrywa się w katolickiej szkole, a krucyfiksy wyrastają w kolejnych scenach jak grzyby po deszczu. Klasowa outsiderka ubrana jest na czarno, nie zaś w typowy uniform, choć główną bohaterkę sztorcuje się za nie przestrzeganie zasad dotyczących stroju. Z kolei Simone pozostaje w nieudanym pseudozwiązku z kolegą po fachu. A zakonnica ma co najmniej dwuznaczne ciągoty. Całość, mimo współczesnego sztafażu, sprawia wrażenie niezwykle archaicznej opowieści. I chyba coś w tym jest, ponieważ reżyserka Katherine Brooks jako inspirację dla filmu podaje niemiecki film "Mädchen in Uniform" z 1931 roku, mający status obrazu kultowego w środowisku lesbijskim.

Na szczęście dla widzów, tę stereotypową fasadę łagodzą zdjęcia i muzyka, nadając całości bardziej zmysłowy i nostalgiczny charakter. Dzięki temu można w filmie odnaleźć choć część z tego uczucia, które podobno miało łączyć główne bohaterki. To też sprawia, że mimo wszystkich swych ewidentnych wad, "Kochałam Annabelle" pozostawia po sobie pozytywne, choć ulotne wrażenie.

Dobrze, że na płycie znajdują się sceny usunięte, gdyż moim zdaniem przynajmniej część z nich powinna była się znaleźć w samym filmie. W ostatecznej wersji "Kochałama Annabelle" za mało jest scen ukazujących rozwój uczucia i swoisty taniec godowy przyciągania i odpychania, przez co trudno uwierzyć w gorące uczucie. Sceny usunięte lukę tę wypełniają, tworząc pełniejszy obraz fabuły.

Dystrybutorowi "Kochałam Annabelle" należą się za to wyłącznie słowa uznania za wydanie DVD. Jest ono zupełnie niespotykane jeśli chodzi o tytuł niszowy. Zresztą większość filmów komercyjnych również nie ma aż tak dobrej oprawy. Oprócz samego filmu na płycie znajdują się wspomniane już sceny usunięte, a także alternatywne zakończenie i wpadki z planu. Możemy również obejrzeć materiał o powstawaniu obrazu. Wszystko z polskim tłumaczeniem. Wrażenie robią również detale, takie jak eleganckie pudełko, czy dodanie do filmu krótkiego opowiadania. Jedyny minus to fakt, że format dźwięku to zaledwie DD 2.0. Jednak jest to niewielka niedogodność.

Pozostaje mieć nadzieję, że reszta filmów w kolekcji zostanie wydana na podobnie wysokim poziomie, a same filmy będą jeszcze lepsze niż "Kochałam Annabelle".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (34 głosy).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię