Recenzja filmu Rosyjska arka (2002)
Aleksander Sokurow

Rosyjska nuda

Dziwnie się czuję czytając liczne recenzje "Rosyjskiej arki". Słowa takie jak 'dzieło', 'niepowtarzalne zjawisko', czy 'jeden z najważniejszych filmów' pojawiają się w nich często i gęsto, jak ...
Filmweb sp. z o.o.
Dziwnie się czuję czytając liczne recenzje "Rosyjskiej arki". Słowa takie jak 'dzieło', 'niepowtarzalne zjawisko', czy 'jeden z najważniejszych filmów' pojawiają się w nich często i gęsto, jak grzyby jesienią po obfitym deszczu. Niestety, moje odczucia wobec tego tytułu są skrajnie odmienne. Owszem "Rosyjska arka" jest filmem godnym uwagi, ciekawie zrealizowanym, ale co z tego, kiedy jest przeraźliwie nudna.

Akcja najnowszego filmu 257 rozgrywa się w Ermitażu. Główny bohater - narrator, w tajemniczy sposób zostaje przeniesiony do XVIII wieku, gdzie spotyka markiza de Custine, autora głośnych "Listów z Rosji", z którym podróżując po salach muzeum przemierza kolejne epoki będąc świadkiem wielu wydarzeń z historii Rosji.

Sokurow zabierając się za "Rosyjską Arkę" podjął się niezwykle trudnego zadania. Nie dość, że sam pomysł nie należał do najprostszych w realizacji, to jeszcze reżyser zdecydował się nakręcić cały film w jednym ujęciu i w ciągu jednego dnia. Zadanie, które teoretycznie wydawało się niemożliwe, wymagało wielu miesięcy przygotowań, ale trzeba przyznać, że efekt jaki widzimy na ekranie jest niesamowity.
Wspaniałe zdjęcia ilustrowane przepiękną muzyką m.in. Michaiła Glinki i Piotra Czajkowskiego sprawiają, że nie możemy oderwać oczu od ekranu. Niestety, dzieje się tak tylko przez pierwszych 15 minut. Później film staje się najzwyczajniej w świecie nudny. Piękne zdjęcia oraz muzyka okazują się niewystarczające przy braku ciekawych dialogów i wciągającej fabuły. Spotkania z historycznymi bohaterami i wielką sztuką sprowadzają się bowiem do bardzo "odkrywczego" przesłania, że "życie mija i to jest nieuniknione".

"Rosyjska arka" nie jest filmem złym. Jeśli ktoś wczuje się w jej klimat, "kupi" pomysł Sokurowa od początku do końca zapewne nie wyjdzie z kina zawiedziony. Do mnie jednak nie przemawia oniryczna atmosfera filmu, która jest tak sugestywna, że niestety udziela się widowni (na pokazie, na którym widziałem film moi sąsiedzi się pospali).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 27% uznało tę recenzję za pomocną (33 głosy).
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię